Wziąć sprawy w swoje ręce

Po Front-Trends przeszło mi przez głowę kilka myśli na temat aktywności front-end developerów w Polsce. W Internecie lub poza nim, nie ma to zbyt dużego znaczenia w kontekście tego, co chciałbym powiedzieć. A chciałbym głównie zaakcentować jedno — Panie i Panowie, weźmy sprawy w swoje ręce!

Na Front-Trends zjawiło się około 300 osób, większość Polaków. Pomyślałem sobie wtedy — kurczę, ciekawe ilu z nich ma swoje strony, swoje repozytoria na GitHubie, blogi, czy ci ludzie gdzieś się udzielają? Niestety, po jako takim riserczu nie naliczyłem ich zbyt wielu (przy czym niektórzy nie pisali na swoich blogach od wieków). Była to dla mnie kolejna przesłanka, by stwierdzić, że mało kto w tym kraju tworzy cokolwiek dla szerszego grona, a jeśli już coś takiego się dzieje, to jest to kompletnie niewidoczne!

Strasznie łatwo stać się kimś w rodzaju lokalnej gwiazdy w naszym światku, wiecie? Jeśli umiesz programować lub designować i jesteś w tym dość dobry, wystarczy, że postarasz się publikować swoje prace regularnie z odrobiną komentarza, jak uzyskać coś podobnego. To naprawdę działa. Polska ma jeszcze to do siebie, że mamy tutaj naprawdę mało dobrego contentu. Czasem wystarczy wręcz iść na ilość, by wklejano Twoje tutoriale na twitterze i polecali je nawzajem. Ale nawet tego nie widzę!

Koledzy i ludzie z branży (przede wszystkim rekruterzy) często pytają mnie, czy mógłbym im kogoś polecić. W takich wypadkach najczęściej zaglądam do listy najbliższych znajomych, jednak oni zwykle mają pracę i wtedy nastaje konsternacja — czy znam (choćby ze słyszenia lub z sieci) kogoś jeszcze? Jeśli na myśl przychodzi mi co najwyżej „stary” piernik Riddle i paru innych, ciągle tych samych osób, to chyba jest źle, prawda? Do powyższej sytuacji średnio dochodzi raz na tydzień. Co jeszcze ciekawsze, bardzo często słyszę o ukrytych talentach w pracy moich znajomych, którzy są jednak znani niczym programiści Cobola – każdy o nich słyszał, jednak nikt nie widział. Dlaczego nie ma Was w Googlach?

Owszem, nie każdy chce — idąc za ciosem — zostać „popularny” i są ludzie, którzy niechętnie podchodzą do sprawy ujawniania swoich personaliów w internecie. Jeśli uważasz podobnie, zastanów się jednak nad tym, że możesz dać innym bardzo wiele radości, choćby ukrywając się pod nickiem! Jeśli nie chcesz zmieniać roboty, lansować się w internecie, nie ma sprawy! Twoja wiedza może jednak okazać się kamieniem węgielnym, który zainspiruje kogoś innego. Być może do projektu, który będzie wart miliony lub posłuży ludzkości jak jQuery czy CouchDB!?

Leę Verou (można już stwierdzić gwiazdę Front-Trends, a wkrótce pewnie kilku innych konferencji) wypatrzyłem w komentarzach na jednym z blogów o JavaScripcie. Wszedłem potem na jej stronę i zobaczyłem człowieka, który po prostu zna się na tym, co robi. I pisze o tym! Regularnie! Lea Verou nie pokazała, że zna się na CSS3 jak nikt inny. Ona po prostu dobrze wykonała swoją robotę. Pomyśl, że to mógłbyś być Ty.

Oczywiście (sam się na tym łapałem) czas nie jest z gumy, a z czegoś żyć trzeba. Mam świadomość, że naprawdę ciężko jest tworzyć coś po pracy, szczególnie, jeśli Ci za to nie płacą. Niestety, jest niewiele firm, które tolerują rozwój osobisty swoich pracowników i to niezwykle smuci. W tym miejscu chciałbym zaapelować do wszystkich — pracowników i pracodawców — o próbę zmierzenia się z tym problemem — być może moglibyście w ramach jednej, dwóch godzin dziennie podziałać nad jakimś darmowym kodem lub tutorialem (np. na firmowym blogu z przedrukiem na stronie pracownika). Oczywiście, firma musi zarabiać. Przeanalizujmy jednak sytuację, ile więcej zyska, jeśli będzie miała w swoich szeregach pracownika (lub produkt open-source) rozpoznawalnego w Polsce (lub na świecie), który nie będzie wstydził się swojego pracodawcy, bo ten naprawdę umożliwia mu fajny rozwój.

Muszę też przyznać, że w firmach, w których pracowałem, zawsze większe wrażenie robiła osoba, która miała bloga (bo można było Cię sprawdzić wcześniej i zobaczyć, co umiesz) lub pracowała nad ciekawym open-source. Tacy dostają pracę w pierwszej kolejności! To nie tylko sposób na tanie przetestowanie Twoich umiejętności. Pracodawca po prostu widzi, że Ci się chce, lubisz to i pasjonujesz się tym. Jeśli ktoś poprosiłby mnie o zdanie, kogo wybrać spośród dwóch równorzędnych kandydatów, fory miałby u mnie ten, który był aktywny na swoim blogu/projekcie.

Abstrahując od wszelkich uciśnień z zewnątrz, decyzja należy i tak do Ciebie. W dzieleniu się wiedzą i kodem widzę same plusy. Większa ilość wolnego software’u. Dostęp do dobrej, sprawdzonej wiedzy! Zróżnicowanie opinii, myśli, inspirowanie innych, pozyskiwanie ciekawych ofert pracy, rozpoznawalność i nie ukrywajmy, wyższe zarobki. Oczywiście, nie każdy jest urodzonym pisarzem, nie wszystkie pomysły są trafione. Jeśli jednak nie będziemy próbować, to nadal będziemy zachwycać się przyjazdem asów z Yahoo! do Polski, mimo że równie dobrze moglibyśmy wyhodować sobie takich kilku. Wyobraźnia, odwaga, podjęcie ryzyka, tego nam trzeba. Zdolni już jesteśmy, nawet ponad miarę. Polscy programiści są jednymi z najlepszych, tylko ich nie widać! Załóżcie Twittery (to naprawdę działa, mimo że byłem sceptykiem – moje konto to @varjs!), blogi, strony domowe, skorzystajcie z GitHuba i zuploadujcie swoje kody! Ludzie są (co udowodniło FT), trzeba działać!

Powiecie, oszalałem i walczę z wiatrakami! A co mi tam, dodam coś jeszcze. Wśród osób, które do końca roku rozpoczną swojego bloga/tumblera/open-sourcowy projekt i zgłoszą się do mnie, rozlosuję telefon Palm Pre Plus, który dostałem na Front-Trends od Markusa Leutwylera w celu testowania aplikacji w webOS. Telefon (simlock AT&T) jest nowy prosto od Palma, nieużywany, trzeba trochę pomajstrować, by był zdolny do pracy w Polsce (Markus przysłał mi instrukcję). Warunkiem jest, że projekt/blog będzie webdeveloperski (ux też może być!) i na kilku postach (commitach) się nie skończy. Wyróżniony projekt postaram się zareklamować, gdzie mogę (tutaj, JSNews.pl i OSblog.pl). W sumie tysiące użytkowników, headhunterów i zapaleńców webdev będzie mogło poznać to, co robisz. Myślę, że dla przegranych również znajdzie się jakaś reklama.

Jeśli zgadzacie się ze mną, wyślijcie ten tekst swoim znajomym. Naprawdę potrzebujemy łebskich ludzi, którzy będą nas reprezentować na zewnątrz i tworzyć społeczność webdev, na jaką zasługujemy! Za mało nas!

Komentarze

1

A jeszcze fajniej jeśli te webdeweloperskie blogi założycie właśnie na OSblog, bo to serwis który powstał właśnie w tym celu – promocji blogowania o IT. Dałbym iPada w nagrodę, ale niestety konkurs z iPadem za najlepszy wpis blogowy właśnie się wczoraj skończył :(
Ale będą kolejne!

A bardziej serio to problem faktycznie istnieje. Porównując z anglojęzycznym Internetem, w Polsce jest naprawdę bardzo biednie. Mało blipujemy / tweetujemy, mało blogujemy, mało się spotykamy. Czas to zmienić! :)

2

Brawo, wreszcie ktoś napisał to, o czym niektórzy pewnie już od jakiegoś czasu w głowach snuli. Faktycznie mało na naszej rodzimej ziemi blogów/wpisów/tematyk front-endowych, ale uświadomiłem to sobie dopiero po Twoim wpisie (po front-trends powoli budziła się ta myśl). Twittera już mam, a do założenia bloga właśnie mnie zachęciłeś ;-)

fisher
3

Interesuję się programowaniem, ale jakoś nigdy nie czułem potrzeby dzielenia / wymiany się z innymi moimi doświadczeniami. Myślałem parę razy o założeniu bloga, ale jakoś nigdy nic z tego nie wynikło. Ten wpis dodał mi jednak trochę wiary i mam nadzieję, że będzie wystarczającym impulsem do założenia strony i otwarcia się na świat :)

Pozdrawiam

WadosM
4

Jest sporo osób, które coś piszą, ale mało ikon, które wyznaczałyby drogę życia. :) Jeśli ma się rozwijać polski fornt-end, to zwróćmy uwagę bardziej na polskie serwisy mikroblogowe. Motywujący tekst.

5

Z polskimi blogerami i tworcami otwartego softu jest ten problem, ze jesli piszesz po polsku to „swiat” sie o tym nie dowie. A znowu piszac po angielsku, nie tworzy sie polskiego grajdolka. Tak zle i tak niedobrze :-)
Jakims wyjsciem byloby pisanie i po polsku i po angielsku, ale czy to ma sens?

Kamil
6

A mi się wydaje, że u nas to dopiero zaczyna się tworzyć. Po prostu nas za mało. Z drugiej strony społeczność jest trochę rozproszona, a bez tego pewnie nie ma dla wielu motywacji. Im więcej będzie konferencji, spotkań, pozytywnych ruchów tym będzie tego więcej, jestem przekonany.

Faktycznie, bardzo motywujący tekst. Sam myślę o założeniu bloga, ale dopiero wtedy, gdy moja wiedza będzie wystarczająco duża aby dzielić się nią z innymi :)

7

Rzeczywiscie malo jest inicjatyw na naszym podworku.

Sam myślę o założeniu bloga, ale dopiero wtedy, gdy moja wiedza będzie wystarczająco duża aby dzielić się nią z innymi :)

Co prawda bloga mam, ale podpisuje sie pod tym obiema rekoma. Nie jestem pewien czy pisanie o trywialnych rzeczach ma sens.

8

Mozna po prostu udzielac sie, dzielic opiniami, byc widocznym. Wole kojarzyc „marwego z bloga” niz „marwego z komentarzu u ferrante” ;)

9

Jest jakiś konkretny powód dla którego miałoby być wielu front-endowców? :)

archie
10

@archie – zdrowa „rywalizacja” to nic złego. A im więcej ludzi na 1 stanowisko tym większa ta rywalizacja, a co za tym idzie trzeba się rozwijać z podwójną prędkością :)

A co do tego, że trzeba mieć wiedzę by prowadzić bloga. Nie zawsze trzeba być świetnym w tym czym się robi by prowadzić bloga. Na każdym kroku, każdego dnia mamy w tym fachu do rozwiązania jakieś problemy, czy to dziwne problemy z IE, czy to nasz IDE wymagał grzebania w corze, albo nawet po prostu macie jakieś przemyślenia na temat tego co dzieje się na rynku. Jeśli piszecie ciekawie i z sensem to ludzie będą Was czytać – bynajmniej ta część nastawiona na wartościowy content, w tym nie tylko tutoriale i poradniki :)

11

Dlaczego w Polsce jest niewiele osób chcących się udzielać? Zestawiając nasze rodzime treści z tymi w języku angielskim, rzeczywiście wypadamy bardzo blado, ale w języku angielskim piszą wszystkie narodowości świata. Jeśli przyjrzeć się poszczególnym krajom Europy, to prawdopodobnie nie odbiegamy od średniej.

Co do poziomu publikacji. Osobom nie znającym języków obcych – w szczególności języka angielskiego na poziomie który pozwoli im płynnie czytać ze zrozumieniem – jest bardzo trudno nadążyć za czołówką światową, która publikuje i wykłada właśnie w języku angielskim.

Mam wrażenie, że Polacy którzy zasmakują wielkiego świata, niechętnie wracają na rodzime podwórko, aby publikować i wymieniać się poglądami z osobami, które ten świat znają tylko ze słyszenia. Wolą skupić się na zdobywaniu wiedzy, doświadczenia i kontaktów, oraz zaistnieć w nowym środowisku (np. pisząc bloga w języku angielskim).

Jest jeszcze kwestia warunków do rozwoju – porównując bardziej rozwinięte państwa jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania w Polsce programista, czy webdeveloper to przysłowiowy robol – odzwierciedlają to jego niskie zarobki. Wiele osób pracuje po godzinach, dorabia na boku do marnej pensji.

12

Ja nawet zachecalbym do pisania po angielsku. Z tego co widze po ludziach to wiekszosc rozumie jezyk na poziomie technicznym, byc moze warto sprobowac tez i tworzyc samemu. To nieprawdopodobnie duzy zasieg, wiecej mozliwosci, byc moze ktos zaprosi Cie nawet na konferencje jako spikera ;-) Poza tym nie widze mozliwosci, by nie pisac po angielsku na Twitterze np.

13

Bardzo dobry tekst, takie delikatne kopnięcie w tyłek, żeby ruszyć z miejsca ;]
Ja już od dłuższego czasu próbuję przestawić się z pisania bloga prywatnego (z jakimiś niewinnymi wstawkami z branży) dla kilku znajomych, na bloga stricte frontendowego.

14

Życzę wszystkim, aby nie skończyło się na zapowiedziach. Jak zawsze.

15

Szkoda, że takie rzeczy czyta się nad ranem w pracy, kiedy człowiek ma jeszcze chęci do działania. Po wyjściu z pracy po całym dniu kodowania, mimo że się to lubi, ciężko jest coś kreatywnego samemu spłodzić popołudniami.

16

To jest problem całego polskiego IT, nie tylko frontendu.
Taka sama sytuacja jest z programistami, pm-ami itp.
I nie tylko chodzi o prowadzenie blogów czy uczestniczenie w projektach.
Problem jest ze zdobyciem chociażby prelegentów na konferencje odbywające się w Polsce stricte techniczne.
Nie wiem czy to nasza mentalność czy co… Wypadałoby poszukać odpowiedzi jaki jest powód?

17

Co jest powodem? Polska mentalność.. Ruch za większością, popadanie w nurt trendu xhtmla, niebezpiecznego, złego ajax’a. Brakuje innowacyjności, oryginalności, świeżości i pomysłu. Polscy koderzy idą jedną obitą drogą, stereotypowych poglądów. Nie rozwijają się, bo po co? Minimalizm.

Są jeszcze duże ograniczenie np. zacofanie w Polsce, gdzie klient testuje na iExplorerze nasze rękoczyny, lub uprzedzenie klienta do Ruby czy Pythona (server), nie mówiąc już o małej ilości webmasterów piszących w tych językach (współpraca).

Wielokrotnie widywałem portfolia naszych rodaków, freelancerów pomieszkujących na obczyźnie. I sam chyba pójdę w tę strone, bo tu jak ktoś zobaczy coś co nie jest trendy, od razu startuje z pyskiem, gadką ze stereotypowymi argumentami.

Jakkolwiek mam już design na bloga i mam w planach wystartować z „hank of bullshits” lecz nie liczę na duże zainteresowanie.

billy0o
18

Racja, problem z naszym krajem w tej kwestii jest. Ale nasza zaściankowość znikąd się nie bierze. To wina klientów którzy po mimo wielu powodów dalej IE stawiają jako wzór dla innych przeglądarek, chcących efektów od zaraz, przez co jakość kodu jest sprawą drugo albo nawet trzeciorzędną, bo przecież kto patrzy w kod. Potem powstają takie kwiaty w sieci że aż oczy bolą, a wielu młodych, zaczynających przygodę z webmasteringiem uważa że szablon na divach to tylko masochiści robią.

Jednak moim zdaniem druga strona nie jest bez winy. Sami do tego dopuszczamy. Wielu zacnych koderów ucieka za granicę, zapominając że tu jest ich ojczyzna, która patrzy na zachód jak na jedynych fachowców w tej dziedzinie, a to guzik prawda.

ChemikPIL
19

Najlatwiej jest krzyczec „klienci sa winni”. Klienci czekaja na profesjonalny jakosc uslug, rowniez doradzenie. Klienci chca, zeby im wytlumaczyc. Zeby poswieciec odpowiednia ilosc czasu na implementacje.

Kiedy slysze, ze winni sa klienci, mam swiadomosc, ze Polska przedsiebiorczosc jest tysiac lat za Zachodem.

To dzieki klientom, moi panowie, macie na bulki i cole. Jezeli uwazacie, ze sa niedouczeni, upierdliwi, „zli”, to znaczy, ze macie jeszcze duuuzo do nauczenia sie.

Pewnie podniosa sie glosy o tym, ze „dawalbym wysoka jakosc, ale klienci zle placa” albo „klient zleci studentowi za 1/10 wartosci rynkowej”. Panowie, nikt nie mowil, ze bedzie lekko. Ale dla najlepszych jest rynek naprawde lukratywnych kontraktow.

Misza
20

Święte słowa :) Brakuje w Polsce tego typu blogów. Szkoda że „stary piernik riddle” zarzucił swoje perfection or vanity. Ja osobiście bloga założyłem całkiem niedawno, rzeczy przydatnych jest tam sporo – jak dla mnie. Często do niego wracam by skopiować kawałek kodu do jakiegoś projektu :P Zapraszam :)

Free
21

Zainspirowałeś mnie ponownie :D

Postawiłem wordpressora, Akismet + Multiligual WordPress, jakiś pierwszy z brzegu darmowy theme i wio. Może kogoś zainteresują moje wywody na temat parsera CSS przez PHP, quasi OOCSS, cięcie layoutów z głową… Chociaż i tak niedługo (no dobra, 3 miesiące) się na swój framework przerzucam więc będzie zabawa z konwersją wordpressowych zapisków, ale warto już teraz coś szerzyć wśród ludu.

22

Powiem tak – wiedzą się dzieliłem chętnie i bogato kiedy miałem na to czas. Od kilku lat wiedzy mam wystarczająco, tematy podsuwa każdy dzień ale nie ma czasu by przełożyć to na notkę, którą można strawić i ma więcej niż 3 zdania.

nbw
23

Hmm no to ja trochę nie rozumiem. Z jednej strony piszesz, że mało mamy contentu Polaków po polsku, a później w komentarzach mówisz, że nie masz nic przeciwko pisaniu po angielsku.

Moim zdaniem jak ktoś już jest dobry i jest freelancerem, to decyduje się na pisanie po angielsku, dlatego, że jak by dostał ofertę pracy, zlecenia to z zachodu jest ona atrakcyjniejsza cenowo jak i pomysłowo.

Co do konferencji, to moim zdaniem są one strasznie drogie. Na zachodzie mają inne stawki i oni mogą sobie na to pozwolić. Mówię tutaj o freelancerach, bo w Polsce na drogie konferencję jadą osoby z korporacji głównie, którym to firma ją opłaca. Bo freelancer nie ma jak.

24

Gdzie napisałem, ze mało po polsku? Malo Polaków! Czy po polsku to już nie ma dla mnie takiego znaczenia – kiedyś bylem wyznawcą pisania wyłącznie po polsku, teraz zaczynam się przekonywać, ze nie mamy aż takich problemów z angielskim i chyba warto wykorzystać zasięg, jaki ten język daje.

kiero – dla chcącego nic trudnego w kwestii konferencji. Wielu freelancerów przyjechało na FT np. Nikt na konferencjach nie zarabia, warto przemyśleć Wasze narzekania.

Pozdr

25

Przykre, że dopiero teraz zobaczyłem ten wpis :-/. Interesuję się front-endem, ale kurna bloga „startuję” na lato ;) Cóż, i tak wolę HTC HD2 ;)

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>