Ludzie Front-Endu: Akademickie Koło Aplikacji Internetowych (AKAI)

AKAI (@akai_pp) to coś, co naprawdę mnie zafascynowało. Okazało się, że można działać w akademickich, często nieprzyjaznych kreatywności warunkach, realizując bardzo ciekawe, webowe projekty, a także organizując konferencje i prelekcje na wysokim poziomie. Poznajcie godnych naśladowania ludzi – Piotra Kaletę oraz Daniela Mendalkę z AKAI. To właśnie oni są między innymi odpowiedzialni za tę inicjatywę rodem z Poznania.


Od lewej: Daniel Mendalka, Piotr Kaleta, Adam Jodłowski

ferr: Nie macie wrażenia, że organizowane przez Was eventy powinny być częścią programu studiów informatycznych?

Piotr Kaleta: Jak najbardziej, aczkolwiek widzimy wyraźne problemy, które uniemożliwiają takie podejście – przede wszystkim brak programu studiów, który zapewnia dostateczną opcjonalność w wyborze zagadnień oraz kadry wykwalifikowanej w najnowszych trendach technologicznych z zakresu web.

Pytam, ponieważ uczelnia kojarzy mi się z przestarzałą wiedzą, nie mającą nic wspólnego z realiami. Jak się czujecie wnosząc powiew świeżości w skostniałe struktury Waszej Alma Mater?

Piotr Kaleta: Wszystko opiera się tak naprawdę o ludzi, z którymi mamy okazję – wielokrotnie szczęście – pracować na naszej uczelni. Często są to pasjonaci, którzy mimo dużego obłożenia poświęcają dodatkowe godziny i wysiłek na pomaganie nam w przebijaniu się przez zarówno strukturę, jak i materiały. Odpowiadając na pytanie – kiedyś sami dużo byśmy dali za platformę, którą teraz tworzymy, wszystkiego czego uczyliśmy się, musieliśmy uczyć się sami – często na błędach. Chcemy teraz przekazać tę wiedzę dalej.

Nasze podejście zakłada, iż każdy ma jakąś pasję – coś, co go kręci w webie. Tworząc środowisko do rozwoju dla takich osób, tworzymy coś ponad zwykłe koła naukowe/organizacje studenckie – to po prostu społeczność ludzi, którzy się znają i robią razem fajne rzeczy, które na obecną chwilę coraz bardziej wiążą nas z biznesem i najnowszymi technologiami – tylko się z tego cieszyć.

W tym miejscu powinniśmy tak naprawdę napisać czym jest AKAI, bo to właśnie w ramach tego projektu robicie wspaniałe rzeczy, o których tutaj mówimy.

Daniel Mendalka: Społecznością programistów chętnych do zdobywania wiedzy i doświadczenia, dzielenia się tym z innymi. Katalizatorem dla innych inicjatyw, które umożliwiają rozwój zawodowy, wymianę wiedzy.

Piotr Kaleta: Żeby opisać to w jednym zdaniu – chcemy, aby każdy, kto pasjonuje się IT i webem mógł zacząć działać bez napotykania na typowe problemy – skąd wziąć materiały? Jak wygląda rynek? Gdzie mogę znaleźć mentora? I wiele innych … Zazwyczaj odpowiedzią “przy piwie” na temat czym jest AKAI jest 20 minutowa dyskusja o tym, co robi osoba pytająca i jak możemy mu w tym pomóc – plus informacje o tym, co obecnie robimy.

Z kim może współpracować AKAI?

Piotr Kaleta: Najczęściej pracujemy ze studentami, biznesem oraz pracownikami naukowymi. Dla studentów jesteśmy społecznością, która wspiera inicjatywy i pomaga każdemu przejść od startu – gdy HTML5 jest jeszcze tajemnicą – do momentu, gdy faktycznie można o sobie powiedzieć, że jest się tzw. “ninją” i zamknęło się projekty, było się prelegentem na eventach i konferencjach oraz mentorowało innym – młodszy studentom. Dla biznesu jesteśmy źródłem cennych specjalistów i konsultingu, jeśli chodzi o niszowe technologie i metodyki tworzenia produktów interaktywnych, staramy się również tworzyć pierwsze w Polsce inicjatywy U2B (university to business). Jeśli chodzi o pracowników naukowych – cóż, każdy lubi gdy w okół jego przedsięwzięć jest skupiona rzesza naprawdę zdolnych studentów, a ich wiedza ekspercka służy do rozwoju naprawdę innowacyjnych projektów.

Biznes? To na polskich uczelniach bywa biznes?

Piotr Kaleta: Czasami zdarza się, że zabłądzą. ;) Obrócę pytanie, ponieważ – niestety – to kwestia tego, jak bardzo uczelnie chcą pracować z firmami. W biznesie nie brak ludzi, którzy mają duże ambicje i widzą potencjał we współpracy z uczelniami – w końcu uczelnie są źródłem bogatego know-how oraz – przede wszystkim – źródłem specjalistów, a kto nie chciałby mieć studenta, który pierwszego dnia może – bez dodatkowego szkolenia – siąść do pracy na naprawdę zaawansowanych metodykach w rozbudowanych cyklu projektowym? Niestety to wymaga długotrwałej współpracy, nie pojedynczego rzutu na taśmę, jak na początku dobrego związku.

Jak więc AKAI współpracuje z biznesem?

Piotr Kaleta: Jeśli chodzi o współpracę z biznesem AKAI-style, obecnie – często zmagając się z przeciwieństwami losu (niestety administracja uczelni nie uznaje czegoś takiego jak ambitny i kreatywny organizacyjnie student) – udało nam się nawiązać współpracę z takimi markami jak Google, Opera, Adobe, Software AG oraz licznymi biznesami lokalnymi np. WebDoctor czy eConsulting – współpraca z tymi firmami to budowanie sytuacji win-win – firmy dają nam wiedzę ekspercką, możliwości biznesowe do szkolenia ambitnych studentów na polu walki oraz – co udało się ostatnio Adamowi Jodłowskiemu pozyskując z Google zestaw smarthphonów do Androida – wartościowy sprzęt, dzięki któremu możemy prowadzić profesjonalne warsztaty.

To na co liczymy, to otwarcie faktycznych programów akademickich sponsorowanych przez firmy, które są zainteresowane danymi technologiami oraz sponsoring dla wybitnych studentów, którzy zasługują na zapewnienie dostępu do konferencji oraz mentoringu na naprawdę wysokim poziomie.

Zgłasza się do Was firma, która potrzebuje wsparcia technologicznego. Co może uzyskać? Zatrudnić Was jako konsultantów? Outsourcować Wam projekt? Jak to wygląda?

Piotr Kaleta: Przy takim natężeniu specjalistów nie dało się prędzej czy później uniknąć takiego pomysłu – robimy projekty dla firm w paru różnych trybach. Pierwsze podejście to pomoc firmie w znalezieniu studentów – często otrzymujemy zapytania “szukamy kogoś do pracy przy …” – aczkolwiek dużo z tych pytań umiera – priorytetem jest dla nas dobre poinformowanie studentów – wymagamy od firm podania dokładnego zakresu zadań, warunków pracy i stawki – bez tego nie uważamy, że firma podchodzi “w porządku” do studenta.

Drugie podejście – część naszych studentów dołącza do projekt i rozwija go razem z firmą, my dostarczamy szkolenia dla studentów, firma daje możliwość korzystania z dobrych narzędzi pod nadzorem ludzi z dużą praktyką projektową. Te projekty to moment przejścia studentów z uczelni do biznesu.

Trzecie – bierzemy projekty na siebie, organizujemy team i ruszamy do działania. Cieszymy się, że firmy wybierają nas, zamiast innych firm, które działają rynkowo. Mamy przy tym jedno proste założenie – nasze umiejętności pozwalają na budowanie profesjonalnych aplikacji jako nasz podstawowy warsztat – innowacja jest naszą wartością dodaną. Dodatkowo bardzo ważną rzeczą jest podejście kompleksowe do usługi – profilujemy grupę docelową, sposób świadczenia usługi, projektujemy i budujemy produkt, a później pomagamy go rozwijać. Firmy bardzo chętnie z nami współpracują, dzięki temu też uczymy studentów bardzo ważnej rzeczy – ile faktycznie warta jest ich praca.

Jak wyglądały początki AKAI? Macie typowego ojca założyciela?

Piotr Kaleta: To dziecko ma dwóch ojców. ;) W sumie pamiętamy to jak dziś – w połowie naszych studiów mieliśmy szczęście trafić na znakomitego wykładowcę – dr Mikołaja Morzego, który po “szantażu” podczas jednych z zajęć z aplikacji internetowych z naszej strony zgodził się od tej pory poświęcać swój czas przy kole naukowym – wtedy jeszcze myśleliśmy o kole jako o małej grupie ludzi. Później – po wyjeździe na parę konferencji, projekt GENSO (na którym mieliśmy okazje współpracować z Adamem Kędziorą (amsterdam++ ;) ) – świetnym project Managerem jeszcze wtedy z UAM – zobaczyliśmy niewykorzystany potencjał i niszę, która przez nikogo nie jest zauważana – możliwość budowy koła jako społeczności, w której studenci nie są tylko pojedynczymi kropkami na uczelni, którą kończą po 5 latach, a faktyczną inicjatywę, gdzie każda kropka ma szansę łączyć się z innymi i wypracowywać nowe, fajne rzeczy. No i kończą nam się godziny snu, które możemy poświęcać, czas się przesiąść na kroplówki.

Ilu dzisiaj członków skupia AKAI?

Daniel Mendalka: Przez jakiś czas monitorowaliśmy ilość osób, które uczęszczają na spotkania organizowane przez nas, lecz w momencie, kiedy liczba ta przekroczyła mocno 200 i informacje o działalności AKAI zaczęły docierać do grupy nie będących studentami, nie byliśmy w stanie ogarnąć tej liczby.

Piotr Kaleta: Działamy na trzech uczelniach w Poznaniu, mamy też silne sygnały z Łodzi, gdzie chcą zakładać dalsze AKAI – przy takiej liczbie osób staramy się przekładać obciążenie na poszczególne jednostki na uczelniach. Co doprowadza nas do istotnego problemu – póki nie wdrożymy odpowiednich mechanizmów – co z kolei wiąże się z biurem i osobami, które będą przy tym normalnie pracować – nie będziemy mieli szansy ogarniać członków na poziomie HR, jaki uważamy za odpowiedni. Zostajemy przy sytuacji, gdzie każda chwila to decyzja pomiędzy nowym projektem a rozwijaniem struktury – oby potrwało to niedługo.

Organizujecie mnóstwo eventów typu meetup, prelekcje, szkolenia z front-endu, JavaScriptu., Pythona. Poruszacie mnóstwo tematów, o których ciężko usłyszeć w polskim internecie, a co dopiero na uczelni. Z czego jesteście dziś najbardziej dumni?

Daniel Mendalka: Że jeszcze nie trafiłem na odwyk od kofeiny.

Piotr Kaleta: Z tego, że młodzi ludzie na pierwszym roku, jeszcze przed pierwszym kontaktem z naszej strony, wiedzą czym jest AKAI – że jest to marka rozpoznawana zarówno biznesowo, jak i akademicko. Widzimy, że energia, pasja i czas jaką poświęcamy na pielęgnowanie tego organizmu w końcu przynosi efekty.

Warto chyba też dodać, że Wasze eventy są darmowe? Mylę się?

Daniel Mendalka: Wszystkie nasze spotkania są darmowe i otwarte dla każdej osoby zainteresowanej tematem.

Rzeczywiście ciężko jest organizatorom działać w realiach akademickich? Ciągle mam przed oczami opowieści znajomych, jak to ciężko jest coć załatwić w dziekanacie i tak dalej. Chyba wszyscy o tym słyszeliśmy…

Piotr Kaleta: Tak – i bynajmniej nie jest to kwestia “Pań z Dziekanatu”.

Daniel Mendalka: Rzeczywiście, przetarcie szlaków pomiędzy pokojami z masą różnych dokumentów, podpisów i pozwoleń może być na początku zniechęcająca. Jednak po jakimś czasie przestaliśmy być kolejnym petentem przy okienku, a zaczęliśmy być rozpoznawani jako osoby, które robią interesujące i ciekawe rzeczy na uczelni, co znacznie ułatwiło współpracę z tak dużymi instytucjami jak Uniwersytet czy Politechnika.

Piotr Kaleta: Generalnie pracownicy, którzy są najbliżej nas, dziekanat, instytuty są otwarci na nasze działania. Problem pojawia się, gdy pniemy się coraz wyżej w strukturze uczelni. Ludzie jeszcze nie rozumieją roli promocji uczelni poprzez eventy i inwestycje w naprawdę dobre społeczności i inicjatywy. Często jesteśmy blokowani, gdyż pracownicy widzą, że wraz z naszym rozwojem przybywa im pracy – nasz dream case to oddzielny pracownik akademicki z decyzyjnością i czasem przeznaczonym w 100% dla organizacji akademickich. Na chwilę obecną – i przykro nam z tego powodu – uczelnie nie są gotowe na wspomnianego ambitnego studenta, na jednej uczelni powiedziano nam wprost, że nie są zainteresowani naszą działalnością – student ma się uczyć, a wszystko inne to co najwyżej inicjatywa pracowników, nigdy studenta. Tak naprawdę widzimy przyszłość uczelni w modelu, który możemy zauważyć na zachodzie – silne wsparcie dla ludzi, którzy mają pomysł i chcą poświęcić czas – ułatwienie, a nie utrudnienie pracy. Tak, jak w każdej dobrej firmie – ludzie są wspierani, uczelnie IT, które tego nie dostrzegą szybko zejdą z mapy społecznościowej – a raczej – nigdy na nią nie trafią.

Żyjemy w dobie HTML5. Jakie plany w związku z promocją otwartych standardów sieciowych i nowych API ma AKAI?

Daniel Mendalka: AKAI jako założyciel Poznań GTUG nie uznaje Open Web. Google Web rządzi! ;)

Piotr Kaleta: Współpracujemy z rzeszą mikrospołeczności i specjalistów z zakresu IT – jeden event na trzy to tematy bliskie HTML5. Otwarte standardy to przyszłość – niestety tutaj znowu cios w twarz, pojęcie to w standardowym programie nauczania jest zaniedbywane, staramy się to naprawić.

Daniel Mendalka: Mamy na swoim koncie co najmniej kilka wykładów dotyczących HTML5, w najbliższym czasie pojawią się też okazje, żeby przyjrzeć się nowinkom z bliższej perspektywy w trakcie hackathonu. Pojawia się też coraz więcej osób, które mają już spore doświadczenie w wykorzystywaniu tych technologii, co umożliwi pokazanie jak radzić sobie z nimi w warunkach bojowych.

Uznajmy, że jestem specjalistą, jeśli chodzi o semantykę w HTML5. Chcę poprowadzić u Was kilka prelekcji. Jakie warunki muszę spełnić?

Piotr Kaleta: Mówisz jaki masz temat, czy Twoja prezentacja wymaga specjalnych umiejętności u studentów i ewentualnie datę, kiedy chciałbyś przedstawić całość – to wszystko, my zajmiemy się salą i promocją.

Daniel Mendalka: Napisz do nas, umówimy się na piwo, pogadamy o szczegółach i zaczniemy działać.

Widzicie wśród Waszych kolegów zainteresowanie dobrym front-endem? Jak ocenicie świadomość developerów, jeśli chodzi o dostępność i użyteczność stron internetowych?

Piotr Kaleta: Chciałbym powiedzieć, że wysoko – część ludzi chce się interesować dobrą budową warstwy prezentacji – niestety ludzie są tu całkowicie zdani na siebie pod kątem co daje uczelnia w podstawowym programie. Uczelnie po prostu nie zdążyły jeszcze wprowadzić oddzielnych kursów dot. front-endu. Jednakże widzimy tutaj duży potencjał ze strony studentów.

Piotrze, jesteś głową AKAI, Daniel Project Managerem. Czy Wasze koło działa jak każde inne, gdzie tradycyjnie będą wybierane nowe władze po Waszym odejściu z uczelni?

Daniel Mendalka: AKAi jest na tyle rozwinięte, że już dawno przestało być tradycyjnym kołem naukowym. Mamy masę możliwości rozwijania się zarówno na uczelni, jak i poza nią. Nie chcemy rezygnować z tego, co wypracowaliśmy przez tyle lat i na pewno będziemy szukać nowych form działania, które będą adekwatne do miejsca, w którym jesteśmy i tego, co możemy dostarczyć community.

Piotr Kaleta: Tu wychodzimy na często poruszany temat, AKAI – jak wspominaliśmy – jest na paru uczelniach. Dla nas liczy się społeczność i to, że co tydzień (lub parę razy w tygodniu) w Poznaniu dzieje się coś fajnego. To, co dzieje się na konkretnych uczelniach staramy się przekazywać kolejnym pokoleniom ambitnych studentów – wypracowaliśmy dla nich pewne mechanizmy i przetarliśmy ścieżki, i trzymamy za nich kciuki. Staramy się szukać możliwości i dawać im kolejne kropki do dołączenia niezależnie, czy będą to firmy, czy specjaliści.

Wiecie o podobnych inicjatywach na obszarze innych, polskich uczelni? Myślę, że Wasza jest godna naśladowania.

Piotr Kaleta: Kwestia społeczności i mikrospołeczności na polskich uczelniach to blue ocean – jeśli chodzi o rozmiar i prężność działania z tego, co mi wiadomo, jesteśmy jedyni w Polsce. Mamy naturalnie inicjatywy zapoczątkowane na uczelniach przez firmy – jednak to inicjatywy z parciem instytucji z poza uczelni realizujące ich cele biznesowe. Tak naprawdę studenci są tam tylko środkiem/narzędziem, nie źródłem idei.

Spotykacie się i bywacie w środowiskach akademickich. Macie do czynienia z wieloma zdolnymi ludźmi. Wszyscy mówią o tym, że Polacy są świetnymi programistami, ale nadal czegoś brakuje, by osiągnąć sukces biznesowy. Jaki mamy problem?

Piotr Kaleta: Środowisko, które nie zapewnia wystarczających możliwości biznesowych. Tak naprawdę dużo studentów IT staje na 2-3 roku przed dylematem: rozwijać siebie i zacząć szukać pracy później, czy zacząć klepać kod za 1-2 tysiące złotych i nie uczyć się przy tym niczego nowego. Brakuje też niestety odpowiedniej motywacji podczas studiów – znamy teorię, mamy gigantyczną wiedzę merytoryczną, ale nikt nie uczy nas na uczelni jak nią zainteresować i wprowadzić – w sposób konkurencyjny – w życie. Niestety, nawet w przypadkach ludzi, którzy przebiją się z pomysłem, życie i nieznajomość kruczków prawnych niszczy ich energię już na początku. Czego potrzebujemy? Większego mentoringu, programu studiów, który buduje kreatywność i daje ludziom wiarę oraz narzędzia do budowy własnych przedsięwzięć, a nie wizji siebie za pięć lat, jako dobrze opłacanej mrówki w boksie korporacyjnym.

Może chodzi też o własną inicjatywę, chęć rozwoju? Jesteście w zasadzie jedyną grupą studencką, która jest obecna na wszystkich eventach front-endowych w Polsce. To się ceni.

Daniel Mendalka: W Polsce i nie tylko – Praga i Berlin z GDD.

Piotr Kaleta: Tak, to drugi problem – młodzi ludzie przychodzący na studia nie są zmotywowani i nie wierzą w siebie – znamy zbyt wiele osób, które nie wiedzą dlaczego są na IT i – co gorsza – nie mają koncepcji na siebie. Dlaczego tak jest? Według mnie (osobiste zdanie) za dużo ludzi idzie na studia, a uczelnie nie są gotowe do zrozumienia swojej roli jako usługodawcy w całym tym procesie. Młodzi ludzie nie mają szansy się dowiedzieć, co mogą osiągnąć, mało ludzi bierze motywację i siłę walki z powietrza, trzeba wzorca i przykładu – a przynajmniej przysłowiowej marchewki.

Myślę, że AKAI jest dobrym punktem na uczelnianej mapie Polski, by zmienić tego typu stan rzeczy. Jak zachęcilibyście kandydatów, aby wstąpili w Wasze szeregi?

Piotr Kaleta: To kwestia odpowiedzi na pytanie – czy chcesz po 5 latach studiów w najlepszym wypadku być gościem z 5.0 na indeksie, który szuka pracy konkurując z resztą często 150+ osobowego roku? Czy specjalistą z doświadczeniem projektowym w niszowej dziedzinie – która jest również Twoją pasją?

Jakie są najbliższe eventy organizowane przez AKAI, które warto odwiedzić?

Daniel Mendalka: Dopinamy szczegóły współpracy z kilkoma firmami, które będą prowadziły cykle wykładów i warsztatów na temat Front-endu i Pythona. Jesteśmy cały sercem zaangażowani w wydarzenia organizowane pod marką Poznań GTUG oraz meet.js. Niedługo ruszamy z kolejną inicjatywą meet.php oraz wiele innych pomysłów, które czekają na właściwy czas, żeby ujrzeć światło dzienne. Najlepiej monitorować naszą działalność na akai.org.pl, facebook.com/akai.pp, poznan.gtug.pl, facebook.com/poznan.gtug i meetjs.pl.

Kilka projektów zrealizowanych przez AKAI


sprawdzaj.info.pl


sweetsensations (w trakcie tworzenia)

Komentarze

1

Świetna inicjatywa, bardzo motywujące jest to że są jeszcze ludzie którym chce się robić coś w wolnym czasie dla studentów i firm które chcą współpracować z uczelniami. Nie zgadzam się tylko ze stwierdzeniem “Tak naprawdę dużo studentów IT staje na 2-3 roku przed dylematem: rozwijać siebie i zacząć szukać pracy później, czy zacząć klepać kod za 1-2 tysiące złotych i nie uczyć się przy tym niczego nowego.”
Ja widzę to zupełnie inaczej -> każdy student (1-5 roku) stoi przed dylematem:
a) “rozwijać siebie” (to określenie jest tu zdecydowanie przesadzone bo oznacza w naszych realiach uczenie się bzdur na oderwanych od rzeczywistości przedmiotach i marnowanie czasu) i pod koniec studiów uświadomić sobie że nie ma żadnej wiedzy praktycznej prócz darmowych praktyk studenckich na których nic nie robił i teraz pora wysłać CV do najgorszych agencyjek interaktywnych gdzie pozwolą mu się “uczyć php” za 1000zł miesięcznie bo nic więcej nie potrafi (był jeden przedmiot przez pół semestru, coś o htmlu…)
b) na początku studiów poczytać w internecie jakieś kursy/tutoriale, iść na parę skotkań AKAI czy barcampów i poszukać pracy w tej agencyjce interaktywnej gdzie będzie mógł za 1000zł miesięcznie klepać stronki i uczyć się tego php/html/js i podczas studiów łapać kolejne prace/zlecenia, poznawać kolejne projekty i technologie, poznawać ludzi, robić sobie portfolio, żeby pod koniec studiów mając już dużo znajomych w branży, bogate portfolio i doświadczenia z kilkunastu projektów komercyjnych myśleć o pracy na etacie w jakiejś międzynarodowej korporacji lub (jak kto woli :) ) myśleć o zakładaniu działalności w inkubatorze technologicznym albo bez inkubatora.

marcin
2

Hehe, nawet sprawdzaj.info się załapało :)

3

Skoro Marcin już zaczął dyskusję, to się dołączę.

Warto zaznaczyć – nie każdy student kierunków IT musi iść w web.

Odnosząc się do rozważanych już alternatyw muszę powiedzieć, że nauka technologii związanych z web-em jest skutecznie pomijana lub marginalizowana w każdym programie studiów o jakim słyszałem. Wynika to z bardzo prozaicznych rzeczy – program nauczania informatyki niewiele się zmienia w ogóle. Jak powstanie syllabus do jakiegoś przedmiotu to można liczyć najwyżej na jego ewolucję, a często nie zmienia się nic przez lata. Przedmioty też niezbyt często idą do śmieci po latach prowadzenia, bo to się wiąże z czyimś etatem. Taka jest “dynamika” edukacji akademickiej, więc spodziewanie się, że program studiów nadąży za rzeczywistością jest co najmniej naiwne :)

Każdy informatyk (nie tylko developer) musi być samoukiem, a studia są od tego, żeby dać okazje i papier. (Choć muszę przyznać, że po zakończeniu studiów doceniam to, że byłem katowany matmą przez pierwsze dwa lata na WMI)

Jak to się ma do alternatywy “uczyć się czy pracować za 1-2k” ? Ja bym proponował jedno i drugie na raz.
Nie trzeba wspaniałego miejsca pracy, żeby się rozwijać – najważniejsze to zmienić pracę gdy się z niej wyrosło. Kilka miesięcy klepania stronek w PHP może wiele nauczyć. Nie koniecznie o technologiach.
A na żywym projekcie dużo łatwiej uczyć się nowej technologii. Pracodawca zatrudniający studentów powinien mieć wkalkulowane to, że oni się będą na jego projekcie uczyć i kiedyś po namyśle stwierdzą, że gdyby pisali od nowa, to umieliby już zrobić to dobrze.

Na koniec rada na dalszą przyszłość, mocno oparta na własnych doświadczeniach:
Nie zaglądajcie do kodu, za który braliście pieniądze będąc na drugim roku studiów. Jak małe pieniądze by to nie były, i tak będzie Wam głupio ;)

4

Rzeczywistość inaczej wygląda z perspektywy studenta, a inaczej – absolwenta ;). Sam (jako student) narzekałem, że na I & II roku klepiemy w C, C++, Prologu itp., a nie w Javie i PHP. Dziś ‘sam jestem dziadkiem’ i trochę inaczej to wygląda.

IMO studia nie winny uczyć konkretnych języków programowania i wypuszczać od razu wysokowykwalifikowanych pracowników z prostej przyczyny – kadra nigdy nie będzie na bieżąco ze świeżymi trendami – nie te pieniądze, nie ta struktura, nie ten system (itd. itp.)

Wynikiem powyższego myślenia (czyt. ‘absolwent winien być gotowym produktem na rynku pracy’) jest wypluwanie samych javowców i dotnetowców (bo de facto o sofcie na uczelniach decyduje sponsor, czyli zazwyczaj Microsoft, HP, czy inny IBM). Pytanie, czy to dobrze, że uczy się głównie obsługi narzędzia bez szerszej wiedzy, zostawię jako retoryczne ;)

Czego natomiast brakuje, to konkretnego wbicia samego ‘trybu’ myślenia o programowaniu – algorytmiki, optymalizacji, czy metodyk. Nie problemem jest to, że na suczelniach nie mówi się o open webie (od tego są właśnie organizacje typu AKAI), problem jest to, że brakuje open łbów (które by chociaż nie przeszkadzały) ;]

A co do samych ‘dylematów’, to jak się nie ma bogatych rodziców i chce się imprezować, to trzeba zarabiać – student kierunków z zakresu IT ma ten przywilej, że zamiast rozdawania ulotek może robić w branży, a w Warszawie na pewno i za lepsze pieniądze, niż te przysłowiowe 1-2k.

waldek
5

[…] Powstała więc seria o Ludziach Front-endu z PorneLem, Marcoosem, Kacprem, Piotrem Zalewą oraz AKAI i kilka tekstów zachęcających do wzięcia się za front-end na […]

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>