Będąc w Empiku przyjrzałem się nowemu Internet Makerowi, który wabił wszystkich swoją okładką niczym rasowy wamp, a konkretnie tematem numeru, jakim jest język JavaScript. Czym prędzej otworzyłem magazyn na właściwej stronie i przeczytałem pobieżnie treść głównego artykułu.
Należy powiedzieć, że autor (Dziudek, razem robiliście layout dla Waszych stron? ;-)) ma bujną wyobraźnię – oto wielu webmasterów widząc, co wyprawia się z tym diabelskim JS (jakieś płynne animacje, statusy, rollovery) rzuciło język w kąt, a potem, już po odwilży web 2.0, wszyscy zaczęli używać go z powrotem, zachłystując się możliwościami AJAXu. Nawet nie mówię Wam, ile takie wizjonerstwo kosztuje wydawcę, bo puknęlibyście się w głowę.
Dalej, a odnoszę się do tego, co zdążyłem przeczytać w salonie prasowym, jest o wiele lepiej, chociaż po powyższym wstępie musiałbym się przyjrzeć nieco dokładniej całemu artykułowi. Mamy wymienione najważniejsze frameworki, a także odnośniki do polskich i angielskich tutoriali. Z rodzimych autorów jest Dziudek i Riddle. I powiem Wam szczerze, bez kozery, że trochę mnie ten fakt zirytował. Nie przeczę – kurs JS na moim blogu nie jest idealny, zapewne dałoby się poprawić wiele błędów językowych i zastosować kilka uproszczeń (pisałem go w trybie blogowym, więc solidnej redakcji nigdy on nie przeszedł, choć oczywiście jaką taką, przyzwoitą na pewno). Dziś z łatwością dostrzegam kilka ośmieszających aż powtórzeń i literówek (poprawiam na bieżąco, kiedy tylko mam czas). W każdym razie, do czego piję. Nie raz i nie dwa odmawiałem sobie tego i tamtego, by ukończyć kolejny odcinek. I bardzo mi żal, że moja ciężka praca nie została zauważona w tym piśmie, ponieważ tak naprawdę nie piszę dla siebie, a dla Czytelników. A jak dotrzeć do nowych, jeśli nie przez takie artykuły? Spamować fora i blogi zbytnio nie mam czasu, zamiaru i odwagi. Tymczasem w tekście jest bodaj 6 adresów anglojęzycznych.
Też kiedyś nie znałem JS i wiem, jak ciężko znaleźć w polskim internecie wartościowe materiały. Tymczasem w IM poszli po najmniejszej linii oporu, dając link do kursu frameworka (a więc nie języka!) i bloga Riddle’a (tu się całkowicie zgadzam). Obaj robią naprawdę świetną robotę i należy im się wręcz 100 linków w tego typu pismach. Nie zmienia to natomiast faktu, że ktoś się do roboty nie przyłożył i nie poszperał w Internecie.
Możecie mówić, że nie ma we mnie ani krzty skromności, ale sądzę, że dobrze zrobiłem pisząc powyższe – jestem fair wobec siebie, a także wobec moich Czytelników, którzy wielokrotnie dziękowali tutaj za zgromadzone materiały.
W każdym razie, żeby nie było tak smutno i rozpaczliwie – w tym samym numerze jest niezły (opierając się na mojej bardzo selektywnej lekturze pisma) kurs jQuery. Warto zajrzeć, choć raczej wiele nowego się nie dowiecie… Hm, pisałem już o tym, że pobieżnie przeglądałem? ;-)
Apropos kursu jQuery, Włodzimierz Gajda pokazał kolejny raz, czym różni się publikacja doświadczonego profesora i dziennikarza od zwykłego studenta, racząc nas bardzo fajnym kursem jQuery. Myślę, że Grzglo spodoba się przyjęta przez Gajdę formuła.


Komentarze
O widzisz, doceniać siebie – to jest to. Problem w tym, że ciężko cię znaleźć. Sam dotarłem do twojego genialnego (w końcu od tego zaczęła się moja przgoda z JS) jQuery przypadkiem – ktoś gdzieś w komentarzach rzucił linkiem. Może i autor… chociaż drugiej pozycji w Google dla ‘kurs jQuery’ raczej ciężko nie zauważyć.
Masz tutaj trochę racji. Hm, może to dlatego, że nie mam u siebie blogrolla? ;-)
W każdym razie, nikogo nie zmusze do zagladania tutaj i pisania o tym blogu, to jasne. Ale swoje odczucia moge napisac, co niniejszym uczynilem. ;-)
Moze przyjrze sie bardziej wykopowi, kiedys wykopywanie swich wpisow bylo przeklinane, teraz ten trend zupelnie sie odwrocil.
Albo o tsunami jakims napisze? ;-)
Pozdrawiam
Widzisz, kiepski PR (PageRank czy Public Relations to już zdecyduj sam :) widocznie masz…
Mi osobiście Twój kurs bardzo się przydał, ale nie wszyscy muszą go znać. OK autor (swoją drogą, jak kiedyś sam Nazcain mi mówił, wokoł niego bardzo wiele dziwnych rzeczy się dzieje) mógł głębiej szperać… ale sam wiesz jak to w sieci bywa… czasem doświadczony góglacz nie dokopie się szybko do wartościowych źródeł.
Jesli bardzo poruszyło to Twoją ambicję – podeslij sam cos do IM (chyba że to konkurencja?)
wzs, staram sie podsylac MI, ale prasowe deadline’y to zlo kompletne, nie wyrabiam sie. Przynajmniej jak na razie. Obiecuje, mam zamiar to zmienic.
Czasem jest tez tak, ze jak juz cos napisze, to wole to najpierw opublikowac tutaj i temat prasowy ginie natychmiast.
A może zamiast kursów, lepiej sięgnąć po książkę… Do tej pory ukazały się przynajmniej 3 pozycje na temat jQuery. Ofkoz wszystkie “in english” (jak na razie), ale nie jest to chyba duży problem, przynajmniej dla większości.. Sam przeczytałem kilka rozdziałów “Learning jQuery” – polecam tą pozycję.
Ja, podobnie jak zx, trafiłem tutaj przypadkiem, poprzez jakiś komentarz , polecający twój kurs. Bardzo cenię sobie pracę, którą włożyłeś w przygotowanie tego wszystkiego, tak samo jak cenię każdego, kto nieodpłatnie stara się przekazywać swoją wiedzę innym , nie tylko związaną z programowaniem. Uważam, że twój kurs należy polecać każdemu, kto chce zacząć programować w Javascripcie., a dotychczas niewiele programował w tym języku. Dla mnie stanowi on dobrą bazę do tego , aby sobie pewne rzeczy usystematyzować. Szkoda tylko , ze jak dotychczas nie udało mi się na spokojnie przeanalizować wszystkie części twojego kursu (lenistwo daje się we wznaki :) ) . Mam nadzieję, że stanie się to na wakacjach, kiedy będę miał więcej wolnego czasu .
Btw, widzę, że Gajda umieścil odnośnik na swoim kursie do twojego bloga. Biorąc pod uwagę dosyć wysoką poczytność jego strony, przewiduje spory napływ nowych czytelników twojego bloga, tak więc nie ma się co załamywać :)
@ferrante – dzięki za informację o tej publikacji – ja osobiście nie czytuję prasy papierowej od dawna, ale takie informacje zawsze działają motywująco ;) Co do pominięcia Twojego bloga na liście – w sumie tak jak mówią przedmówcy – ciężko tu trafić ;) Ja trafiłem tutaj po jednym z Twoich komentarzy na moim blogu – myślę, że jednak powinieneś się trochę bardziej wypromować zwłaszcza , że obecnie jest na to naprawdę wiele sposobów, niekoniecznie spamerskich :)
A i chciałbym zdementować wszelkie plotki apropos wspólnego tworzenia layoutów z Nazcain’em ;D Generalnie to muszę go wreszcie zmienić na jakiś minimalistyczny i prosty, ale jak zwykle brak czasu doskwiera ;)
Damianie, pozwól na kilka słów wyjaśnienia ode mnie. :)
Nie przeglądałem jeszcze tego numeru IM i nie wiem, ile odnośników zawarto w zredagowanym artykule. W każdym razie ja zebrałem ich 16 (i w takiej ilości podesłałem redakcji), a wśród nich – między Riddle’em a Dziudkiem :) – umieściłem odsyłacz do Twojego bloga. Ramkę ze źródłami traktowałem jako materiał poboczny, nie będąc pewnym, czy zostanie ona dołączona do głównego tekstu. Ubolewam, że – jak widać – podczas składania numeru ucięto listę serwisów tak, że Twój blog już na nią się nie załapał. Tym bardziej szkoda, bo czytam Cię (z przyjemnością) regularnie i naprawdę doceniam to, co tu robisz. Masz miejsce w moim blogrollu, jak tylko wystartuję z własnym blogiem. :)
Odnośnie artykułu o JavaScript: widziałem jego fragment on-line i muszę powiedzieć, że nie jest ściśle tym, co wyszło spod mojej klawiatury. Tekst został zredagowany w specyficzny sposób, upraszczając pewne rzeczy i dokonując gdzieniegdzie przekłamań. Np. zamiast (jak jest w IM) “webmasterzy omijali JavaScript szerokim łukiem” w oryginale było “JavaScript nie miał zbyt dobrej opinii” (w sensie powszechnego stosowania go w niewłasciwy sposób). Nie napisałem tym bardzie nic o “przekreślonym niegdyś JavaScripcie”. Aby, jak sądzę, artykuł miał prostszą wymowę i mógł trafić na okładkę, podkolorowano tekst (zwłaszcza niefortunny lead) tak, że nie podpisałbym się już pod niektórymi zdaniami.
Chętnie podesłałbym Ci oryginał, abyś mógł zrewidować opinię o mojej bujnej wyobraźni. ;)
Kurs jQuery to również moja rzecz. Tam raczej nie było nic do podkolorowywania, więc o to jestem spokojny – dzięki za dobre słowo.
Podsumowując: wyszło tak, jak wyszło. To mój debiut w IM – cieszy miejsce na okładce i temat numeru, a za razem szkoda, że miałeś powody, aby słusznie mnie zjechać. Mogę jedynie (równie słusznie) bronić się, że w większości to nie moja zasługa! ;)
Pozdrawiam.
PS. Odnośnie layoutu mojej “strony”, jeśli już chcesz używać tego słowa: czerwienię się, gdy go widzę, ale na nic innego na razie mnie nie stać czasowo. ;)
@wzs: Twoje wytłuszczenie słowa “dziwnych” napawa mnie lękiem i ciekawością. ;)
Nazcain: Dzieki za obszerny i tresciwy komentarz! Przepraszam, jesli moje slowa mogly Cie urazic, ale widzisz – bez takich, jak powyzsze, wyjasnien, ciezko bylo dokonac sprawiedliwej oceny. W takim razie piatka i masz, jakby co, ode mnie piwo – nie kazdy odnioslby sie z taka klasa do tych, bylo nie bylo, mocnych zarzutow.
Gratuluje debiutu na łamach, nie ma to jak ostre wejście ;-)
Czekam tez na Twojego bloga!
Redakcji IM zas gratulujemy “sprawnej” obróbki tekstów.
Pozdrawiam!
Ja bede kolejnym anonimowym glosem, opiewajacym twoj kurs ;)
I podobnie jak przedmowcy, znalazlem tego bloga chyba dzieki temu ze Riddle po nim jechal w jakichs komentarzach ;)
Naprawde dopuki nie wespniesz sie wyzej w goglach to nie ma szans.
BTW za webhoidays2008 masz tyle respekta co stad do Władywostoku ;)