Ludzie Front-Endu: Kornel “porneL” Lesiński

Kornel “porneL” Lesiński – naczelny krytyk HTMLa w Polsce (choć mieszkający na Wyspach) i pogromca mitów na temat dobrych i złych rozwiązań webowych. Fanatyk standardów sieciowych, a ostatnio bliski znajomy formatu PNG. Jeśli chcemy mówić o front-endzie i HTML5 w Polsce, nie mogło go tutaj zabraknąć.

porneL poprowadzi workshop z game developmentu na konferencji Falsy Values w Warszawie, będzie to dobra okazja by spotkać i porozmawiać z tym niewątpliwie utalentowanym człowiekiem.

ferr: Jeden z moich znajomych stwierdził ostatnio, że porneL znajduje się w jego top3 developerów front-end w Polsce…

porneL: Czekam na znak zapytania…

Przesadza?

Nie znam wielu polskich front-endowców, więc nie wiem na ile przesadza. To na pewno jest osiągnięcie dla back-endowca pracującego w UK.

Ale czujesz się naczelnym pogromcą mitów dot. HTML w Polsce?

Jeśli chodzi o mity, to tak. Mogę być samozwańczym naczelnikiem od “You’re doing it wrong”.

Nim jednak zapytam Cię o pornel.net, wspomnijmy na chwilę o innym projekcie. Nie wszyscy chyba wiedzą, że stoisz za BrowseHappy.pl. Jak z dzisiejszej perspektywy oceniasz ten projekt?

Kampania w obecnej formie przetrwała dłużej, niż jej pierwowzór. Na szczęście BrowsehHappy.pl z każdym dniem staje się mniej aktualne i mniej potrzebne — Microsoft nadgania stracone lata i Internet Explorer 9 zapowiada się na przyzwoitą przeglądarkę (a nawet najlepszą przeglądarkę 2008 roku! ;)

Planuję zmienić ton kampanii ze “zmień IE na coś innego” na bardziej ogólny “uaktualnij przeglądarkę”. Ponieważ nowy IE nie działa na Windows XP, to jego przestarzałe wersje będą “straszyły” jeszcze przez kilka lat.

Firefox zyskał w Polsce miażdżącą przewagę… Dobrze się stało?

Bardzo dobrze. Sieci potrzebna jest mieszanka różnych przeglądarek, żeby twórcy stron nie mogli polegać na niestandardowych rozwiązaniach i błędach w przeglądarce jednego producenta. W tej chwili w Polsce liczy się każdy z “dużych” silników przeglądarek.

Niektórzy w takiej dyskusji często przytaczają pewien argument zaczynający się na M.

Nie sądzę, żeby miażdżąca przewaga Firefoksa groziła monopolem. Przeglądarki oparte o WebKit szybko zyskują popularność, a zacięta rywalizacja z Mozillą powoduje, że nowe technologie wprowadzane są bardzo szybko.

Mówisz? Rzut oka na statystyki – Firefox 47%, Chrome 11.5% – jak widzisz w ciągu kilku lat stosunek udziałów tych dwóch przeglądarek w rynku?

Sądzę, że wiele się nie zmieni. Mozilla straciła nieco opóźniając wydanie Firefox 4, ale planują przyśpieszyć proces.

Bardziej interesująca sytuacja jest na rynku przeglądarek mobilnych, gdzie WebKit zdobył monopol i Mozilli może być trudno się przebić.

I tutaj dochodzimy do niewspomnianej jeszcze Opery. Po pierwsze, Opera Mini, killer Fenneca?

Opera Mini to jest fenomen. Pod względem ilości użytkowników bije na głowę wszystkie inne przeglądarki, tak samo jak telefonów Nokii jest więcej, niż wszystkich smartphone’ów razem wziętych.

Fennec nie konkuruje z Mini, tylko z Operą Mobile, przeglądarką Androida i pośrednio z Safari Mobile.

Elektronika ciągle tanieje i to tylko sprawa czasu, kiedy “mini” przeglądarki nie będą potrzebne. Wtedy WebKit może być nowym “IE” na nowym rynku. Już teraz producenci przeglądarek mobilnych są zmuszeni kopiować niestandardowe rozwiązania wprowadzone przez Apple, jak <meta name=viewport> (które IMHO jest paskudnym hackiem i powinno być w CSS).

Można się pogubić, tym bardziej, że i Mobile i Mini 5 wspierają kilka tych samych platform, choć są i różnice jak np. iPhone… W każdym razie, wydajesz się dużym fanem Opery. Konstruktywny krytyk czy raczej zaślepiony fan boy? Tylko szczerze! ;-)

Wysyłam Operze po kilka bugreportów dziennie, więc doskonale sobie zdaję sprawę ze słabości przeglądarki. Mimo tego jestem uzależniony od dobrze zaimplementowanych gestów myszy i 1-klawiszowych skrótów w Operowym kliencie poczty.

Bardzo szanuję wkład Opery w rozwój sieci. Håkon Lie, współtwórca CSS, jest pracownikiem Opery. Opera miała też udział stworzeniu specyfikacji WHATWG, które zapoczątkowały HTML5. Edytor specyfikacji HTML5 — Ian Hickson — wtedy pracował dla Opery. Tag <video> i użycie wolnego od patentów kodeku wideo oraz <canvas> ze wsparciem 3d to również propozycje Opery.

Nie wiedziałem, ze aż tyle reportujesz do Opery… Kiedy transfer do Norwegii?

Nie no, co ty. Tyle razy ich zjechałem, że chyba mnie nie chcą widzieć! ;)

Trochę się śmieję, ponieważ na BrowseHappy o Operze piszecie tak: “najszybsza przeglądarka”. Z kolei o Chrome czytamy: przeglądarka od Google. Koniec, kropka, browser od Google’a…

Gdy zajmowałem się tą kampanią, to Google Chrome jeszcze nie istniał. Wbrew pozorom trudno jest napisać wylewne opisy czołowych przeglądarek bez powtarzania się. Sam nie mam czasu, żeby się tym porządnie zająć (zajmuję się kilkoma innymi projektami, jak Sblam! i PHPTAL, które również bardzo potrzebują mojego czasu), a apele o poprawione teksty nie zaowocowały niczym wartym publikacji.

Jest też Kurs.BrowseHappy.pl.… Szkoda, że link do niego jest nieobecny na BrowseHappy.pl. Myślę, że co najmniej kilka osób mogło się na nim wychować.

Jest link, ale nie na głównej. Te strony są skierowane do różnych grup. Kurs BrowseHappy nadal cieszy się popularnością.

Masz zamiar podjąć jakieś kroki co do kursu? Nieco go ożywić? Może go tworzyć każdy, jednak chyba potrzeba zdecydowanego lidera, bo mam wrażenie, że mało się teraz tam dzieje…

To jest wiki, więc mam nadzieję, że przyszłość kursu nie zależy tylko ode mnie. Kurs pochodzi z ery XHTML1/CSS2, więc jest okazja do “przejęcia pałeczki” przez kurs HTML5/CSS3, podobnie jak Kurs BrowseHappy zastąpił kursy HTML4 z tagami <font>.

No właśnie… BrowseHappy wypłynęło w momencie, kiedy techniczna blogosfera przeżywała znaczący rozkwit w Polsce. Mam wrażenie, że zainteresowanie standardami sieciowymi w Polsce było o wiele większe niż teraz…

Nadchodzi nowa fala HTML5, CSS3 i SVG. Tworzenie stron i aplikacji webowych staje się dużo ciekawsze i dużo łatwiejsze, niż było w czasach IE6. Sądzę, że zainteresowanie może tylko wzrosnąć. Webmasterzy odkrywają <canvas> i efekty, które tworzyła demoscena 20 lat temu. Na obecnych przeglądarkach tworzenie efektownych gier w JavaScript staje się możliwe.

Przy obecnych przepychankach między producentami telefonów, HTML5 ma szansę stać się główną platformą dla aplikacji na telefony komórkowe.

Zgadza się, po to jest zresztą ten wywiad, by podkreślić, że dziś standardy sieciowe są sexy jak nigdy dotąd i warto się nimi zająć. Bo chyba zgodzimy się, że obecnie jest straszna posucha? Nie potrafię wymienić wiele osób z Polski, które pisałyby regularnie o HTML5…

No to przegapiają niesamowity moment. Internet stopniowo pochłania wszystkie inne media i sposoby komunikacji i większość z tego dzieje się w oparciu o HTML.

W tej chwili kształtuje się platforma, która będzie napędzała dużą część światowej kultury i komunikacji przez co najmniej najbliższe kilka dekad (HTML ma już prawie 20 lat i ma się świetnie), a być może i stuleci (Håkon Lie obstawia 500 lat).

Śledziłeś lub śledzisz polską blogosferę front-endowo-techniczną? Mimo że mieszkasz na Wyspach, to jednak nadal pisujesz po polsku…

Piszę po polsku, ale czytam po angielsku.

No właśnie, co poleciłbyś entuzjaście web standardów, stawiającemu pierwsze kroki w sieci jako bloger/ewangelista. Pisać po angielsku? Z jednej strony o wiele większy zasięg i duże możliwości promocji własnej osoby, z drugiej wcale to nie pomaga rozwojowi sieci w Polsce…

Polecam śledzić źródła standardów — listy WHATWG, W3C i listy/blogi/changelogi twórców przeglądarek. W tej chwili rozwój standardów jest niesamowicie otwarty i bardzo łatwo wziąć w nim udział.

Warto jest próbować najnowszych technik. Łatwo jest się przebić z ciekawym demem. Przeglądarki zyskują imponujące możliwości w CSS3 i różnych JavaScriptowych API, ale twórcy przeglądarek rzadko sami pokazują coś ponad próbki na poziomie “Hello World”.

Pisanie po Polsku dla mnie się sprawdziło. Wygląda na to, że wiele osób opiera się globalizacji ;)

Czyli “to zależy”? Jestem zdania, że najlepsze wyjście to pisać po polsku i po angielsku, niestety wymagające czasowo. Coś za coś.

Nie “zależy”. Trzeba sobie znaleźć niszę. O wiele łatwiej jest być jedną z kilku osób piszących na dany temat po polsku, niż w całym Internecie.

Wróćmy do HTML5. Mam wrażenie, że wychodzimy wreszcie z ery jQuery i Ajaxa w stronę czegoś poważniejszego, webowy front-end nabrał chyba o wiele większego znaczenia niż tylko ciekawe efekty animacji i strony bez przeładowania…?

Nie wydaje mi się, żeby front-end wyszedł poza to, ale te rzeczy stają się bardziej dojrzałe.

Dzięki animacjom CSS3 (które zaskakująco szybko trafiły do wszystkich nie-IE przeglądarek) proste efekty już nie wymagają “jQuery”, a dzięki wspomaganiu sprzętowemu są płynne, jak należy.

HTML5 ma API pushState(), które pozwala zmieniać URL strony bez przeładowywania jej, dzięki czemu nie trzeba wybierać między “AJAXem”, a poprawnie zachowującymi się URLami i dostępnością strony bez JavaScript.

Szybszy JavaScript w przeglądarkach pozwala na bardziej rozbudowane frameworki, które przenoszą coraz więcej funkcjonalności na front-end. HTML5 posiada lokalne bazy danych i pozwala zapisać kopię całej strony off-line, dzięki czemu da się zrobić porządną aplikację bez back-endu!

Jest też node.js, serwer HTTP oparty o JavaScript, który zaciera nieco granice między front-endem i back-endem. Dobrze napisany kod można wykonywać po stronie serwera albo klienta. Widziałem nawet hack renderujący kontrolki YUI po stronie serwera, podobnie do Opery Mini.

Oczywiście takiego hacku nie polecam do normalnych zastosowań, ale pokazuje to jak dużą swobodę można mieć we współdzieleniu kodu front-end i back-end.

HTML5 to “buzzword” oznaczający wiele API i technologii z CSS3 włącznie. Ostatnio WHATWG zareagowała i zniosła wersjonowanie HTML’a, jeśli chodzi o sam język. Dobra decyzja?

W3C nadal ma zamiar wypuścić specyfikację pod nazwą HTML5. Specyfikacje WHATWG i W3C to tak naprawdę ta sama rzecz. Różnice są tylko w nazewnictwie i rozdzieleniu specyfikacji na kilka części (W3C osobno publikuje JavaScriptowe API niezależne od samego HTML), wynikających z innych planów i zasad tych organizacji.

Mam mieszane uczucia co do szeroko pojętego “HTML5”. Z jednej strony HTML, CSS i JS to osobne technologie, ale z drugiej strony potrzebna jest jakaś wspólna marka dla nowych technologii sieciowych. Wystarczy powiedzieć, że pisze się aplikację HTML5 i wiadomo, o co chodzi. Nie potrzeba się rozdrabniać, że to HTML5 z CSS2.1 i modułami CSS3 oraz JavaScript z użyciem tuzina API, które były w WHATWG Web Applications 1.0.

Bruce Lawson proponuje nazwę NEWT (New Exciting Web Technologies), ale to jest hermetyczne. Apple i Microsoft już rozreklamowały wszystkie technologie jako HTML5. Np. HTML5 Showcase Apple zawiera dwa dema naprawdę używające HTML5, a reszta to niestandardowe rozszerzenia CSS działające tylko w WebKit/Safari.

Który z nowych API/”ficzerów” przypadł Ci najbardziej do gustu?

<!DOCTYPE html><meta charset=utf8>

Kiedyś byłem w stanie wklepać z pamięci odpowiednik w XHTML/1.0 i to był wyczyn.

Eh, ja zawsze używałem gotowców ;)

Poza tym nie mogę się doczekać na pushState(), które zakończy modę na hashbangowe URLe (example.com/#!/url, jak np. NewTwitter i strony Gawker). IMHO Sieć odniosła sukces dzięki temu, że jej podstawy działają bardzo prosto i każdy programista w paru linijkach kodu może z niej skorzystać.

URLe z #!/, podobnie jak niegdyś ramki, psują te podstawy. Do działania wymagają silnika JS i zabierają przeglądarce kontrolę nad wczytywaniem strony. Obecnie tylko Google ma na to specyficzne obejście, które daje im niezasłużoną przewagę nad innymi wyszukiwarkami, a jeżeli inni skopiują hack Google, to tymczasowy hack stanie się fundamentalną częścią HTTP. Tak czy inaczej, jest źle i dzięki pushState() problem zniknie kompletnie.

Abstrahując od nowinek, wierzysz w sytuację, że aplikacje na urządzenia mobilne zostaną opanowane przez HTML5? Trwa wielki romans “mobajli” z HTML5, jednak nie ma pewności (biorąc pod uwagę nadal duży nacisk na aplikacje natywne) czy rzeczywiście skończy się to ślubem…

HTML5 jeszcze nie opanował komórek, ale już gra ważną rolę. W tej chwili HTML5 to jedyna droga, żeby mieć jedną aplikację działającą na wszystkich smartphone’owych platformach.

Hybrydy jak PhoneGap (przeglądarka bez UI uruchamiająca stronę na pełnym ekranie) pozwalają “przemycić” aplikacje HTML5 do App Store i skorzystać z kilku możliwości, które jeszcze nie działają w HTML.

Obecnie trwają prace nad udostępnieniem w HTML5 aparatów, kamer, książki adresowej, SMS/MMS. WebGL nadchodzi (działa zaskakująco szybko i obsługuje shadery). Już działają akcelerometry i GPS. Lista rzeczy wymagających natywnych aplikacji się kurczy.

Chyba na dość fajne czasy trafiliśmy jako developerzy, co? Webdeveloperzy uściślając…

Trochę szkoda, że platforma wyewoluowała dość chaotycznie, więc będziemy mieć coś najlepszego w praktyce, ale nie w teorii. Niestety z sieci nie da się pozbyć żadnego głupiego pomysłu i nasze wnuki będą się zastanawiały, dlaczego brak DOCTYPE włącza emulację IE5 (i co to ten IE5?)

Właśnie, wierzysz w dalszą obecność wszystkich crappiastych IE (z szóstką na czele) w okresie następnych kilkudziesięciu lat?

Nie, przeglądarki poznikają. Zastanawiam się nawet, czy WebKit i Gecko będą istniały za ileśtam lat. Może pojawi się jakiś nowy silnik z najlepszą obsługą HTML15 i CSS33 i wymiecie pozostałe.

Pozostaną ślady po ich implementacjach. Mamy dziwaczne i niebezpieczne zachowania JavaScript z Netscape’ów. Mamy dziwactwa CSS z IE5. Parser HTML oparty o IE6. Nawet Gecko przypadkiem przyczyniło się do kilku niezbyt eleganckich rozwiązań, których już nie da się naprawić.

Było trochę wizjonerstwa, pomówmy jednak nieco o historii i aktualnościach. Każdy kiedyś zaczynał z komputerami. Coś mi się zdaję, że nie ominęła Cię przygoda z Basiciem…

Oczywiście. Widywałem światło słoneczne dopóki nie dostałem swojego małego Atari. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale ledwo czytałem instrukcję — i to po angielsku.

Dzisiaj jednak siedzisz raczej w webie niż desktopowym softwarze. Skąd taki a nie inny wybór?

Nie mam pojęcia. Jakoś tak wyszło. Na początku równolegle zajmowałem się tworzeniem gier i siecią. Na Amidze klepałem w C z mieszanką assemblera i jednocześnie odkrywałem tabelki (wtedy nowość!) pod AWeb. Nawet nie miałem Internetu w domu — strony nosiłem na dyskietkach do Pałacu Młodzieży.

A swoją pierwszą stronę generowałem z szablonu napisanego w Amiga Blitz Basic.

Tak poważnie web developmentem zainteresowałem się w momencie, kiedy stwierdziłem, że fajnie byłoby dowiedzieć się, jak działa formularz dodawania komentarzy. Był u Ciebie podobny moment fascynacji?

Nie przypominam sobie jednego momentu. W Sieci ugotowałem się powolutku jak żaba.

Zdziwiło mnie, gdy na początku wywiadu powiedziałeś, że jesteś back-endowcem? Jak to jest? Mało znam back-endowców posiadających taką wiedzę o standardach sieciowych…

Jakoś tak mam, że lubię standardy i mogę sobie czytać RFC do poduszki. Lubię też wiedzieć, jak rzeczy działają. HTTP poznałem pisząc swój serwer. DOM i CSS widzę od strony implementacji.

Dla mnie programowanie to programowanie. Języki i środowisko są wymienne.

Niedawno napisałem grę w JS wykorzystując Server-Sent events API. Dziś pracuję nad ulepszaniem algorytmu dobierania kolorów w PNG8, a niedługo będę projektował system rekomendacji książek na podstawie gigantycznej bazy danych, i co ciekawe, algorytmy dla PNG są przydatne do polecania książek. Wszystko sprowadza się do grafów i wektorów :)

No właśnie, Enterprise, gra nawiązująca do Syndicate. Stworzyłeś ją w HTML5 z Peterem van der Zee (kuvos), robiąc niemałą furorę. HTML5 jest gotowy na zastąpienie flashowych gier i Flasha jako takiego w ogóle?

Flasha jeszcze nie zastąpi, bo Flash to nie tylko technologia, ale też GUI. Na razie nie da się równie łatwo wyklikać animacji dla SVG/canvas, a nie każdy grafik chce być programistą.

Przed Google/Spil GameJam byłem przekonany, że gry w HTML to tylko ciekawostka. Okazuje się, że już dziś są duże firmy utrzymujące się z tworzenia gier w HTML5 i ten rynek na serio się rozwija.

Pod względem osiągów JavaScript + canvas dziś potrafi to, co komputery w latach 90tych. Moje ulubione gry mogą działać w przeglądarce! Ponadto WebGL jest szokująco szybki. Można animować całkiem interesujące sceny przy 30-60 klatkach na sekundę. W JavaScript!

Pod względem Flash vs HTML5 wydaje mi się, że Flash głównie robią graficy z zacięciem programistycznym, a gry HTML5 robią głównie programiści. Tak było w naszym przypadku: grafika UI jest zrobiona z amatorsko fotoshopowanych zdjęć, a tekstury wycięte z Google Maps. Pozostałe gry, z wyjątkiem zwycięzcy GameJam, też miały look’n’feel MS Paint.

Ale to chyba kwestia czasu, wydaje mi się..

Tak. Nawet Adobe już pracuje nad dostosowaniem ich narzędzi pod HTML5. Adobe nie potrzebuje Flash playera. Adobe zarabia na narzędziach i równie dobrze może sprzedawać narzędzia do pracy z otwartymi technologiami.

Chociaż widząc, jak bardzo cierpi mój procesor podczas renderowania podstawowych efektów w canvas nie jestem pewien, czy nastąpi to aż tak szybko… W sumie, wsparcie sprzętowe canvasa mogłoby wiele zmienić.

Microsoft w IE9 zrobił sprzętowe wsparcie dla <canvas> i skalowania obrazków i baaardzo się tym chwali.

Co do IE9… Paul Bakaus z Zyngi stwierdził, że IE9 wyprzedza konkurencje, jeśli chodzi o renderowanie DOM. Pamiętam też jego słowa, że woli developować gry w DOM, zamiast męczyć się z canvasem. Co sądzisz?

DOM zapewne używa skalowania obrazków, które jest głównym i chyba jedynym imponującym trickiem IE9. Twórcy innych przeglądarek nie pozwolą Microsoftowi cieszyć się zbyt długo. Mozilla pracuje nad akceleracją od jakiegoś czasu. Opera dzisiaj wypuściła demo nowego silnika “Vega” z akceleracją sprzętową. W WebKit można częściowo włączyć akcelerację używając transformacji 3d w CSS. Trend jest zdecydowanie w kierunku pełnej akceleracji wszystkiego.

DOM vs canvas zależy od typu gry. Bardzo dynamiczne sceny łatwiej przerysować od początku, niż modyfikować. Gry używające cząsteczek będą znacznie szybsze w canvas (gdzie cząsteczka to tylko piksel, a nie dość kosztowny element w DOM).

Z drugiej strony w DOM łatwo się robi interakcję — np. nie trzeba samemu wyliczać, co zostało kliknięte. Jeszcze lepiej w SVG: można mieć bardziej złożoną grafikę i DOM z CSS jednocześnie, oraz nie ma ograniczenia do prostokątnych obszarów.

Fakt… Spodziewałbyś się, że powstanie tyle wspaniałych specjalizacji w obrębie HTML/JS/CSS? Server-side JS, gamedev, processing itd… Mam wrażenie, że ostatnio większość moich znajomych developerów stawia na gry.

Nie spodziewałem się. Przez długi czas tkwiłem w przekonaniu, że HTML jest do dokumentów.

Obecnie JavaScript staje się obowiązkowy dla developerów. Dzięki “odkryciom” Crockforda nie jest to już prymitywny język, a wersja ES5 może być nawet w miarę elegancka i nieco szybsza.

Jeśli o JavaScripcie mowa, poprowadzisz wraz z kuvosem workshop o game developmencie podczas konferencji Falsy Values w Warszawie. Jakieś niespodzianki?

Jak powiem, to nie będzie.

To nie będzie Twój pierwszy występ. Udzielałeś się ostatnio np. na London Web Standards Pick’n’Mix… Londyn developerskim eldorado?

Tak, to już mój trzeci “występ” na LWS. Webdeveloperski światek wydaje mi się bardzo otwarty — wystarczy chcieć (…i być w Londynie ;) i znajdują się możliwości. W jednym pubie można trafić na ludzi tworzących przeglądarki, standardy i strony.

Nie pytam bez powodu, ponieważ ostatnio dyskutowałem z Pawłem Czerskim (Front-Trends, Falsy Values) o wyższości SF nad Londynem, jeśli chodzi o idealne miejsce do życia dla programisty… Tak więc Dolina Krzemowa czy UK/Londyn?

Sillicon Roundabout nie umywa się do Sillicon Valley, ale ja nie przepadam za USA, więc nie ruszam się na drugą stronę Atlantyku.

To może do Polski?

Kiedy ogłoszenia o pracę zaczną oferować coś ponad “pracę w dynamicznym zespole”.

Komentarze

1

Kiedy ogłoszenia o pracę zaczną oferować coś ponad “pracę w dynamicznym zespole”.

Co fakt, to fakt :>

2

[…] wywiadów cały czas się kształtuje, niewykluczone że finalnie będzie to video/audio. Pierwszy wywiad przeprowadziłem z Kornelem „porneL” Lesińskim. Zapraszam do […]

3

Długi, ale warty przeczytania wywiad, sporo ciekawych informacji. Oby więcej takich wpisów ;]

4

@Wojtek: przyznam, że to był jeden z istotnych elementów tego wywiadu. ;]

5

Swietna robota :) ie must die! ;D
ale dlaczego na http://browsehappy.pl/ jest wpis “Opera — najszybsza z przeglądarek” co chyba nie dokonca jest prawda? Albo inaczej bardzo jestem zainteresowany w jakich warunkach jest ;)

m4r00p
6

Zdecydowanie bardzo ciekawy wywiad. Dziękuję i mam nadzieję przeczytać tu jeszcze parę takich tekstów :)

7

Można się w ramach cyklu spodziewać wywiadu z riddlem? :D

czarodziejmarx
8

Zobaczymy..

9

A przez Odesk.com Waście nie pracujecie? Można się odłączyć od polskojęzycznego rynku zbytu i popodróżować trochę przy okazji, programując.

na ostatniej stronie wpisał się mąż żonie
10

Szkoda, że jeszcze z Pawłem lojalności programisty wobec Tybetu i Atolu Mururoa nie dyskutowaliście.

na ostatniej stronie wpisał się mąż żonie
11

Zabawne.

12

Oczywiście with all due respect – dzięki za fajny wywiad :)

na ostatniej stronie wpisał się mąż żonie
13

;)

14

niedługo zamiast przeglądać informacje, zaczniemy nimi grać :), cokolwiek to znaczy. Co do Syndicate to przypominają się stare dobre czasy i Amiga 1200. Uznanie dla PorneL’a za engine. Czekamy na kolejne wywiady.

15

[…] w naszym kraju po prostu w tej branży nie widać. Powstała więc seria o Ludziach Front-endu z PorneLem, Marcoosem, Kacprem, Piotrem Zalewą oraz AKAI i kilka tekstów zachęcających do wzięcia się za […]

16

Wyadaje mi się dobry wniosek jaki się wysuwa po przeczytaniu tego wywiadu to taki, że żeby zostać dobrym webdeveloperem front-endu najpierw warto zainteresować się ogólnym programowaniem i implementacjami browserow. Wtedy myślę bez zadawania zbędnych pytań można ze zrozumieniem przemierzać front-end.

Jeszcze jedna jakaś taka refleksja mnie naszła…
Nie dawno w Polsce twórców stron dzielono w zasadzie na dwie grupy na webdeveloperow PHP i webmasterow (webdesignerow/mozna to dzielic jak zwal tak zwal – po prostu ludzi od wdrażania/tworzenia grafiki, html, css, czasem JS). No a czemu ci od PHP ciągle jakąś wyższością emanowali… Znane mi są firmy gdzie najcenniejsza (najbardziej opłacalna brygada) to właśnie PHPowcy. Jakby PHP był łatwiejszy od JS, a standardy sieciowe nie wymagały myślenia…
Dziś po mału w końcu zaczyna to się zmieniać (m.in. napewno pomogly temu frameworki takie jak AJAX czy JQUERY), ludzie od front-endu są coraz bardziej cenieni, w zasadzie większość skończyła lub studiuje kierunki informtayczne lub dość pokrewne informatyce a co najważniejsze w końcu Ci ludzie nie są uważani za pseudoinformatyków.

fz21z
17

Pamiętam starą stronę Pornela, to było jakieś 10 lat temu :)

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>