Życie po Front-Trends

Pierwsza edycja Front-Trends stała się faktem. Wkrótce na JSNews pojawi się zapewne bardziej merytoryczna relacja z tego wydarzenia, natomiast tutaj chciałbym podzielić się moimi prywatnymi refleksjami.

Przede wszystkim mnóstwo nowych doświadczeń. Wiele rzeczy musiało wyjść w tzw. “praniu”, byśmy mogli przekonać się, co jest jeszcze do zrobienia. Dostaliśmy na szczęście świetny feedback od gości i spikerów, który weźmiemy pod uwagę przy okazji organizacji kolejnych imprez tego typu.

W ogóle oglądanie eventu z perspektywy organizatora to zupełnie inna bajka. Szczerze powiedziawszy przez kilka godzin pierwszego dnia chodziłem niezwykle zdenerwowany przez problemy z siecią, bo zdążyłem przejrzeć niektóre, negatywne tweety. Dopiero rozmowy z innymi spikerami uspokoiły mnie, bo według nich to bardzo często występujący problem na konferencjach. Miałem tego świadomość wcześniej, jednak wrodzony perfekcjonizm wyrzucał ze mnie co chwilę wiele przekleństw.

Jeśli chodzi o reakcje z pierwszego dnia, następnym razem zrobimy zupełnie inny opening speech. Przede wszystkim bez zbędnego przedłużania, za to z dużą bombą na początek. Mam kilka fajnych pomysłów na to.

Speakerzy

Wracając na chwilkę do spikerów. Naprawdę czołówka, jeśli chodzi o wiedzę techniczną i posiadaną klasę. Byłem pod ogromnym wrażeniem, bo nagle w jednym miejscu spotkałem moich idoli znanych z internetu. Długo nie zapomnę wspólnego lunchu z Douglasem Crockfordem, Kylem Simpsonem i Robertem Nymanem. Byli oni bardzo ciekawi polskich specjałów, do tego wręcz stopnia, że niektórzy zamówili pizzę z jajkiem sadzonym. Najważniejszy był jednak język, jakiego używali. Bez żadnego gwiazdorstwa, nie dało się wyczuć, kto tu tak naprawdę jest głównym punktem konferencji. Można się wiele nauczyć od tych ludzi. No i rozmowy o premature optimization w taksówce nie pobije nic!

Jestem też dumny z tego, że udało mi się wynaleźć takie perełki jak Lea Verou, Andy Dennis czy Christian Johansen. Naprawdę okazali się oni strzałem w dziesiątkę i wróżę im dużą karierę w świecie konferencyjnym.

Wiecie czego bałem się najbardziej w związku z przybyciem tylu znamienitych gości? Że spełnią się przewidywania niektórych naukowców i wybuchnie drugi wulkan w Islandii. Naprawdę! Był to jeden z tych aspektów, o którym nie mówiłem głośno, jednak cały czas gdzieś tam starałem się odpukać, bo inaczej byłoby bardzo ciężko, jeśli chodzi o przybycie ludzi choćby z USA. Paraliż lotniczy w Europie to była ostatnia rzecz, jakiej potrzebowaliśmy.

Goście

Przyznam, że nastawiałem się na bezpośrednie rozmowy z wieloma osobami, które znałem z sieci, jednak obowiązków było tak dużo, że nie zdążyłem zamienić słowa ze wszystkimi. Udało się na szczęście porozmawiać lub poznać osobiście: Gandalfa, marcoosa, Wojtka Zająca, Ulę Suwadę i singles’a. Był też MichalBe, Reinmar czy Medikoo. Jak widzicie — wiele osób znanych z komentowania tego bloga. Niestety, nie złapałem choćby Pawła Ludwiczaka ani Łukasza Tyrałę. Na tej liście znalazłoby się jeszcze kilka osób.

Na Front-Trends 2010 spotkałem też wielu obcokrajowców (w sumie ze spikerami było ich około 100). Belgowie, Francuzi, Norwegowie, Niemcy, a to tylko kilka narodowości, które zjawiły się na FT. Były ciekawe rozmowy, dobre hinty i chyba, zaryzykuję stwierdzenie, zadowolenie na ich twarzach (chociaż Belgowie strasznie narzekali na kawę, muszę porozmawiać z kateringiem..). Pierwszego dnia o 16 przyjechał też gość z Egiptu, który strasznie przepraszał za spóźnienie.

Wspomnienia

Ta konferencja miała kilka, naprawdę fajnych memów (tak, też myślę, że Paweł na początku powinien powiedzieć łelkam ewrybary) i mniejszych zdarzeń, o których będę pamiętał. Douglas i SQL was optimized for SQL injection attacks oraz Tantek Çelik i Dear @IE, please implement geo location, it is a CR now!!! #ft2010. Antony Ribot, który w Huśtawce wyznaczył poprzeczkę sam dla siebie. I tak dalej.

Nagrody

Myślę, że należy wspomnieć o nagrodach. Rozdaliśmy ich ponad 60 — Palmy, routery Cisco, Xbox 360, książki Good Parts Douglasa Crockforda i gadgety Mozilli. Dawno nie byłem na konferencji, która miałaby tak dużo do zaoferowania i jestem z tego dumny. Mam świadomość, że losowanie książek mogło być nieco przydługie, ale jako ciekawostkę podam, że z przyczyn niezależnych po Good Parts jechałem taksówką, która z kolei goniła kuriera po całej Warszawie. Inaczej nie dostalibyśmy ich w ogóle.

Falsy Values

Po Front-Trends życie toczy się jednak dalej. W piątek zapowiedzieliśmy kolejną, ważną konferencję – Falsy Values. Będzie to event skoncentrowany tylko i wyłącznie na JavaScript’cie. Stawiamy tym razem także na workshopy, gdzie spotkacie światowe gwiazdy JavaScript. Jak na razie swój udział zapowiedział Tom Hughes-Croucher z Yahoo! A więc do maja 2011!

Tymczasem idę na urlop, to były naprawdę intensywne miesiące, począwszy od organizacji szkoleń na początku roku.

PS Większość opinii o konferencji znajdziecie na Twitterze

Komentarze

1

Jak na pierwszą organizowaną konferencję, to było naprawdę świetnie!

Dłuższy komentarz (częściowo porównujący do tegorocznego Spark-Upa) tutaj, na JSNews.pl czy w ogóle, bo macie już dosyć feedbacku ? ;)

singles
2

Gdzie chcesz, moze byc tutaj :) Na JSNews bedzie relacja Rafała i Kamila plus moje wstawki.

Pozdrawiam

3

Co by komu się nie podobało, to i tak nie można nie przyznać, że zrobiliście na prawdę kawał dobrej roboty. Zorganizowaliście na prawdę dużą konferencję, na bardzo wysokim poziomie, ze znakomitymi osobistościami. Poza tym, dzięki temu, pokazaliśmy ludziom, że w Polsce w tej materii też się wiele dzieje.

4

Było na prawdę bardzo dobrze. Zastanawiałem się długo co można by skrytykować i na dobrą sprawę oprócz tego że czasem już w windzie miejsca nie było i trzeba było drałować na 5te piętro schodami przeszkadzała mi tylko jedna rzecz – wiele bardzo ciekawych prelekcji odbyło się w tym samym czasie, głównie drugiego dnia. Nie byłem w stanie odpuścić prezentacji o PhoneGapie Kamila (i nie zawiodłem się) ale przez to nie wiem już co mówili Celik czy Ribot (którego podziwiam za to że w ogóle mówił:) ). Szczerze mówiąc byłbym skłonny zapłacić trochę więcej a posiedzieć przez trzy dni na wszystkich wykładach. Albo chociaż tak jak rozwiązało to Google na Developer Day czyli potoki tematyczne (czyli niedopuszczenie do tego żeby np. ‘Trends in mobile design’ i ‘PhoneGap’ były w tym samym czasie bo to na dobrą sprawę jest bliskie pokrewieństwo).

I rozdaliście jakieś Palmy? Ja dostałem tylko kartkę na której Markus narysował telefon:).

5

Michał, Palm czeka na Ciebie, wyślij swoje dane na contact@front-trends.com

6

Chociaż Ribot był później, zamotałem się. Ale mimo wszystko w agendzie miał być wcześniej.

7

My polish skills are a bit to low to comment in Polish :)

Though I would thank you an all the team for the nice organization. We enjoyed the City, the food (not the coffee), the parties, the speakers (not the wifi), the hostess (cute and friendly), etc

I’m definitely looking forward #FT2011 !

8

Na początek szczere gratulacje. Naprawdę dużej klasy wydarzenie, masa świetnych ludzi, sporo ciekawych tematów.

Istotne uwagi organizacyjne miałbym takie:

a) Dla sporej części wykładów z zapowiedzi nie było jasno wywnioskować, co właściwie będzie treścią, zwłąszcza wobec konieczności wybierania z dwóch ścieżek było to dość bolesne.

b) W sytuacji, gdy konferencja zaczęła się opóźniać, wypadałoby jasno powiedzieć jak zmienia się program – zwłaszcza pierwszego dnia nie bardzo wiedziałem, kiedy będą się zaczynać poszczególne prezentacje

c) Trochę brakowało czasu na rozmowy na boku, dopytywanie prezenterów itd, przerwy zasadniczo wystarczały by pospiesznie polecieć po kawę i złapać miejsce. Choć jedna trochę dłuższa przerwa nieobiadowa, może też ustawienie programu tak by po ostatnim wykładzie a przed ewentualnym spotkaniem knajpianym można było w naturalny sposób gdzieś pozostać… Idealnie wypadają pod tym względem konferencje “wyjazdowe” (gdy wszyscy mieszkają razem w miejscu prezentacji) no ale to już jest dość trudne.

d) Lepiej zacząć panel dyskusyjny bez kamery niż skrócić go o 20 minut. A prowadzący powinien zrobić krótką rozgrzewkę a potem dać miejsce sali, swoje pytania trzymając jedynie na zapas na wypadek gdyby takowych zabrakło.

To wszystko jednak drobiazgi, świetna robota, gratulacje.

PS Napisałem obszerniejszą relację z mojego punktu widzenia, patrz http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/241-Front-Trends_2010_-_czesc_1.html i następne części

Mekk
9

@Ferrante – Twoja wina, że nie pogadaliśmy! W Huśtawce Cie przecież wyhaczyłem i się nawet przywitałem, ale sekundę później już Cię nie było, także trudno Cię było złapać… Tak czy inaczej ja już czekam na kolejne konferencje, nie tylko te organizowane przez Was, ale i inne, także myślę, że jeszcze nie raz będziemy mieli okazję pogadać ;)

10

oczywiście zapomniałem dodać, że co do samej konferencji – świetna robota!

11

Wybacz, pojawialo sie tylu ludzi, ze ciezko bylo zachowac trzezwosc umyslu ;) No i kupony do rozdania! ;)

12

Great conference, Damian, well done to all of you! Sure, the wifi was sketchy, but when is it not at conferences? Don’t sweat it man, you guys did a great job, and you brought together lots of very cool speakers. I’m honored to have been part of the very first of many FrontTrends to come :)

13

Z tego wyszła taka mini-relacja, tak więc uwaga, będzie długie (nie mam bloga :P). Pozwoliłem sobie także na porównanie krótko do SparkUpa.

1. Speakerzy – wielu naprawdę świetnych speakerów, o których słyszałem wcześniej. Wielu, o których nie słyszałem wcześniej (z czego wynikła moja osobista mała wpadka, no ale cóż). Miło było zobaczyć – jak to ktoś nazwał – “Gandalfa” na żywo (i ten jego humor), tak samo ppk. Bardzo podobało mi sie też ich podejście – żadnego “ja tu rządze, a Ty jak śmiesz się w ogóle odzywać” – rozmawiali jak równy z równym, spokojnie można było podyskutować. Nie siedzieli w żadnych lożach dla VIPów, tylko normalnie wśród uczestników. Nie byłeś wrogiem, jeśli nie zgadzałeś się z ich podejściem (miło wspominam tutaj rozmowę z Kyle’m Simpsonem). Brakowało mi trochę Bruce’a Lawsona – kontrastowałby z ludźmi z Mozilli :)
Niestety, jak już pisałem, brakowało mi tylko James Padolsey’a – mam nadzieję, że uda się w przyszłym roku bądź na FalsyValues.
Tak czy siak – lepiej niż na SparkUpie, tak więc FT:SU = 1:0.

2. Wi-Fi – czyli coś, czego praktycznie nie było ;). W jednej z relacji (przepraszam autora, nie pamiętam która to była) wyczytałem, że to nawet dobrze, bo ludzie byli skupieni na prezentacjach, a nie na tweetowaniu. A jak komuś serio brakowało, to miał 3G. Na SparkUpie net niby był (z mocno ukrytym hasłem), ale chodził jakby go nie było, tak więc remis [1:0]

3. Catering – poezja. Kawy nie pijam, to się nie wypowiadam. Ciacha cały czas pod dostatkiem. Ale typ serwowanych potraw po prostu miażdzył – aż takiej wykwintności się nie spodziewałem. Miejscami można było pomyśleć, że gdzieś tutaj powinno wino stać, bo to nie wypada tego jeść popijając sokiem czy też herbatą. Łosoś, mięso na kilka sposobów, jakieś rolady z ryb w sosie (to sola była?), lasagna ze szpinakiem i inne specjały. Dla człowieka, który jeść uwielbia (a nie wygląda na takiego), to istny raj.
Za to patrząc z punktu widzenia obcokrajowców, można było trochę kiełbasy położyć, pierogów, czy bigosu, co by się zapoznali z naszymi specjałami :)
Pobiliście SparkUpa bezapelacyjnie. [2:0]

4. Miejscówka. Widać, że Centrum Konferencyjno-Kongresowe nie pachnie nowością, ale patrząc na zdjęcia na ich stronie to spodziewałem się czegoś gorszego. Stosunkowo mała ilość miejsca przed salami (zwłaszcza pierwszą) skutkowała tym, że niektórzy ludzie jedli na schodach.
Ekrany były duże, dobrze widoczne (pomiając jedną wpadkę na prezentacji, bodajże Robert’a Nymana, który miał komentarze w kodzie koloru ciemno-fioletowego – praktycznie niewidoczne). Szkoda, że nie było czegoś na styl podwyższonej sceny, bo wielokrotnie zdarzało się, ze ludzie musieli się wychylać, żeby widzieć prowadzącego (panel oczywiście pomijam).
SparkUp odbywał się był w świeżo wybudowanym Centrum Uniwersytetu Medycznego, tak więc cieżko konkurować. W tym wypadku punkt dla SU [2:1]

5. Uczestnicy – tak jak pisałeś, sporo obcokrajowców, a mimo wszystko bariera językowa nie istniała. Wchodzi się po prostu na taką konferencję, i język automatycznie przestawia się na angielski – na tyle, że miejscami łapiesz się na tym, że z kumplem Polakiem też zaczynasz gadać po angielsku – tak z przyzwyczajenia. Bardzo dużo geeków, mało nerdów :). Możesz podać końcową liczbę uczestników? Na oko wyglądało koło ok 300.
Na SparkUpie miałem wrażenie, że było więcej Polaków, ale nie mam ku temu pewności, tak więc tutaj nie oceniam [2:1]

6. Gadżety dla uczestników – fajnie, że oprócz identyfikatora dostaliśmy po smyczy z logiem Firefoxa (powstrzymałem się, żeby powiedzieć Pani, że używam Opery:P). Pomysł z pokolorowaniem identyfikatorów w zależności od funkcji (jeśli dobrze widziałem, to uczestnicy szary, speakerzy czarny, a organizatorzy czerwony) bardzo dobry. Aczkolwiek nie ukrywam, że jak zobaczyłem panie w czerwonych firmowych koszulkach, to pomyślałem, że też takie dostaniemy (czerwone albo bezpieczniejsze czarne), ale musiałem obejść się ze smakiem.
Na SparkUpie goście dostawali notatnik w grubej oprawie + długopisy + niby-tigery markowane logiem Allegro. Najpewniej z racji sponsorów (m.in MS i Allegro), ale mimo wszystko punkt dla SU [2:2]

[ciag dalszy niżej]

singles
14

7. Rozpoczęcie, gifty i zakończenie konferencji – rozpoczęcie? sam wiesz – za długo, ale slajdy były ładne:).
Zakończenie. Fajny pomysł z randomem w JS, ale jak przyszła pora na rozdanie 40 ksiażek od Douglasa, i zobaczyłem że numerki pojawiają się pojedyńczo, to pomyślałem tylko: “chyba żartujecie”.
Wydaje mi się, że zdecydowanie lepszym sposobem byłoby wylosowanie 40 nazwisk od razu, i wyświetlenie ich na ekranie (na 2,3 ekranach nawet) i tekst: “Ksiażki rozdamy osobom, które są na liście na bazie identyfikatora, ale po zakończeniu konferencji”. Przyznaję, że nie zostałem do końca, bo musiałem biec na pociąg – z tego co widziałem nie tylko ja. Możliwe, że gdyby to zakończenie skrócić, to posłuchalibyśmy wszystkiego.
Natomiast za same nagrody nalezy się plus, tak więc znowu punkt po Waszej stronie [3:2]

8. Spotkanie dla uczestników w środę wieczorem – dojechałem do Wawy przed 22, tak więc szybko pobiegłem do Bierhalle, bo skoro tyle miejsc zarezerwowanych (z tego co pamiętam, to 30 + 20?), to będzie sporo ludzi do pogadania. Ale już w drodze dochodziły do mnie tweety, że jest AŻ 5 ludzi. Tak więc dotarłem jako 6. (z tego co pamiętam, to na Twiterze zdecydowanie więcej osób deklarowało się, że będzie). Pogadaliśmy, czas leciał, po jakimś czasie przyszedł Stefan Gössner (którego nie poznałem – wspomniana wpadka nr. 1), a w momencie kiedy kelnerka (BTW. jak to jeden z obecnych – Sander – powiedział: “She’s lovely :]”) powiedziała, że zamykają lokal, przybył Christian Johansen z kumplami (którego też nie poznałem – wpadka nr. 2). Organizatorzy się nie zjawili, ale z tego co mówił ferrante mieli powód – ja mu wierzę. Tak więc zostałem sam w obcym mieście (drugi raz w życiu w Warszawie) z grupką obcokrajowców z zadaniem znalezienia miejsca do picia dla takiej liczby ludzi na Nowym Świecie. Po 3 nieudanej próbie (co to za miejsce, gdzie puby zamykają o 23 O.o) prawie wszyscy zmęczeni pojechali do hotelu, zostałem tylko ja i Sander, z którym popiliśmy jeszcze trochę w Indeksie (tak chyba się ten pub nazywał). Tak więc wyszło, że kiepski ze mnie improwizowany gospodarz, aczkolwiek zrzucam to na nieznajomość miasta :P
Ale na SparkUpie nie było takiego spotkania w ogóle, tak więc i tak plus dla FT [4:2]

9. Hostessy – :] [5:2]

10. Nagrywanie prezentacji – mam wrażenie, że te filmy będą kiepskie. Dlaczego? Kilka razy widziałem, jak kręcony był sam speaker, bez widoczności ekranu i slajdów. Nie wiem, czy i co kręciły pozostałe kamery, tak wiec na razie wstrzymam się z oceną. [5:2]

11. Impreza – słyszało się opinie, że stan w jakim był Antony Ribot drugiego dnia jest idealnym dowodem, że impreza nie powinna być w środku konferencji. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jakby była przed konferencją, byłaby sytuacja podobna, tylko z mniejszą ilością ludzi. Jakby była po koniec, to podobnie – myślę, że mało ludzi zapłaciłoby za następny nocleg (który w moim przypadku wcale tani nie był), żeby iść na imprezę – pewnie woleliby wracać do domu. Tak więc to w jakim stanie byli ludzie dnia po imprezie, to tylko zasługa ich braku pohamowania. Z własnego doświadczenia, jak się obudziłem w piątek, to nie czułem się w pełni trzeźwy :).
Huśtawka – trochę trudna w lokalizacji, ale ferrante stał przed wejściem i wyłapywał potencjalnych geeków :). Świetna miejscówka, fajna muzyka. Pojawiło się sporo speakerów, z którymi można było wypić i pogadać. Albo namawiać obcokrajowców do spróbowania wiśniówki :D
Na imprezie po konferencji nie byłem. Jw. siedziałem już w pociągu, tak więc się nie wypowiadam.
Na SparkUpie było afterparty z darmowym piwem, ale odbywało się tam gdzie konferencja – nie było klimatu pubu ani muzyki – tak więc ciężko to nazwać imprezą. Znowu punkt dla Was. [6:2]

Podsumowując – absolutnie nie żałuję wydanych pieniędzy (a trochę się uzbierało, nawet z najtańszą wejściówką) czy też czasu. Konferencja była naprawdę świetna – i z niecierpliwością nie mogę doczekać się jej następnej edycji, jak i FalsyValues. Wierzę, że organizatorzy wyciągną wnioski i następna konferencja będzie jeszcze lepsza. Jeszcze raz gratulacje dla Ciebie ferrante oraz pozostałych organizatorów.

singles
15

wow, no to żeś komentarz strzelił ;)
Generalnie zgadzam się z punktami przedstawionymi wyżej; minusem była sala konferencyjna i impreza w środku konferencji. Nie uważam jednak, że filmy będą złe – z tego co widziałem w każdej sali były dwie kamery, jedna skierowana na speakera, a druga na ekran(?)

Cieszę się, że byłem świadkiem początku jednej z pierwszych tego typu konferencji w naszym kraju. Nie mogę się doczekać już majowej FalsyValues – i wierzę, że, tak jak rozmawialiśmy będziemy razem tworzyć polską społeczność spotykając się cyklicznie na piwno-frontendowych spotkaniach ;)

16

@Belze – mówiłem, brak bloga, to poszło tutaj :P

Ale ja nie powiedziałem, że impreza w środku konferencji to był zły pomysł – jak dla mnie, jeśli organizatorom zależało, aby było jak najwięcej osób, to innego rozwiązania nie było.
Szczerze mówiąc, na ich miejscu postąpiłbym podobnie, bo inne rozwiązanie nie przychodzi mi na myśl.

singles
17

Przede wszystkim gratuluję organizatorom, bo konferencja w pełni profesjonalna, mnóstwo ciekawych osób, dobry klimat, dobre żarcie, czego chcieć więcej? Oby częściej tego typu konferencje odbywały się w Polsce. Na następnych edycjach na pewno się pojawię!

Mały spamik, mój wpis z krótką relacją: http://blog.end3r.com/102/front-trends-2010-relacja-z-konferencji/
I kilka fotek: http://picasaweb.google.com/andrzej.k.mazur/FrontTrends2010Warszawa

Ps. Czy / kiedy nagrania z kamer będą dostępne dla zainteresowanych?

18

Jednak na “imprezie” piątkowej było nadal sporo osób, gdzieś tak z 1/4 tego co w czwartek – no ale piwa darmowego nie było ;D

swoją drogą – ciekawy jestem czy organizatorzy dostali zwrot za niewykorzystane kupony z czwartku, bo sporo zostało..

19

Damian daj znac czy email doszedł. Pozdro.

20

Rzeczywiście zastanawialiśmy się długo kiedy zrobić imprezę i wybraliśmy czwartek ze względu na większą spodziewaną frekwencję. Sporo osób jednak w piątek od razu po konferencji pobiegło na swoje pociągi.

Odnośnie nagrań – materiał był zgrywany z kamer i z projektora (nie ekran, ale bezpośrednio sygnał), mamy więc nadzieję, że finalny materiał będzie odpowiedniej jakości. Ponadto praktycznie wszyscy speakerzy udostępniają prezentacje.

21

[…] Damian Wielgosik, […]

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>