OgniskoIT – web 2.0 w pigułce

wirtualna masarnia

Był ciepły, majowy wieczór. Pewna mała polanka wśród bliżej niezidentyfikowanego lasu powoli zapełniała się młodymi ludźmi. W znacznej mierze byli to mężczyźni. Pokrzykiwano radośnie i klepano się po plecach, a nieliczni w tych zapędach szli dalej, by nie powiedzieć niżej. Sielankowość była widoczna gołym okiem, nawet bardziej niż u Mickiewicza. W pewnym momencie, Pan z narysowanymi chomikami na koszulce zaczął przemawiać do zgromadzonego ludu:

Przyszliśmy tu w nie byle jakiej sprawie, więc zapalę ognisko na znak nowej ery.

Rozentuzjazmowany tłum poparł wodzireja gromkimi brawami. Większość z nich wyglądała przystojnie i szarmancko. Zdaje się, że była to wyżej postawiona elita, wprost spod garnuszka swoich rodziców. Co ważne, każdy z nich trzymał w ręku balonik. Niebieski balonik oznaczał, że posiadacz ukończył kurs budowania stron internetowych po ciemku, a zielony informował o programiście, piszącym Brailem. Czerwony oznaczał, że ktoś wygrał przedwczoraj w Lotto i jest skłonny wydać parę baniek na serwis typugenerated content. Niestety, po bliskim przyjrzeniu się zgromadzonym, czerwonych baloników na polanie nie było. Tylko jeden z obecnych tam zauważył, że nad laskiem leci beztrosko jedna sztuka. Zdaje się, że właściciel zmył się przed spotkaniem, bądź został osaczony przez pomysłodawców na serwisy internetowe.

Od początku mówiłem, że agregowanie treści w formie wiki jest lepszym pomysłem. Nie wiem dlaczego nie chciał się mnie słuchać – wyznał na forum wodzirej, gdy ktoś zauważył, że nie ma Pana z czerwonym balonikiem.

Jak widać, baloniki były dość prostym sposobem na obustronną identyfikację o tyle, że autor zastanawiał się nad opatentowaniem tego pomysłu w sieci. Miał zresztą wygłosić tego dnia prelekcję na temat łatwej identyfikacji, którą oznaczył numerkiem 2.007.

Gdy rozpalono kiść zebranych wcześniej gałęzi, któryś z Panów z niebieskim balonem podszedł bliżej ognia i otoczył go kamieniami pokaźnych rozmiarów.

– 110101, co Ty robisz do cholery?
– Firewalla instaluje, nie?
– Aaa, chyba że stary..

Po czym tłum roześmiał się ochoczo. Tego typu żarty padały dość często, widać było, że gromada młodych entuzjastów technologii nie jest na bakier z dowcipami. Tylko dwóch Panów z żółtymi balonikami w kształcie serduszka mocno zaprotestowało. Byli to, na co wskazywał kolor balonu, blogerzy. Jeden z nich dostał nawet swego czasu kalkulator w zamian za tytuł Blogera Roku, więc chcąc nie chcąc, autorytet był po jego stronie.

Takie teksty mówiliśmy sobie w przedszkolu. Tak w ogóle koleś, jak Ty jesteś ubrany? W Photoshopie bym Cie lepiej zrobił…

Jak widać, prześmiewców nie brakowało, jednak wszystko miało na celu szerokorozumianą i konstruktywną dyskusję na temat sytuacji w polskim Internecie.

Zaczęło się od kiełbasek, które miały dojrzewać na ogniu w trakcie prelekcji. Asortyment w tym względzie zapewnili twórcy wirtualnamasarnia.pl, nowego serwisu web 2.0, gdzie użytkownik mógł kupić potrzebne wędliny i mięso, które wędrowały z kolei na jego skrzynkę e-mail. Jak widać, było to całkiem nowatorskie urządzenie, więc ognisko obyło się bez niezdrowego zapachu smażonej wędliny, a każdy mógł otrzymać danie prosto na jego laptop. Kto przyszedł bez laptopa z myślą o dydaktycznej dyskusji, mógł zapomnieć o jakimkolwiek jedzeniu lub skorzystać z wersji WAP serwisu wirtualnamasarnia.pl. Innym wyjściem był tak zwany socialising po spotkaniu w pobliskim borze, gdzie można było nazbierać trochę jarzyn w różnorakich konfiguracjach towarzyskich.

To było 10 z kolei spotkanie na OgniskuIT, więc tym razem wyselekcjonowano dokładnie problematykę eventu. Pierwszy przemawiać miał Stan Kowalsky, prowadzący bloga o ciekawostkach w świecie web 2.0.

– Panie i Panowie, musimy stwierdzić jedną rzecz, dziś web 2.0 szaleńczo goni pozostałych. Web 2.0, powiedzmy sobie to jasno, to serwisy tworzone przez ludzi dla ludzi! Web 2.0, musicie to zapamiętać, to nowe technologie, a w zasadzie technologia: AJAX.. – w tym momencie Stan przerwał, bo podszedł do niego jakiś młodzieniaszek, szeptając parę fraz do ucha.

Kontynuując mój wywód pragnę też dodać, że web 2.0 to wszelkie technologie związane z kolejami i torami, by nie wspomnieć o Ruby on Rails. Moje spostrzeżenia na temat web 2.0 są, jak widać, poparte głębokimi analizami. Wiele czasu spędziłem nad lekturą angielskich blogów. Wiele razy rozmawiałem z ich autorami twarzą w twarz. I mówię Wam, web 2.0 jest fajne i basta. – podsumował swój wywódw Kowalsky, dodając na koniec charakterystyczne: Isn’t it, guys?.

Jak widać, zaczęło się z grubej rury. Na polanie powstał maleńki gwar. Wielu z słuchaczy przeżywało lekką konsternację, bo poziom pierwszej prelekcji zaskoczył ich pozytywnie:

– Stary, dobrze, że wyciągnąłeś mnie z tego biura. To, czego dowiedziałem się tutaj w 10 minut, próźno szukać w Google.
– Stary, weź nie rób z siebie bałwana, zaraz będzie mówił ten od serwisów randkowych. Szef zlecił nam co nieco podsłuchać, bo będziemy budować podobny. – odparł towarzysz z czarnym balonikiem, który sugerował przynależność do zorganizowanego zakładu pracy.
– Stary, to ten, co zrobił 100 baniek na starcie? Ten geniusz?
– Dokładnie tak, stary!

Kolejne 10 minut miał dla siebie Raffaello di Micro Angelo, pochodzący z Włoch przedsiębiorca, który w Polsce osiągnął sukces na serwisie randkowym.

– Witam Państwa. Już na początku muszę stwierdzić, że biznes is biznes i trzeba w nim myśleć. Kto nie myśli, ten nie wie. Kto nie wie, ten nocuje na forach internetowych. Kto nocuje, ten śpi. Ogólnie więc rzecz biorąc, biznes to rzeka kreatywności, której sami jesteśmy źródłem. – rozpoczął twórca serwisu alelaska.pl, by poczekać 8 minut, aż skończy się owacja brawami na stojąco.

– Ależ on genialny. Przecież o to właśnie chodziło! – wypalił Pan w białej marynarce.

Kuku, kuku – wydarła się nagle sowa z pobliskiego lasu. Oznaczało to koniec prelekcji.

– I tym optymistycznym akcentem, chciałbym zakończyć moją prezentację. – podsumował Raffaello.

Panowie z czarnymi balonikami nie byli w najlepszej formie, kiedy usłyszeli rady speca od alelaska.pl.

– Stary, co on w ogóle powiedział, bo przeglądałem onet?
– Nie wiem stary. Szefowi powiemy, że obcykaliśmy jego prezentację perfekt, a istotą takich serwisów jest społeczność 2.0. Dorzuci się jakieś słówki typu „generated content” i tak dalej. Styknie.
– Okej, gdzieś w pobliżu widziałem jakiś pub. Idziemy na piwko.
– Dobra myśl, stary.

Na końcu zaplanowano prelekcję na temat identyfikacji. Kolorowej, gumowej, elastycznej i user-friendly. Nie doszła ona jednak do skutku, ponieważ w głównym laptopie, przy użyciu którego prezentowano swoje wywody, padły baterie. Zgromadzona publika nie wyraziła jednak zażenowania. Wszyscy mieli przecież w głowach sytuacje z poprzednich spotkań, kiedy dochodziło do podobnych problemów. Na szczęście organizatorzy obiecali zająć się tą sprawą, tak, jak przy okazji trzech poprzednich OgniskIT, więc wszyscy byli spokojni i myśleli o identyfikacji jako temacie na kolejne 11. ognisko. Owocne spotkanie zakończyła konsumpcja wirtualnej kiełbasy i dyskusja na temat stanu polskiej sieci. Takie spotkanie, w takim gronie, nie zdarza się przecież często.

Disclaimer: Wszelkie podobieństwo do osób, zdarzeń czy nazw jest całkowicie przypadkowe. Ironia i sarkazm zamierzone. Krzywe zwierciadło obecne.

Komentarze

1

?

mr00v
2

Gwoli scislosci, jest to literacka analiza roznego typu spotkan GrillIT, Innowatorium itd widziana oczyma postronnego obserwatora… Peace.

3

[…] wywołują u mnie pusty śmiech, pozwolę sobie to skomentować troszkę chyba niedocenioną notką o web 2.0 w Polsce w krzywym (ale chyba też dość prawdziwym) […]

4

Rewelacja! Wirtualnamasarnia.pl jest wolna. Może jednak jakiś serwis? :P Zarobimy miliony :D

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>