Stan społeczności front-end w Polsce w dobie HTML5

Co to front-end? Nic trudnego. Najprościej – zewnętrzna warstwa software’u. Znamy tę definicję bardzo dobrze (mniej lub bardziej zmodyfikowaną dla swoich potrzeb). Wszystko to, co widzimy, co możemy kliknąć, a także czym zachwycamy się od strony wizualno-interakcyjnej. Przy okazji stron internetowych, w skład front-endu wliczamy najczęściej CSS, JavaScript, HTML, aspekty dostępności, użyteczności. Od niedawna grupa wspomnianych technologii (którym często przygrywa określenie “standardy sieciowe”) — z uwagi na ich powszechność, prostotę i skalowalność — podbija rynek aplikacji mobilnych (HTML5), a JavaScript dodatkowo zdobywa popularność po stronie serwera, m.in. dzięki node.js. Jak w zaistniałej sytuacji wygląda polska społeczność front-end, od której zależy przecież tempo zachodzących zmian w kraju?

Historia

Co rozumiem pod terminem community? Według mnie to skupiona wokół danej tematyki określona zbiorowość ludzi, która aktywnie tworzy i komunikuje się ze sobą. Tzw. “community” w naszym kraju to sprawa dość trudna, jeśli chodzi o genealogię. Jego początek można datować bardzo różnie, zależnie od preferencji. Przed boomem web 2.0, w jego trakcie lub po nim. W okolicach rozkwitu działalności Pawła Wimmera lub w czasach świetności projektu Alladyn. Dla mnie prawdziwe community zaczęło się wraz z modą na blogi w 2004-2005 roku, kiedy termin front-end stawał się coraz bardziej powszechny, a popularność zaczęło zdobywać od kilkunastu do kilkudziesięciu mających dużo do powiedzenia twórców. Najlepiej pamiętam takie postaci jak Riddle, marcoos, Gandalf, Patrys, nbw, MiMAS, Anakin, Nookie czy Oskar Krawczyk. To tylko kilku z tych, których kojarzę. Ich twórczość czytało się z zapartym tchem, podpatrywało i oczywiście podziwiało. Byli i przez wielu nadal są rozpoznawalni, bo każda społeczność ma swoje gwiazdy. I dobrze — pod hasłem standardy sieciowe (a więc szerzenie dobrych praktyk zgodnie z wytycznymi spod szyldu W3C) wykonali kawał świetnej roboty dla dobra polskiego internetu.

Wspominając tamte czasy, nie można zapomnieć o ciekawych inicjatywach jak webhelp.pl (ffreak, kuku, eluś) czy jogger.pl, gdzie wielu najlepszych front-end developerów prowadziło swoje blogi. Dość popularne były również webesteem, forum Mozilli oraz forum PHP.pl. Nieco wcześniej bardzo dużo działo się na grupach dyskusyjnych. – Polska społeczność web standards skupiała się wtedy głównie wokół MozilliPL i usenetu: pl.comp.www oraz pl.comp.lang.javascript – wspomina Krzysztof Szafranek, do niedawna organizator spotkań Bootstrap w Warszawie. Krzysztof, podobnie do wielu developerów w tamtych czasach, założył blog, traktujący o standardach sieciowych. – Sam sporo czasu spędzałem na MozillaPL.org, choć raczej ze względu na dobre forum, a nie newsy na blogu – dodaje.

Zmiana priorytetów

Czym jednak bliżej końca dekady, tym o wiele mniejsza aktywność developerów w blogosferze. Bardzo dużo osób wyemigrowało na Twittera lub Blipa, a niektórzy w ogóle zrezygnowali z aktywnego partycypowania w sieci na rzecz spraw prywatnych i zawodowych. Poziom i częstotliwość publikacji na blogach (które były dotąd, mam wrażenie, centralnym punktem naszej małej społeczności) drastycznie spadły.

Jest to ciekawa sytuacja, bo community nie zaczęło umierać wraz z blogami. Zmieniły się priorytety. Dostaliśmy do rąk nowe kanały komunikacji z Twitterem i Facebookiem na czele, pojawiło się więcej spotkań deweloperskich i konferencji. Środki ciężkości zostały mocno przetasowane. W dobie HTML5, który powoli unosi się nad naszym developerskim widnokręgiem, znów zaczyna się ruch podobny do tego w 2005 roku, tyle że na nieco innych płaszczyznach.

HTML5 Doctors

GitHub, głupcze!

Jakich? – Tak naprawdę aktywne konto na GitHubie wystarcza za 10 blogów z tutorialami o zaokrąglonych przyciskach CSS3 – twierdzi Piotr “Riddle” Petrus, którego dziś bez większego patosu można nazwać — jeśli nie ojcem — to na pewno ojcem chrzestnym standardów sieciowych w Polsce. Tylko przez sam kanał RSS blog Riddle’a subskrybowały 3 tysiące osób. Piotr pisał między innymi dużo o tym, jak ważny jest semantyczny kod. Opisywał też mnóstwo unikatowych trików dla IE, dzięki którym standardy nie były dłużej utrapieniem developerów. Wspomniany przez Riddle’a GitHub (publicznie repozytorium kodu oparte na git) to dobry przykład, jak ewoluowały narzędzia i serwisy developerskie. Jedno spojrzenie na czyjeś projekty na GitHubie pozwala ocenić, czy dany developer ma pojęcie o swoim fachu. Z kolei dzięki komentarzom innych programistów pod każdym z tzw. gistów (snippety kodu na GitHubie, którymi możemy się podzielić) mamy namiastkę komentarzy z blogu (którego notabene również da się prowadzić pod domeną username.github.com).

Cant think of a better coffee companion

Tworzenie bloga o front-end – nie ma sensu, bloga jako dziennik zbierający codziennie odkrycia i ciekawostki – tak. Przykładem może być (zagraniczny) dropshado.ws – dodaje po chwili Riddle. Wtóruje mu Wojciech Zając, jeden z najbardziej znanych ewangelizatorów mikroformatów w Polsce – Jestem dobrym przykładem na to, że RSS umiera. W moim przypadku Twitter (z pewnymi wyjątkami) zaczyna być podstawowym sposobem na poznawanie branżowych nowości..

Tu nawet nie chodzi o blogi o front-end. Wystarczy popatrzeć na całą blogosferę – hype się skończył, bo mamy kilka innych sposobów na dzielenie się wiedzą – repozytoria, krótkie tweety z linkami do JSFiddle. – podsumowuje Riddle. Czarę goryczy przepełnia Kornel “porneL” LesińskiSkąd biorę informacje? Hackernews i cokolwiek ludzie wrzucą na Twittera. W sumie to Twitter zastąpił mi RSSy.

Riddle wylicza projekty, które powstały być może zamiast kolejnej, nudnej notki na blogu: – Po prostu ludzie sięgnęli po inne narzędzia. Na przykład ostatnio ogromną popularnością cieszą się strony-narzędzia:

Trochę inaczej widzi to Kamil Trebunia, game developer i ewangelizator Open Web, osoba związana z community za sprawą grupy JS News oraz webhelp.pl: – Subskrybuję kilka-kilkanaście blogów różnych ważnych osób w świecie JS, ale nie mogę powiedzieć, żebym regularnie czytał te blogi – ot przeglądam je. Artykuł merytoryczny a nie niusowy, który mnie zaciekawi, trafia się 1-2 razy na tydzień. Nowych autorów i inne rzeczy znajduję organicznie – mając wokół siebie wystarczająco wielu znajomych z tego świata ciężko przegapić nowości. Zapytałem więc Kamila wprost, czy blogi umierają?

I See Dead Pixels

Nie zgadzam się, że blogi przechodzą agonię. Kiedyś były inne czasy: wszyscy pisali o podstawach, dobrych praktykach i ścigali się, kto znajdzie lepszy hack na to czy tamto, ludzi było mało – większość się znała, było trochę flejmów między autorami i ich zwolennikami, co też nakręcało środowisko. Pisało się zatem łatwo i przyjemnie, w dodatku był wspólny wróg: ludzie starej szkoły (tabelki itp.). – kontynuuje Kamil. Porozmawialiśmy zatem o tym, czym są dziś tak naprawdę blogi techniczne, jeśli nie umierają:

Dzisiaj jest merytorycznie — wszystkie podstawy zostały już opisane, a świat HTML poszedł do przodu — dzisiaj jest to już prawdziwy engineering, liczy się więc duży skill i doświadczenie, w dodatku trzeba być naprawdę dobrym autorem, żeby pisać tak, żeby ktoś chciał Cię czytać: musisz mieć dobre pióro, design strony, wizualizacje, przykłady itd. W dodatku na dobrego flejma nie ma co liczyć, chyba, że z anonimowymi trollami — scenę opanowała polityczna hiperpoprawność.

Kasia Drzyzga, która bloguje o front-end, gdy zapytałem, jak według niej wygląda problem z ilością blogów, dostrzegła też problem polskich realiów: – Dlaczego jest mało blogów frontendowych? Pewnie wynika to z prostego przełożenia proporcji — wciąż jest mało frontendowców, więc jeszcze mniej w z nich jakikolwiek sposób udziela się w sieci. Zresztą mam wrażenie, że stanowisko ‘front-end developer’ tak naprawdę pojawiło się w ciągu ostatniego roku. Wcześniej każdy webdev zajmował się “klepaniem hatemela”, CSSem i JSem przy okazji, a z samego developmentu w browserze nie za bardzo dało się utrzymać.

Zmierzch blogów

Wydaje się, że wszystkie obozy mają sporo racji, ale sprawa jest złożona. Na pewno wśród powodów upadku blogów można dopatrywać się też dostatecznego rozwoju standardów sieciowych, których nauczanie (choć z drugiej strony ewangelizowania developerów nigdy za wiele) przez długi czas było swoistym motorem napędowym wielu z nich. Nie da się też ukryć, że artykuły powielające to, co zostało już napisane, są po prostu nudne. Oczywiście, od czegoś trzeba zacząć, jednak bariera dostosowania się do rynku i nabrania odpowiednich umiejętności często jest o wiele większa od pokładów naszej cierpliwości. Ponadto, nowe narzędzia są rzeczywiście kuszące i skupiają naszą uwagę całkowicie na kodzie — nie trzeba pisać długich, plastycznych opisów, męczyć się z tym, czy długość tekstu jest wystarczająca, jak na blog przystało.

Ostatkami nadziei zapytałem więc moich Czytelników o linki do blogów front-endowych, które prowadzą lub znają. Odpowiedzi dostałem bardzo niewiele, co już na dobre utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie można na siłę odczarować rzeczywistości, czym żyłem przez ostatnie pół roku. Blogów stricte front-endowych jest bardzo mało, wiele z nich traktuje także o językach serwerowych i innych dziedzinach IT. Częstotliwość wpisów również nie jest najlepsza.

Dziś wyróżniającymi się polskimi autorami są według mnie Ender oraz Kasia Drzyzga, która z kolei pisze po angielsku. Wielka szkoda, że blogowania zaprzestał Adriano, bo jego blog, przy odrobinie wysiłku, mógłby rywalizować o miano nowego Perfection or Vanity.

Czyżby idealnym podsumowaniem miały okazać się słowa Riddle’a? – Blogi nie wyginą, tak jak nie wyginęły strony domowe. Po prostu zmieniły swoje oblicze. Moim zdaniem nie ma już jak pisać artykułów i tekstów mających wystarczyć na długie miesiące, gdy krajobraz zmienia się tak szybko jak obecnie. Innymi słowy, format wpisów na blogu nie pasuje do prędkości z jaką porusza się front-end.

Polska społeczność front-end na Twitterze

Birthday presents

Gdzie więc szukać informacji o front-end zamieszczanych przez polskich autorów? Zostaje Twitter, Facebook, GitHub, Tumblr, JSFiddle i tak dalej. Na Twitterze na pewno będą to: Marcin Wichary, Piotr Petrus, Kornel Lesiński, Paweł Czerski, Krzysztof Szafranek, Michał Budzyński, Kasia Drzyzga, Wojciech Zając, Piotr Zalewa, Oskar Krawczyk, Karolina Szczur, Marek Stępień, Zbigniew Braniecki, Szymon Piłkowski, Mariusz Nowak, Paweł Ludwiczak, Piotr Koszuliński, Kamil Trebunia, Rafał Kukawski, Łukasz Kliś. Jest to absolutny “must follow”, jeśli chodzi o Polskę.

Przeglądając powyższe profile, a także szperając trochę w listach ludzi śledzących je, bez problemów znajdziesz jeszcze kilka perełek, jak i linków do innych serwisów, gdzie powyżsi deweloperzy są aktywni. Warto również przyjrzeć się grupie front-endowej JS News na Facebooku stworzonej przez Kamila Trebunię, gdzie skupiliśmy już ponad 120 ludzi dyskutujących najnowsze trendy w świecie front-end. Równie ciekawą inicjatywą jest ostatnio “Tworzę Internet”, prowadzony przez Webshake.tv. Szkoda jednak, że twórcy ograniczyli się tylko do Krakowa. Poza tym, nadal aktualna jest idea browsehappy.pl, a także towarzyszący jej kurs. Zwolennicy Firefoxa i otwartej sieci powinni dodatkowo zapoznać się z godną naśladowania działalnością grupy Aviary.pl.

Na pewno warto też wpaść na odnowiony webhelp.pl, który reaktywował się w 2010 roku. Szczególnie informacja ta tyczy się początkujących: – WebHelp od zawsze był ukierunkowany raczej na początkujących webmasterów (zarówno designerów, jak i programistów). Oczywiście poruszamy również bardziej zaawansowane tematy i z czasem będzie ich zapewne coraz więcej, ale wciąż priorytet stanowią Ci, którzy zaczynają swoją przygodę z tworzeniem stron. – mówi Kamila Romanowska z WebHelp.

Wiedza i kreatywność

Obecność w sieci to jedno. Liczą się jeszcze wiedza i kreatywność. Wojciech Zając twierdzi, że nie powinniśmy się wstydzić: – Polscy front-end developerzy są zdecydowanie kreatywni! Podziwiam osoby wywodzące się z Polski, które są znane w społeczności międzynarodowej, jak Marcin Wichary, Maciej Stachowiak, Luke Wroblewski i wielu innych. Natychmiast też dodaje: – W naszym kraju tkwi wielki potencjał – mała Holandia potrafi mieć dobrze rozwiniętą społeczność (fronteers.nl), więc to ekscytujący czas mogąc przyczyniać się do zapoczątkowania tego ruchu w Polsce.

HTML5 For Web Designers in the wild

Spytałem Riddle’a, czy polscy front-end developerzy są kreatywni, czy tylko powielamy zachodnie mody: – Jeśli przywiązanie do pluginów jQuery, frameworków CSS i innych gotowców jest powielaniem zachodniej mody, to robimy to masowo. Nie ma w tym nic złego, ale czasami chciałoby się zobaczyć coś oryginalnego. Piotr twierdzi, że umiejętności polskich front-endowców są jak najbardziej w porządku. Dostrzega jednak pewne zagrożenia:

Czasami wydaje mi się, że podłapujemy akurat te technologie, które już zaczęły przemijać na zachodzie. Nadal XTHML zamiast HTML5. Dwie niekompatybilne wersje strony na desktop i mobile zamiast layoutów adaptacyjnych (responsive web design). Niedostępne linki /#/ w aplikacjach Ajax zamiast history.pushState(). A ponad wszystko – fanatyczne przywiązanie do IE. Takie myślenie zostawia nas w tyle.

W czym mamy jeszcze braki? Wojciech Zając stwierdza, że zdecydowanie w wiedzy o dostępności stron internetowych: – W ciągu ostatniej rekrutacji do krakowskiego biura XHTMLized, oceniałem ok. 50 front-endów, którzy do nas aplikowali. Najważniejszym osobistym zaskoczeniem i rozczarowaniem była bardzo niska wiedza zdecydowanej większości osób na temat dostępności. Traktując web accessibility jako podstawowy filar dobrego kodu myślę, że poznanie tego zagadnienia chociaż w podstawowym stopniu przyczyniłoby się do szybkiego wzrostu jakości rodzimych projektów.

Rynek front-end developerów w Polsce jest bardzo nierówny. W przeciwieństwie do technologii Java czy .NET dobrego front-endu nie uczą na studiach, do tego fachu trzeba mieć dużo samozaparcia i pasji, stąd naprawdę bardzo dobrych specjalistów nie jest wielu. – wyjaśnia Grzegorz Kaliciak, byly Unit Leader i glówny rekruter frontendowców w Roche, obecnie Front-end Ninja w Filmaster. – Na szczęście jeśli już się uda takich znaleźć to można liczyć, że poza HTML-em, CSS-em i JS-em będą posiadać także niezwykle szeroką wiedzę na temat webu i chęć dalszego dokształcania się, bycia na bieżąco..

Rozwój i innowacyjność

Z całą pewnością żyjemy jednak w bardzo ekscytujących czasach, będąc świadkami okresu świetności technologii front-endowych. To motywuje do działania: – Front-end to bardzo dynamicznie rozwijająca się dziedzina, szczególnie dużo ciekawego dzieje się w JavaScripcie, a tutaj o sukces bez dobrego przygotowania inżynierskiego raczej trudno. Mimo wszystko jestem optymistą, warto uczyć się implementowania serwisów WWW oraz aplikacji webowych po stronie przeglądarki, z roku na rok jest coraz więcej ciekawych ofert, pojawiają się również specjaliści z prawdziwego zdarzenia. Najważniejsze to ciągłe dążenie do polepszania swoich umiejętności. – podsumowuje Grzegorz.

Nyan Cat!

Jeśli chodzi o innowacyjność, na pewno warto wymienić polskie projekty, które zostały dostrzeżone za granicą: Alladyn, Em Calculator, JS Fiddle, Quicksand, Drawter. Ciekawymi pomysłami, za którymi stoją Polacy są choćby: Floom, Pacman Google Logo czy CSS Nyan Cat.

Jak daleko nam do USA? Do “mitycznego zachodu”? Według Zbigniewa “Gandalfa” Branieckiego, Community Ninja w Mozilla Europe to bardzo złożony temat: – Wydaje mi się, że w naszych realiach bardzo trudno nam przejść od cywilizacji niedoboru gdzie konkurujemy o wiedzę i umiejętności do cywilizacji dostatku gdzie wymiana wiedzy jest akceleratorem innowacyjności. To udało się w kilku miejscach w Ameryce Północnej, ale nie udało się w większości miejsc gdzie próbowano. Kiedy w Polsce? To zależy od nas :).

At the corner of Innovation and Exploration

Jedno jest pewne. Internet nie ma barier, a publikacja własnego projektu, dema czy artykułu to kwestia kilku minut. Warto byśmy nie przegapili takiej szansy. Jak widać, niejedni udowodnili już, że z odrobiną wysiłku da się osiągnąć bardzo wiele. Narzędzia mamy te same, jak wszyscy inni.

Kamil Trebunia: – Chyba po prostu potrzeba nam czasu. Na pewno musimy częściej ruszać się z kraju na zagraniczne wydarzenia, brać udział w konkursach, projektach OS, nawiązywać kontakty itd. — oglądać z bliska jak robią to bardziej doświadczeni koledzy. Po chwili próbuję wyciągnąć nieco więcej pozytywów: – Rozmawiałem ostatnio z osobą bardzo aktywną na berlińskiej scenie webowej (jednej z najlepiej rozwiniętych w EU). Dowiedziałem się, że ta osoba postrzega Polskę jako kraj, gdzie ma miejsce pełno bardzo ciekawych inicjatyw, o których nikt “na zachodzie” nie wie. Druga rzecz: Zawsze mieliśmy bardzo aktywne, acz często nieco elitarne środowiska, gdzie przewijali się doskonali programiści webowi, którzy wymieniali się ze sobą nawzajem wiedzą, poza szerszą publicznością. Dzieje się tak od czasu Usenetu, projektu Alladyn itd. Częstokroć na zachodzie takie rzeczy i dyskusje pojawiały się po tym jak zostały przedyskutowane u nas na wylot. Łącząc te dwa fakty wychodzi mi, że nie brakuje nam nic innego jak zmysłów autopromocji oraz biznesowego. Uważam, że gdybyśmy potrafili lepiej promować własne projekty, zyskując rozgłos w skali światowej sceny, to ludzie nad tymi projektami pracujący nie porzucaliby ich szybko, mieliby dość motywacji, by swoje projekty rozwijać, tworzyć wokół nich społeczności, niekiedy także biznes.

Spotkania, meetupy, konferencje

Falsy Values workshops venue

Społeczność to nie tylko internet. Od jakiegoś czasu można zaobserwować powstawanie coraz większej liczby meetupów, szkoleń czy konferencji w naszym kraju. Począwszy od świetnego SparkUpa, przez Front-Trends, Falsy Values, a kończąc na onGameStart. Powstało też kilka mniejszych inicjatyw, jak meet.js czy DevMeetings.pl. Swoją cegiełkę dorzuciło ostatnio Google wraz ze spotkaniem Hackaton oraz meetupami GTUG. Nie próżnuje również Opera, wspierająca akademickie środowiska poprzez University Tour czy spontaniczne konkursy, jak np. Opera Team Up organizowany przez Akademickie Koło Aplikacji Internetowych przy Politechnice Poznańskiej.

SparkUp

Mówiąc o konferencjach, należy bezwzględnie zacząć od SparkUpa. Była to w zasadzie pierwsza front-endowa konferencja w Polsce. Odbyła się w Poznaniu w 2010 roku. Jako organizator Front-Trends byłem niezmiernie ciekawy, jak poradzą sobie koledzy ze stolicy Wielkopolski. Swoimi przemyśleniami podzieliłem się zresztą na tym blogu. Uważam, że był to bardzo udany i inspirujący event, choć jego formuła różniła się od większości konferencji na świecie (choćby miks angielskich i polskich prelekcji). – Zabierając się za organizację nie wiedzieliśmy trochę czego się spodziewać, jeśli chodzi o odzew, a okazało się, że jest w Polsce naprawdę sporo osób zainteresowanych tematem szeroko rozumianego webdesign/wedev na światowym poziomie. Co najważniejsze, te osoby chcą się spotykać ze sobą nawzajem i ze specjalistami z całego świata, wymieniać doświadczeniami. – mówi jeden z organizatorów, Piotr Czekała.

Andy Budd

SparkUp był solidnym fundamentem dla rozwoju tego typu przedsięwzięć w Polsce i utwierdził nas w przekonaniu, że warto. Spytałem organizatorów o najbliższe plany: – Jesteśmy zdecydowanie zadowoleni z pierwszej edycji. Planujemy kolejne edycje SparkUp’a, będziemy się starać aby impreza odbywała się co roku. Jak na razie nie ma konkretnych informacji o dacie i miejscu, jednak z pewnością jednym z ważniejszych celów dla organizatorów jest utrzymanie konferencji w Poznaniu: – Ważne dla nas było też pokazanie Poznania jako miasta, w którym jest miejsce na takie imprezy.

Front-Trends, Falsy Values

IMG_1612

Zainspirowani m.in. JSConf.eu i @media oraz zmotywowani poznańskim SparkUpem, zorganizowaliśmy Front-Trends. 300 gości, 18 speakerów, wyłowione perełki takie jak Christian Johansen czy Lea Verou (jak mówią organizatorzy @media 11, Leę wypatrzyli na Front-Trends!). Bardzo pozytywny feedback po, mam wrażenie, że przełamaliśmy pewne lody w mentalności – tak, udało się zrobić taki event w Polsce, a relatywny brak dużych sponsorów dawał nadzieję, że będzie można zorganizować jeszcze lepszy.

Falsy Values people!

Krótko potem ogłosiliśmy Falsy Values. 250 zwolenników JavaScriptu i pochodnych, 3 dni, 14 speakerów. Pojawienie się wśród sponsorów takich firm jak Nokia czy Gadu-Gadu… Dało mi to do myślenia, że rzeczywiście Front-Trends nie było incydentem, a my jako Polska stajemy się coraz ważniejszym krajem na front-endowej mapie.

onGameStart

Wreszcie dochodzimy do onGameStart, konferencji o game developmencie i HTML5, na której 22-23 września pojawią się bardzo znane nazwiska z branży, takie jak Rob Hawkes oraz Brendon Jones. Za onGameStart odpowiada Michał Budzyński: – Coraz więcej firm, i to nie tylko casualowych, ale także tych tworzących hardcore’owe produkcje dla ‘prawdziwych’ graczy, interesuje się tym, co nazywamy HTML5 i inwestuje w to peniądze – Crytek, Zynga, EA, Id Software czy Disney. Przyszła więc pora na konferencję z prawdziwego zdarzenia, poświęconą tworzeniu gier w webowych technologiach. Skoro ma to być przyszłość, a wiele na to wskazuje, to trudno wyobrazić sobie lepszy sposób na usystematyzowanie wiedzy czy wymianę doświadczeń ze specjalistami z całego świata.

Michał organizuje konferencję z własnej inicjatywy, a pomaga mu Kuba SiemiątkowskiMam dokładną i klarowną wizję tego jak chcę żeby wyglądała i staram się jej trzymać. onGameStart to kolejny przykład, że nie ma barier geograficznych, jeśli chodzi o konferencje, a Polska może — choć na chwilę — być pępkiem społeczności: – Przewiduję około 300-350 miejsc. Co ciekawe – bilety na onGameStart kupili już ludzie z każdego kontynentu świata (oczywiście oprócz Antarktydy :)) – kilkanaście poleciało do USA, Kanady i Japonii, kilka do Brazylii, Chile i Australii, a pojedyncze sztuki do RPA i Egiptu. Będzie to więc niepowtarzalna okazja do spotkania członków webowej społeczności gamedevowej z całego świata. – przekonuje Michał.

Organizacja tego typu wydarzenia to również ciężka praca, ale i dużo przyjemności: – Niesamowicie przyjemnym doświadczeniem były rozmowy z potencjalnymi speakerami. Jeszcze przed ogłoszeniem pierwszych informacji o konferencji wiedziałem czyje doświadczenia i projekty będą pasować do niej najbardziej, i udało mi się niemal każdego z ‘wymarzonych’ prelegentów zaprosić.

Przyjemne było też pozyskiwanie sponsorów – to naprawdę niesamowite uczucie widzieć zainteresowanie dużych korporacji malutkim w skali światowej eventem, gdzieś pośrodku niczego, w kraju o którym większość nawet nie słyszała. Mogę zdradzić, że dzięki inicjatywie niektórych z nich w najbliższym czasie onGameStart wyjdzie poza Warszawę. Stay tuned! :)

Trudności? – Obawiam się że najtrudniejsze jeszcze przede mną. Ale nie chcę zapeszać, więc zostawmy to tak.

Bilet na onGameStart kosztuje 79 euro. Ja na pewno się pojawię, a Wy?

DevMeetings

Po konferencjach czas na nieco mniejsze spotkania. Jednym z nich jest DevMeetings, chociaż słowo “mały” byłoby nadużyciem – projekt z każdym dniem rośnie w siłę.

DevMeetings to bezpłatne warsztaty programistyczne odbywające się w kilku polskich miastach (m.in. Poznań, Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Gliwice). Wraz z doświadczonym trenerem, uczestnicy poznają zakamarki różnych dziedzin front-endu. Do tej pory odbyło się kilkanaście edycji. – DevMeetings powstał jak wiele startupów: “zróbmy coś fajnego, zmieńmy świat i w jakiś sposób dojdziemy do modelu biznesowego”. Zaczęliśmy od szkoleń dla zaawansowanych developerów, w efekcie jednak zbudowaliśmy kilkusetosobową społeczność doświadczonych programistów, która bazuje na wzajemnej inspiracji nowymi technologiami, dyskusji (często bardzo krytycznej) i szybkiemu rozwojowi umiejętności.. Dziś DevMeetings oferuje developerom m.in. warsztaty z detekcji kolizji w grach JavaScriptowych czy serwerowego JavaScriptu. Jego założyciel (za DM odpowiedzialny jest również Adam Lider) — Piotr Zwoliński — dodaje: – Postawiliśmy sobie cel, że będziemy zajmować się wyłącznie tematami nowymi i ekscytującymi. “Smutne” tematy zostawiamy w pracy, tak samo nie realizujemy szkoleń dla początkujących, mimo że zapotrzebowanie jest ogromne. Dlatego właśnie aktualne tematy DevMeetingów to m. in. ServerSide JavaScript, Mobile JavaScript czy OpenGL ES.. Cotygodniowe spotkania w bardzo dobrych, komfortowych warunkach z osobami znającymi się na rzeczy to na pewno powód do zainteresowania dla każdego front-end developera.

Czy to się opłaca? – Poznajemy ludzi z niesamowitą pasją i solidnym przygotowaniem z inżynierii oprogramowania, i razem z nimi zmieniamy świat: odpalając wspólnie startupy, realizując najbardziej odważne projekty r’n’d. A za tym stoją już konkretne pieniądze, które pozwalają nam rozwijać DevMeetings.

DevMeetings nie spoczywają na laurach, już dziś planują organizację spotkań w kolejnych krajach europejskich. – Przygotowujemy ekspansję. Za dwa lata będziemy organizować kilka razy więcej imprez niż dzisiaj. Wychodzimy również poza JavaScript, 4 dodatkowe obszary są dla nas wyjątkowo interesujące: natywne aplikacje mobilne, natywne gry (“prawdziwe gry”, nie tzw. korespondencyjne paszenie krów), rozwiązania enterprise (pamiętaj, że team ReleasingForce ma swoje korzenie w J2EE) i cała grupa języków i środowisk zdobywających popularność typu Scala czy Erlang.

Kolejne działania DevMeetings są jeszcze ambitniejsze. Chłopaki zorganizowali właśnie ServerSide JavaScript DevCamp: “obóz” o tematyce JS server-side, który odbył się 1-3 lipca w hotelu położonym w urokliwej części województwa lubuskiego – Wzięło w nim udział ok. 16 doświadczonych polskich JSowców i “Backend’owców”. Przeprowadziliśmy badania i testy “przydatności SSJS do spożycia“: jakie są sensowne przypadki użycia Node (oprócz tutorialowego chata), jak wygląda deployment na różne platformy, jak wygląda performance (chcemy konkretnych liczb, dla różnych przypadków: operacji obciążających I/O i CPU, porównanie z innymi środowiskami) itd. Pierwszy DevCamp był w tzw. “Stealth Mode”, kolejne będą dostępne dla szerszej grupy uczestników.. Relację z wydarzenia i wyniki badań poznamy już wkrótce!

Meet.js

Meet.js to natomiast moja własna inicjatywa, mająca na celu wzbudzić prelegenckiego ducha w developerach front-end. Założenie jest banalnie proste – spotykamy się co miesiąc w każdym z większych miast Polski (na razie są to Warszawa, Kraków, Poznań) by posłuchać prelekcji nt. JavaScriptu i technologii front-endowych, prezentowanych przez ochotników. Projekt powstał w wyniku fascynacji zachodnimi meetupami tego typu, które odbywają się z powodzeniem w Niemczech (Berlin JS, JS Munich etc.), Anglii (London Web Standards) czy Holandii (Fronteers). A to tylko kilka przykładów. Najważniejszym argumentem jest jednak to, że warto dzielić się wiedzą!

Po dwóch edycjach (które bez większej reklamy zebrały po 40 gości w Poznaniu i Warszawie), idea meet.js ewoluowała, więc startujemy na nowo w lipcu. Zmieniła się struktura organizacyjna. Postanowiłem kompletnie ten projekt uwolnić. Dzisiaj każdy, kto spełnia podstawowe wymogi komunikacyjne może zorganizować tego typu spotkanie w swoim mieście. Meet.js to obecnie grupa fascynatów, którzy swój własny czas poświęcają na krzewienie wiedzy o JavaScript i standardach sieciowych. Warto śledzić ten projekt, bo plany mamy ambitne, a atmosfera towarzysząca poprzednim spotkaniom wskazuje na ogromne pokłady entuzjazmu wśród uczestników.

Node knockout

Node knockout to 48-godzinne zmagania z node.js. Powstałe podczas zabawy projekty rywalizują o nagrody w różnych kategoriach, a że można kodować skądkolwiek, zabawa jest tym bardziej interesująca. Swoją cegiełkę do organizacji postanowił dostawić wspomniany Michał Budzyński: – Mimo że bez żadnych przeszkód można startować z domu, w tym roku postanowiłem zorganizować trochę miejsca dla zainteresowanych – w końcu kto nie lubi atmosfery pracy i wspólnej, kodowej burzy mózgów :). Póki co ustalam jeszcze szczegóły dotyczące lokalizacji czy warunków z potencjalnymi sponsorami, jak tylko będę wiedział coś więcej to dam znać.

Obok czy w centrum?

Nawet najlepsze community nie przeżyje bez solidnych przyjaciół. Gdzieś z boku (a może i w centrum?) stoją z reguły największe firmy związane z webem. Mam tu na myśli przede wszystkim producentów przeglądarek, którzy z definicji nie powinni być obojętni na rozwój community front-end. Gdziekolwiek, nie tylko w Polsce. Zaprosiłem ich do dyskusji na temat tego, jak obecnie wyglądają starania mające na celu promocję otwartych standardów sieciowych, a także rozwój społeczności w naszym kraju.

IMG_3046

Opera

Opera Software to firma, która dość mocno zainwestowała w nasz rynek. Norwedzy ulokowali swoją siedzibę we Wrocławiu w 2007 roku. Za co odpowiedzialni są zatrudnieni tam developerzy? – Polski oddział w prawie 100% zajmuje się rozwojem głównych produktów Opery (Desktop, Mini, Mobile, serwery Mini). Każdy z tych projektów jest ściśle związany z front-endem. Szczególnie dotyczy to oczywiście największych zespołów: desktopowego i widżetowego. – przekonuje mnie Sławomir Sochaj, rzecznik wrocławskiego oddziału. Dla Opery wspieranie polskiego community skupia się wokół czterech obszarów. Są to: sponsoring wydarzeń branżowych, udział w konferencjach, konkursy dla deweloperów, np. The Extendables oraz ścisły kontakt z uczelniami technicznymi w ramach University Tours.

Where the magic happens... ;-)

Jak wiemy, nigdy nie jest tak dobrze, by nie dałoby się zrobić tego lepiej, szczególnie, jeśli chodzi o dwa pierwsze aspekty. Słowa Pana Sławomira wydają się potwierdzać tę tezę: – Chcemy przede wszystkim postawić na formę warsztatową pod okiem naszych znanych ekspertów od standardów, np. Charlesa McCathieNebille’a z W3C, który odwiedzi Polskę na jesieni. Ponadto chcemy rozszerzyć swój udział w konferencjach front-endowych.

Miejmy nadzieję, że już wkrótce ujrzymy logo Opery podczas kolejnych przedsięwzięć. Być może na onGameStart lub Front-Trends? Bardzo ciekawie zapowiada się też idea warsztatów ze specjalistami – oby jak najwięcej tego typu inicjatyw w rozsądnych dla developerów porze i miejscu.

Google

Amerykański gigant również posiada swoje polskie oddziały. Google postawiło na Kraków, Wrocław i Warszawę. Nie wiem dlaczego, ale do tej pory miałem nieodparte wrażenie, że Google Polska wspiera przede wszystkim społeczność skoncentrowaną wokół języka JAVA (konferencje GeeCon, Javarsovia etc.). Być może spowodowane było to też małą liczbą projektów front-endowych. Te, które mogę wymienić, to: statystki w Bloggerze, Google Feedback Tool, interfejs wyszukiwania dla Google TV czy biblioteka do tworzenia telewizyjnych interfejsów. – Java jest istotna dla Google, ponieważ wiele rozwiązań Google bazuje na Javie lub ją wspiera. Na przykład Android oparty jest na Javie, a Android to dla Google’a jeden z ważniejszych projektów. – dowiedziałem się w rozmowie z Olą Kalinowską-Nowak, z Google Polska.

Google Food

Można jednak dostrzec, że coś w Polsce drgnęło, jeśli chodzi o społeczność HTML5 i Google’a: – W Polsce rozpoczynamy działania skierowane do szeroko pojętego środowiska deweloperów i programistów. Spotkania, które odbyły się w kwietniu (Hackaton oraz spotkania poświęcone HTML5) są ich przykładem. Ci, którzy nie pamiętają, w kwietniu do Polski przyjechał Michael Mahemoff, główna gwiazda hackfastu Hackaton, który umiejętnie zachęcił polskich developerów do poznania HTML5, jak i powszechnej integracji. Podczas Hackatonu, uczestnicy cały dzień implementowali aplikacje korzystające z dobrodziejstw HTML5. Czy możemy liczyć na kolejne edycje? – Chcielibyśmy w przyszłości robić takich spotkań więcej, jednak ich skala oraz częstotliwość zależą od wielu czynników, nie jesteśmy więc w tej chwili w stanie powiedzieć, kiedy odbędzie się kolejne z nich. Jednocześnie powstały zaczątki polskich GTUGów (Google Technology User Groups), czyli niezależnych spotkań deweloperów wspieranych przez Google, będziemy współpracować z ich organizatorami.

Niektórzy, jak choćby Mozilla, posiadają własnych reprezentantów w krajach europejskich, zajmujących się bezpośrednio sprawami lokalnych community. Niestety, nie ma takiej osoby w Google Polska: – Nie ma osoby odpowiedzialnej za bezpośrednie spotkania ze społecznością deweloperów lokalnie w Polsce. W Google działa zespół Developer Advocates, który wspiera wiele rynków. Jeśli pojawi się interesująca inicjatywa, właśnie ten zespół może pomóc. Niemniej, na pewno warto choćby spróbować skontaktować się z Google, jeśli chodzi o organizację eventów: – Wspieramy czasem także zewnętrzne spotkania, wszystko to zależy jednak od celów i priorytetów w określonym momencie.

Mozilla

Mozilla w Polsce króluje. Ich flagowy produkt — Firefox — zdobył w naszym kraju prawie połowę wszystkich użytkowników internetu (według ranking.pl, stan na 5 lipca 2011). Sukces ten wydaje się zrozumiały, gdy dowiadujemy się m.in. o podejściu firmy do community: – Od samego początku projektu “Mozilla w Polsce”, ponad 12 lat temu, Mozilla budowała jedno z pierwszych ośrodków w Polskim Internecie gdzie można było uczyć się i wymieniać doświadczeniami na temat technologii front-endowych. – opowiada Zbigniew “Gandalf” Braniecki. – Dziś ten ruch wyrósł daleko poza swe oryginalne kolebki, takie jak forum MozillaPL, osiolki.net czy pl.comp.www|javascript. Mozilla stara się wspierać przede wszystkim inicjatywy oddolne, tworzone przez ekspertów i pasjonatów, szerzyć wiedzę o otwartych standardach w mediach i wykorzystać naszą uprzywilejowaną pozycję na polskim rynku do promowania kultury tworzenia wysokiej jakości aplikacji webowych.. Mozilla zasługuje również na pochwały, jeśli chodzi o komunikację – Zbigniew Braniecki z ramienia organizacji osobiście trzyma pieczę nad sprawami community w Polsce. To, że aktywnie bierze w nim udział i ma doświadczenie developerskie sprawia, że rozmowa o front-end jest przyjemnością.

Firefox 4: We'll do it live.

Spytałem Zbigniewa o polski oddział. Niestety, w najbliższym czasie raczej nie usłyszymy o krajowej siedzibie Mozilli. Powody do radości mają natomiast Berlińczycy: – Już niedługo otwieramy hack-space w Berlinie. To prawie w Polsce! Będzie to fizyczna przestrzeń dla wszystkich zainteresowanych technologiami webowymi, miejsce gdzie będzie można pracować, uczyć się i eksperymentować w gronie najlepszych ekspertów. Całkowicie otwarta i dostępna dla wszystkich. Więcej informacji już niedługo! – zdradza Gandalf.

Porozmawialiśmy jeszcze chwilę o spotkaniach i konferencjach. Mozilla bezpośrednio nie organizuje w Polsce żadnych konferencji, jednak aktywnie wspiera środowisko: – Mozilla nie ma niestety środków pozwalających jej organizować konferencje, zamiast tego staramy się wspierać te, które tworzą inni, zwłaszcza niezależni uczestnicy sceny webowej w Polsce. Staramy się też pomagać w ściąganiu do kraju największych ekspertów i to z całkiem niezłym skutkiem. ;). Konferencje Front-Trends oraz Falsy Values są tego najlepszym przykładem.

Zostań częścią community!

Podczas tworzenia tego artykułu udało mi się zamienić słowo z kilkunastoma front-end developerami. U wszystkich dało się poznać niesamowitą pasję i optymizm. Radość tworzenia. Niedziwne, trio HTML5, CSS3 i JS pozwala dziś realizować nawet najbardziej zwariowane pomysły. Nie ograniczamy się już do nudnych stron internetowych! Bez problemu można tworzyć bogate aplikacje (np. edytory graficzne), interaktywne filmy, gry (Island of Oblivion), dema z użyciem audio i video (widzieliście Popcorn.js?) animacje, frameworki (byliście już na microjs.com?), zapierające dech w piersiach efekty (powstań, three.js!), niektóre oparte tylko na CSS3 (np. kółko i krzyżyk, wzory bez użycia grafiki). Poszperajcie w świetnych galeriach dem i efektów na Mozilla's Web of Wonder oraz Chrome Experiments. Budzi respekt, prawda? Spróbujcie znaleźć inne takie środowisko, gdzie możliwe jest tyle rzeczy przy użyciu ustandaryzowanych, otwartych technologii (których nauka to pestka). A to wszystko także na urządzeniach mobilnych! Parafrazując pewną reklamę, witaj w świecie Open Web! Czy nadal chcesz walczyć na porównania z Javą i Flashem w ręku?

IMG_1641

Technologie front-endowe są dla wszystkich. Nie spotkasz tutaj barier wiekowych czy intelektualnych. Większość aktywnych dziś polskich front-end developerów nie skończyła 30-stki (w zasadzie 90% moich rozmówców)! Co więcej, duża liczba osób, jakie znam w tej branży, zaczynała w wieku 10-13 lat, w tym niżej podpisany. Nie wierz opiniom mądrych głów, jeśli czujesz, że jest inaczej. Nie musisz wcale mieć skończonych studiów informatycznych (“Good front-end engineers rarely have a computer science degree”) czy jakichkolwiek innych, by zacząć tworzyć internet! Najlepszy team front-endowy, w którym pracowałem, tworzyło 80% ludzi bez dyplomu wyższej uczelni. Ich kod był naprawdę dobry! Zaczynasz dopiero przygodę z webem? Wybierz front-end, na pewno znajdziesz coś dla siebie! Chcesz studiować? Pewnie! Nie jest to jednak przeszkoda, by już teraz zacząć tworzyć niesamowite aplikacje, które zobaczy świat.

IMG_1625

Wybierz się na jakąś konferencję techniczną lub meetup. Zobaczysz tam kilkaset pozytywnie zakręconych osób, porozmawiasz z najlepszymi programistami. To nie są gwiazdy z czerwonego dywanu, szybko przejdziecie “na Ty”, a oni sami z chęcią wymienią z Tobą słówko i przedyskutują problem, który być może poruszysz. Załóż konto na Twitterze, sprawdź Tumblera, WordPressa, wypróbuj GitHuba. Zacznij pisać, komentować, dyskutować z innymi. Czasem wymaga to cierpliwości, ale po miesiącu zobaczysz, że bardzo miło jest dostać wiadomość od kogoś, kto do tej pory był Twoim idolem. Po dwóch miesiącach stworzysz swój pierwszy projekt. Być może zostanie odebrany bez echa lub skrytykowany. Jasne, nie ma sprawy. Praktyka czyni mistrza. Za parę miesiący zrobisz coś, do czego link będzie retweetowany co minutę, a o projekcie napiszą Function Source lub DailyJS.

Użyj wyobraźni, kod to sprawa drugorzędna.

Komentarze

1

Chyba wszyscy czytają drugi raz, że jeszcze nie ma komentarzy :P

Świetny wpis, może w końcu mnie zmotywuje do nauki JS i reszty, bo bardzo lubię czytać i chłonąć wiedzę na temat front-endu, uwielbiam te wszystkie demka etc., ale nie mogę się zmusić do wyjścia poza podstawy i sam zacząć coś konkretnego tworzyć :)

Dzięki za ten wpis i ogólnie pracę, jaką wkładasz w rozwój polskiej “sceny”.

KORraN
2

Takie bloki tekstu lubię. ;] Chociaż sam mam niewiele wspólnego z frontendem, jako programista PHP z zainteresowaniem śledzę, co dzieje się “po drugiej stronie”. Ten wpis to taka solidna aktualizacja wiedzy nt. tego, co się aktualnie dzieje w Polsce i na świecie. Kawał dobrej roboty, ferrante!

3

Damian :O Łoooł. To już wiem dlaczego pisałeś do mnie w środku nocy ;> Ile roboczogodzin spędziłeś nad tym artykułem?

Zastanawiałem się dlaczego zaczęli mnie ludzie masowo na Twitterze dodawać do śledzonych i już wiem :). Czuję się zobowiązany nie pisać o pierdołach.

Świetna robota, Damian. Ale przeczytam… później :P

4

Ja przeczytałem całość, chociaż było ciężko ;P

Bardzo dobre, szczegółowe podsumowanie, razem z historią front-endu, wypunktowaniem konferencji i wieloma cytatami interesujących osób z branży. Dzięki!

5

Powiem, że się rozpisałeś :) Sama prawda w tym co piszesz.
Do stron wartych odwiedzenia dorzucił bym jeszcze może dev centrum Opery i Mozilli a dla największych twardzieli to na sucho dokumentację W3C :D

Co do spotkań, bardzo fajnie, że jest ich coraz więcej. Nic nie zastąpi spotkania z drugim fascynatem w realu, posłuchania tych najlepszych i zadania im pytań. Już zbieram money na onGameStart i z nadzieją czekam na Front-Trends.

6

Imponujący wpis, prawdziwie dziennikarska robota! Tylko że poczułem się po nim trochę jak jakiś dziadek ;).

7

Super artykuł.

PS. Popraw odnośnik do Twittera ludwiczakpawel. ;)

H68nkr
8

Trzeba przyznać, że ostatnio to dzięki Damianowi można zobaczyć, że coś się u nas dzieje w temacie frontendu – choćby ten tekst, który naprawdę świetnie się czytało :)

wzs
9

Dziękuję za pozytywne komentarze. Było sporo pracy, ale takie artykuły pisze się bardzo przyjemnie.

10

Dzięki za naprawdę dobrą robotę.

11

@wzs: Za kilka(naście) lat powstanie na innym blogu artykuł o tym, jak to Damian Wielgosik był największym ewangelistą nowych technologii frontendowych w Polsce i historia zatoczy koło. ;]

12

Artykuł wiadomo, świetny – chyba każdy dowiedział się o inicjatywach o których wcześniej nie było mu wiadomo, może też pozytywnie nakręcił się do większej aktywności, ale…

Pominięcie ludzi takich jak Vax, a także pominięcie słynnych quizów to chyba zbyt duże pominięcie :) Dlatego pozwolę sobie podlinkować jeden z Twoich starszych artykułów:

http://ferrante.pl/frontend/javascript/blatek-ma-z-pewnoscia-ciekawe-info-o-alladynie/

Now, fixed :)

13

[…] http://ferrante.pl/frontend/javascript/w-dobie-html5-stan-spolecznosci-frontend-w-polsce/ Posted on 2011/07/08 by okhan. This entry was posted in odnośniki. Bookmark the permalink. « JavaScript MVC […]

14

Nie będę oryginalny i napiszę, że to świetny artykuł! Dzięki!
Mam nadzieję, że zainspiruje mnie na dłużej niż jeden dzień, czego życzę i Wam!

15

Cóż, hobbystyczne kodowanie własnych stronek urosło do rangi profesjonalizmu, chcąc gonić na równi ze światem, trzeba się do tego świata dołączyć, dlatego zamiast pisać blogi po polsku, ludzie wolą pisać po angielsku na twitterze.

Niektórzy poszli dalej i kierują się na JS, co widać po liczbie konferencji. Właśnie konferencje zastępują też zwykłe pisanie, a że w większości są po angielsku są też bardziej elitarne.

16

Świetny artykuł – duży kawał dobrej roboty – warty poświęcenia kilku chwil na przeczytanie. Ot, chociażby po to, żeby zmotywować się do aktywnego korzystania z twittera :)

17

Wciągający artykuł, ciekawe streszczenie około js-html-css’owych trendów. Również trafne podsumowanie całego wpisu.

Dzięki!

18

Dzięki za komentarze. Działamy! :) Wierzę, że za rok taki artykuł może być 2 razy bardziej obszerny!

19

Drodzy frontendowcy – szalejecie!
100 lat zajęło by mi chyba znalezienie tak ciekawej porcji wiedzy na temat javascriptu.
Bardzo zachęcające są te wpisy. Czuć świeżość, to się lubi. Sam nie mogę za bardzo sięzdecydować, czy pójść we frontend, czy bardziej w stronę serwera, czy też jeszcze gdzieś indziej… Jednak której strony bym nie obrał, czytając takie wpisy czuję się coraz bardziej ośmielony do działania :)
Pozdrawiam!

Karol
20

Ferrante, sporo pracy włożyłeś w ten wpis, ale lepiej by chyba było gdybyś podzielił go na 2 części i wydał w odstępach tygodnia – sam widzisz, że większość nie była w stanie przeczytać tego za pierwszym razem. Mi się udało, ale nie przestudiowałem wszystkich ciekawych linków zamieszczonych co będę robił w najbliższym tygodniu. Jedyny minus to screen z książką “HTML 5 for web designers”, którą miałem nieszczęście przeczytać – jest okropna! Przykłady skopiowane ze stron W3C, opisy bez przykładów użycia itd, generalnie odradzam lekturę tej pozycji.

21

To fakt. Rozdzielenie tego na 2 części byłoby dobrym pomysłem. Może spróbuj w przyszłości o tym pomyśleć.

Tymczasem wielki ukłon w Twoją stronę bo jako gość z “młodego pokolenia” dodałeś mi wiele motywacji i inspiracji do działania :)

To co? +1! :D

22

Krótko i na temat… – jeden z niewielu blogowych wpisów który leży otwarty w karcie przeglądarki przez kilka dni :)

A co do słów na temat mojego bloga: do poziomu “Perfection or Vanity” brakuje mi bardzo dużo. Odrobina wysiłku to za mało :)
Nie zamierzam przestawać pisać: brak czasu – to chyba jedyna przeszkoda w tej chwili, ale raczej nie blokująca możliwości blogowania.

23

zrobiłem screena i pokazałem mamie! dzięki!

a tak serio – wpis świetny. ewidentnie brakuje mi konferencji front-endowych (pomijam już te JSowe – bo tutaj jest IMO ok) takich jak sparkup czy front-trends. już nawet nie przez to, żeby się dowiedzieć czegoś nowego, ale przez chęć spotkania się. ot po prostu. bo to właśnie jest community :)

24

Bardzo dobry rzeczowy profesjonalny wpis. :)
Takiego mocnego podsumowania sceny front-endowej od dawna szukałem.
Dzieki!!!

jeznacki13
25

Noo… czytałem na raty przez kilka dni i wreszcie skończyłem :) Muszę przyznać, że artykuł lepszej niż magazynowa jakości. I dwa wrażenia – pozytywne, że dużo się dzieje i lekko niepokojące, że miejscami nie nadążam :) Że chciałbym więcej móc się zaangażować, ale życie póki co nie pozwala.

Poza tym – mam 50 nowych followersów na twitterze, moja gęba pojawiła się na dwóch zdjęciach i na ostatnim wypatrzyłem Ribbota z browarem :D

26

Co jak co ale island of oblivion zachęca konkretnie do nauki , choć o ile JS jest dostępny bez jakichkolwiek przeszkód to jednak html5 ma większe wymagania (brak solidnych polskich lektur aż po dzień , brak pełnej obsługi poprzez nieskończoną specyfikacje) . Mimo wszystko jak już ogarnę php na poziom zaawansowany to biorę się za js ;) , ogółem artykuł b.dobry wybitnie motywujący :)

DarV
27

Heh. „Świat zaczął się w 2004”.

Jubal
28

Chyba najdłuższy wpis na blogu, jaki zdarzyło mi się przeczytać (w całości, bo bardzo ciekawy;]) Ma w sobie bardzo dużą dawkę motywacji do dalszego rozwijania się. Pozdrawiam i życzę więcej podobnych artykułów

29

Super podsumowanie :)
Dziękuję za wielką dawkę motywacji do dalszej nauki.

Emi
30

[…] chodzi o teksty, to chyba najbardziej dumny jestem z artykułu „Stan społeczności front-end w Polsce w dobie HTML5″. Dużo pracy, ale i wielka satysfakcja z tego, że udało się przedstawić to, czym żyje obecnie […]

31

[…] z innymi. To się chyba udało, a z tego wszystkiego najlepiej wspominam takie artykuły jak Stan Polskiej Społeczności Front-end czy Kobiety Front-Endu, choć to tylko drobny wycinek mojej pięcioletniej przygody. Mamy więc […]

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>