Moje ostatnie Front-Trends

Ogień entuzjazmu tlił się jeszcze przez kilkanaście miesięcy, aż w końcu zgasł. To była długo dojrzewająca decyzja. Front-Trends 2014 było ostatnią konferencją o tej nazwie, przy której współpracowałem.

Front-Trends to dla mnie kawał emocji i pracy. Chyba nigdzie indziej nie nauczyłem się tylu rzeczy. To ogromne pokłady entuzjazmu, niesione wiarą, że zmieniamy Polskę. I zmieniliśmy. Popchnęliśmy zapyziały rynek konferencji technicznych w stronę w tamtych czasach nieznaną, nową, nowatorską. Pokazaliśmy, że można robić u nas dobre wydarzenia na tzw. europejskim poziomie, zapraszać specjalistów z całego świata i pokazywać ojczyznę jako miejsce, które zasłużyło, by gościć dużej rangi wydarzenie technologiczne. Dziś z przyjemnością patrzę, jak inne konferencje naśladują i inspirują się Front-Trends.

Mógłbym, a nawet prawdopodobnie jestem Wam to winien, rozprawiać nad motywami mojej decyzji. Są one bardzo proste i da się je streścić słowami “zmęczenie materiału”. Bardzo dużo rzeczy się ostatnio nawarstwiało. Usiadłem na jakiejś prelekcji i powiedziałem sobie: “kurde, nawet nie mam czasu porozmawiać ze znajomymi, przyjrzeć się temu z daleka, poznać nowych ludzi”. Format konferencji technicznych jest specyficzny. Nie znajdowałem w tym części siebie. Na początku było fajnie zorganizować coś wielkiego i pokazać innym: “dało się, widzicie?!”. Dziś emocje i buta opadły. Ot, robimy event. Dobry event, ale tylko event. Tyle że teraz ja już wiem, z czym to całe zamieszanie się wiąże. Mogę spojrzeć o wiele chłodniejszym okiem na organizację konferencji technicznych. To nie jest już moja mała konkwista. To rutyna. Dokładnie widzę, co można byłoby zrobić lepiej, wiem, co robimy dobrze. Dalej jednak jest już tylko ciemny korytarz. “Catering, hotele, nie mamy rezerwowego spikera, ja pieprze, loty nie zapłacone! Co z tą fakturą?! Włączcie mikrofon, ej! Trzeba odebrać rollupy! […]” – to właśnie świat organizacji konferencji.

Na pewno dzięki FT doszło do mnie, że najważniejsza jest gra zespołowa. Utemperował się mój charakter, poznałem słowo kompromis. Mimo wszystko dziś moja intuicja mówi mi, że czas iść dalej. Że pewien rozdział musi być zakończony, by mógł zacząć się następny. Wiem też, że Paweł na pewno da radę stworzyć wydarzenie na podobnym poziomie, jak dotychczas, a nawet lepszym. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W sumie już Front-Trends 2014 było w większości zorganizowane przez Pawła właśnie.

Co dalej? Potrzebuję czasu. Czekam na “ten” moment, czyste myśli. Wiele rzeczy powstawało u mnie spontanicznie. Zawsze najlepiej odnajdywałem się ryzykując, podejmuąc wyzwanie. Prawdopodobnie będę więc starał się stworzyć coś, czego jeszcze nie było. Tak, jak mając 21 lat zorganizowałem pierwsze Front-Trends. Dziś, cztery lata później, będąc odpowiedzialnym za jedne z najważniejszych wydarzeń technicznych w Polsce szukam kolejnych, nieprawdopodobnych celów.

Rozpoczynam porządki w moim zawodowym życiu. Na razie wiem tylko, że będę patronował meet.js Summitowi, jak i całemu meet.js, który dziś, obok Geek Girls Carrots, jest największym meetupem technicznym w Polsce (odbywa się w dziesięciu miastach). Są to bliskie memu sercu idee, organiczne, szlachetne. A co potem? Życie!

Chciałbym podziękować Wam wszystkim, uczestnikom, Pawłowi Czerskiemu i wolontariuszom Front-Trends. Fajnie było móc z Wami współpracować! Wierzę, że spotkamy się jeszcze nie raz na Front-Trends, już nieco w innych rolach.

Ot, i co. Fajnie było to rozpocząć.

Komentarze

1

Well done!

2

Dzięki!

3

Dołączam się do podziękowań. Ogromny szacun!

4

Odpoczywaj, już się sporo narobiłeś. Dzięki za całe FT, wiedz, że Twoja energia się nie zmarnowała.

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>