Strona gナづウwna - poczytaj o JavaScript, jQuery, CSS i HTML5

Wpisy z kategorii ferrante.pl

Czy warto iść na studia?

Byłem wczoraj na jednym z meetupów o JSie (Warszawa.js), gdzie podczas panelu dyskusyjnego 20-letni mężczyźni (część bez wyższego wykształcenia) mieli debatować o tym, czy warto iść na studia. Trochę już zaczyna mnie ten temat nudzić. To pytanie z kategorii powiedz mi jak mam żyć, bo urodziłem się bez wolnej woli i nie umiem decydować za siebie. Czasem dochodzą jeszcze różne akompaniamenty: jakiego edytora używać? Jaki komputer kupić? Czy przejść na działalność gospodarczą? Angular czy React? To trochę jak pytać kolegę, czy podoba mu się dziewczyna, do której startujesz. Dlatego czasem mam wrażenie, że o to, czy warto iść na studia, pytają ludzie dający sobą sterować, albo tacy, którzy chcieliby się szybko dorobić na programowaniu (znam takiego Jurka, co po technikum poszedł do pracy i jeździ już firmową Skodą). A reszta robi to chyba z nudów i głupoty, bo w innym wypadku zajęta byłaby nauką JavaScriptu lub innego pożytecznego fachu.

Tymczasem prawda jest taka, że znam magistra informatyki, który bardzo dobrze sobie radzi we front-endzie, ale też gościa, który kosi 50 tysięcy, choć z osiągnięć naukowych może się jedynie pochwalić zdaniem egzaminu gimnazjalnego. Znam magistrów, którzy są totalnymi pierdołami oraz inżynierów, którzy nie wiedzą, co to pętla for i jak zrobić fizz buzz. Albo prawników, którzy się przebranżowili na programistę (po 5 latach ciężkich studiów) i teraz w przerwie w pracy grają w Playstation i zajadają się owocami z firmowej kuchni (a kark masuje im specjalny korporacyjny maser). Bo mogą. A przy okazji pomogą ogarnąć kolegom kredyt hipoteczny.

Sam zacząłem studia zaoczne i od razu poszedłem do pracy, jednak czy jest to przepis na życie – mówię uczciwie – nie wiem. Jestem zadowolony ze swojego wyboru, bo tak od początku sobie zakładałem. Pewnymi rzeczami się rozczarowałem, inne mnie zaskoczyły. Może bardziej bym się mógł w nie zaangażować, gdyby nie praca. Poznać więcej ludzi. Ale było ok. Przeczytałem rzeczy z tzw. kanonu, które pewnie oglądałbym gdyby nie studia na półkach w Empiku. Zobaczyłem co to prawdziwa informatyka, a nie Stackoverflow.

Ale też mam szacunek do tego gościa po polonistyce, z którym klepałem kod w pracy, i z którym dało się pożartować o dupie maryni. Wtedy nie oceniają Cię po tym, czy znasz sieci neuronowe. Ważne, by nie być chujem i mieć jakieś poczucie humoru. Albo do znajomego, który przejechał całą Europę i popracował ostro na barze. Dziś robimy to samo i nie widzę różnicy.

Dlatego myślę, że nieuczciwie jest kategorycznie radzić, by iść wte i wewte. Poznajmy najpierw życie, a potem opowiadajmy, grając w szachy z innymi siwusami w parku. A ludziom dajmy być i chujem, i polonistą, i gimnazjalistą z fakturami w dolarach. Gwarantuję, że we wszystkich scenariuszach będzie ciekawie.

Zakoduj particles! Mój pierwszy videocast

Wpadłem na ten pomysł dosłownie kilka godzin temu i, jak wiecie, długo nie musiałem sam siebie przekonywać. A była to rzecz szalona – zorganizować i nagrać Hangout, gdzie koduję proste partikle w JavaScript. Mówisz, masz. Zupełnie przez przygotowania, posiłkując się starymi notatkami. Mam nadzieję, że nie wyszło zbyt żenująco i można coś z tego wynieść.

A więc oto on, pierwszy videocast na Ferrante.pl (kto by pomysłał te parę lat temu, że takie rzeczy będą na czasie)! Tylko bie rzucajcie w ekran pomidorami!

Moje ostatnie Front-Trends

Ogień entuzjazmu tlił się jeszcze przez kilkanaście miesięcy, aż w końcu zgasł. To była długo dojrzewająca decyzja. Front-Trends 2014 było ostatnią konferencją o tej nazwie, przy której współpracowałem.

Front-Trends to dla mnie kawał emocji i pracy. Chyba nigdzie indziej nie nauczyłem się tylu rzeczy. To ogromne pokłady entuzjazmu, niesione wiarą, że zmieniamy Polskę. I zmieniliśmy. Popchnęliśmy zapyziały rynek konferencji technicznych w stronę w tamtych czasach nieznaną, nową, nowatorską. Pokazaliśmy, że można robić u nas dobre wydarzenia na tzw. europejskim poziomie, zapraszać specjalistów z całego świata i pokazywać ojczyznę jako miejsce, które zasłużyło, by gościć dużej rangi wydarzenie technologiczne. Dziś z przyjemnością patrzę, jak inne konferencje naśladują i inspirują się Front-Trends.

Mógłbym, a nawet prawdopodobnie jestem Wam to winien, rozprawiać nad motywami mojej decyzji. Są one bardzo proste i da się je streścić słowami „zmęczenie materiału”. Bardzo dużo rzeczy się ostatnio nawarstwiało. Usiadłem na jakiejś prelekcji i powiedziałem sobie: „kurde, nawet nie mam czasu porozmawiać ze znajomymi, przyjrzeć się temu z daleka, poznać nowych ludzi”. Format konferencji technicznych jest specyficzny. Nie znajdowałem w tym części siebie. Na początku było fajnie zorganizować coś wielkiego i pokazać innym: „dało się, widzicie?!”. Dziś emocje i buta opadły. Ot, robimy event. Dobry event, ale tylko event. Tyle że teraz ja już wiem, z czym to całe zamieszanie się wiąże. Mogę spojrzeć o wiele chłodniejszym okiem na organizację konferencji technicznych. To nie jest już moja mała konkwista. To rutyna. Dokładnie widzę, co można byłoby zrobić lepiej, wiem, co robimy dobrze. Dalej jednak jest już tylko ciemny korytarz. „Catering, hotele, nie mamy rezerwowego spikera, ja pieprze, loty nie zapłacone! Co z tą fakturą?! Włączcie mikrofon, ej! Trzeba odebrać rollupy! […]” – to właśnie świat organizacji konferencji.

Na pewno dzięki FT doszło do mnie, że najważniejsza jest gra zespołowa. Utemperował się mój charakter, poznałem słowo kompromis. Mimo wszystko dziś moja intuicja mówi mi, że czas iść dalej. Że pewien rozdział musi być zakończony, by mógł zacząć się następny. Wiem też, że Paweł na pewno da radę stworzyć wydarzenie na podobnym poziomie, jak dotychczas, a nawet lepszym. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W sumie już Front-Trends 2014 było w większości zorganizowane przez Pawła właśnie.

Co dalej? Potrzebuję czasu. Czekam na „ten” moment, czyste myśli. Wiele rzeczy powstawało u mnie spontanicznie. Zawsze najlepiej odnajdywałem się ryzykując, podejmuąc wyzwanie. Prawdopodobnie będę więc starał się stworzyć coś, czego jeszcze nie było. Tak, jak mając 21 lat zorganizowałem pierwsze Front-Trends. Dziś, cztery lata później, będąc odpowiedzialnym za jedne z najważniejszych wydarzeń technicznych w Polsce szukam kolejnych, nieprawdopodobnych celów.

Rozpoczynam porządki w moim zawodowym życiu. Na razie wiem tylko, że będę patronował meet.js Summitowi, jak i całemu meet.js, który dziś, obok Geek Girls Carrots, jest największym meetupem technicznym w Polsce (odbywa się w dziesięciu miastach). Są to bliskie memu sercu idee, organiczne, szlachetne. A co potem? Życie!

Chciałbym podziękować Wam wszystkim, uczestnikom, Pawłowi Czerskiemu i wolontariuszom Front-Trends. Fajnie było móc z Wami współpracować! Wierzę, że spotkamy się jeszcze nie raz na Front-Trends, już nieco w innych rolach.

Ot, i co. Fajnie było to rozpocząć.

Ferrante.pl na Zenbox.pl

Fan page Ferrante.pl na FB

Rok 2011 rokiem społeczności front-end

Falsy Values – co nas czeka w tym tygodniu

Falsy Values – mała niespodzianka dla Czytelników Ferrante.pl

Zwycięzca konkursu CSS

Zwycięzca konkursu JavaScriptowego

Konkurs z Autentika.pl – zakończenie

To dzisiaj

meet.js::after

meet.js – spotkajmy się by pomówić o webdev

Rok 2010

JSNews Meetup – Poznań

Front-Trends 2010 – decydująca faza

Ferrante.pl w HTML5

Narodowy spis front-endowców – podsumowanie!

Narodowy spis front-endowców!

Pages: newer posts 1 2 older posts