Jak to z polskimi specami od web2.0 jest… – dwa lata Ferrante.pl!

Mawiał Piotr Skarga, że wraz z tonącym okrętem na dno idzie również jego załoga. Blog ten samotnie dryfował na niespokojnym morzu przez pół roku (nie mam zamiaru liczyć ile dokładnie, głównie dla świętego spokoju) i wydawało się, że jedyne, co po nim pozostało, to niedopite butelki rumu w kajucie kapitana. Długo szukałem przyjaznego kawałka ziemi, przy którym można by odetchnąć i przygotować się do kolejnej wyprawy. Wydaje się jednak, że zacumowałem w odpowiedniej zatoce.

Nieprzypadkowo przywołuje motyw samotnej żeglugi i pustych (prawie) butelek po rumie – przez długi czas to miejsce wyglądało na zupełnie opuszczone, a jedyne, co jako tako ratowało tę nędzę, to zebrane dotąd artykuły (prawie jak „wiadomość w butelce”!) i design, który wciąż mnie inspiruje.

Tłumaczą się tylko winni, ale wychodzę z założenia, że należy się Wam kilka słów wyjaśnienia. Przede wszystkim moje zasoby czasowe zostały znacząco uszczuplone przez pracę na pełen etat. Poza tym doszło kilka innych problemów, o których nie wypada tutaj wspominać. Do dzisiaj zastanawiam się, kto miał największy wpływ na moją opieszałość w publikowaniu. Lenistwo, czy zmęczenie. Strzelam, że to „coś” po środku.

W każdym razie – nie mam zamiaru kolejny raz usprawiedliwiać się i obiecywać przyszłego powrotu. Tym razem wracam definitywnie, aczkolwiek punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i tym razem też tak będzie.

Uznałem bowiem, że o ile nie mam żadnych zastrzeżeń do jakości zgromadzonych tutaj treści, tak kierunek w którym idę (w zasadzie szedłem…) jest dla mnie rujnujący. Jestem z natury człowiekiem solidnym. Nie lubię fuszerki podpisanej swoim nazwiskiem (stąd też między innymi zamiast krótkiego „wracam” dłuższa notka). Niemało Czytelników na pewno zauważyło, że gros materiałów ma ponadprzeciętną długość. Wymagam jednak od siebie wyczerpania tematu w każdej z podejmowanych przeze mnie kwestii. Dlatego też teksty są przeważne bardzo obszerne i co za tym idzie włożony został w nie duży wysiłek. Tak od początku nakazywała konwencja tego bloga – jak najprościej, jak najjaśniej, jak najobszerniej!

Pora zamknąć pewien rozdział. Ferrante.pl nie będzie już skupiać się na absolutnych podstawach programowania w JS. Uznaje, że obecny materiał porusza większość podstawowych zagadnień. Od dziś skupimy się na rzeczach bardziej mi bliskich – zaawansowanym JavaScript’cie, CSS’ie itd. Dotąd funkcjonowaliśmy, przyznacie, od artykułu do artykułu, a przerwy między nimi potrafiły oscylować w granicach miesiąca. To się zmieni.

Zakładam, że ferrante.pl powinien być czytany jako dobry, programistyczny pamiętnik, a nie jako zbiór artykułów, gdzie każdy traktuje o czymś innym. Będzie o wiele więcej prywaty i publicystycznego charakteru bloga.

Wybieram też bardziej różnorodną treść. Postaram się oczywiście nawiązywać do front-endowej tematyki w każdym z postów, aczkolwiek nie mam zamiaru kontynuować polityki, która zrobiła z tego bloga prawie że wortal o JS. Zapewne początki nie będą wymarzone, ale przeżyłem naprawdę duży deficyt weny, bombardowany przez permanentny brak czasu. W skrócie – inna forma, jakość ta sama!

Idzie nowe

Abstrahując od przeszłych problemów, na horyzoncie widać bardzo ciekawe rzeczy. Pracuję intensywnie nad nowym projektem (tematyka? CSS!), którego jeszcze w Polsce nie było. Jeśli o innowacje chodzi nie rzucam słów na wiatr. Wkrótce powinno się więcej wyklarować, na razie postawiliśmy pierwsze, standardowe kroki – domena, wstępny koncept.

Ostatnio wiele czasu poświęcam na programowanie w JAVA. Zapewne usłyszycie ode mnie o tym języku jeszcze nie raz. Być może, po małym retuszu, opublikuje też prostą w użyciu bibliotekę formularzy w PHP. Szczerze powiedziawszy, bardzo zdystansowałem się od tego języka, dostrzegając wady, na widok których wcześniej przymykałem oczy.

Z prywatnych spraw zamierzam też nauczyć się języka hiszpańskiego (Argentyna!) oraz wejść nieco głębiej w temat fotografii. Odkładam te rzeczy na później średnio co tydzień, także jak na dłoni widać, że wolny czas nie jest moją dobrą stroną (między innymi z tego powodu zacząłem coraz mocniej interesować się technikami zarządzania czasem, którymi swego czasu nieco gardziłem).

Co tam Panie w polityce?

Mimo wszystko nie przestałem czytywać polskich blogów. Trzeba jednak szczerze przyznać, że bardzo mało się tutaj dzieje. No, wyłączając może ich coraz częstsze zamknięcia. Większość rodzimych blogów jest nudna, jak flaki z olejem. Brakuje nawet porządnych flame’ów. Z tego wszystkiego zacząłem odwiedzać częściej blogi fotograficzne.

Mówiąc jednak poważnie – pokażcie mi ciekawy blog o front-endzie w języku polskim. Można spamować w komentarzach. Z chęcią przekonam się, czy się mylę, ale wydaje się, że w Polsce nie ma już nikogo (ostatni był chyba Riddle), kto potrafiłby napisać coś ponad tłumaczeniami nowych usług w Google lub API w jQuery. Co prawda współdziałający równolegle z blogosferą ruch spotkań startup’owych typu Barcamp ma się całkiem dobrze, ale to zupełnie nie tłumaczy zastoju. Podpisuje się zresztą pod opinią, którą znalazłem bodaj u RAFiego:

shpyo:

Wiecie jak to z polskimi specami od web20 jest. Nie udało im się odpalić czegoś fajnego, to zostali krytykami ;>

Krytyka, krytyką, trzeba jednak przyznać, że koncepcja blogów zaczyna się wypalać. Oczywiście do filtra jeszcze daleko, ale sytuacja nie jest zbyt zachęcająca. Długoletni bloggerzy niechętnie wymieniają stalówki swoich piór (choć tacy, jak – żeby długo nie szukać – CoSta, trzymają się mocno), a świeża krew ma problem z wypromowaniem się lub też świeżej krwi w ogóle w polskiej blogosferze nie ma. Pokażcie się! Nie ukrywam, że będę starał się poruszyć jeszcze ten temat. Ba, jeden z moich projektów jest z tym ściśle związany.

Tymczasem Ferrante.pl obchodziło cztery dni temu drugą rocznicę powstania. Sam fakt, że wspominam o tym dopiero teraz mówi wiele na temat mojej pisarskiej kondycji. Założenia urodzinowe nie są już tak ambitne, jak rok temu. Czasem, niestety, ambicja potrafi zagłuszyć zdrowy rozsądek, dlatego obecnie chcę po prostu… pisać. Regularnie i dobrze. Zapraszam do kibicowania.

Komentarze

1

To kibicujemy. :) Grunt to ‘nic na siłę’.

zx
2

Nowy post na Ferrante w Czytniku Google’a był dla mnie miłym zaskoczeniem :) Czekam na kolejne wpisy, szczególnie na temat Javy, którą teraz męczę.

KORraN
3

No nareszcie! Już ostatnio czekałem na ten powrót i się nie doczekałem… :( Mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie. Także, jeden kibic już jest. Czekam z niecierpliwością, tematyka warta jest cierpliwości:)

PanSlaw
4

Lubię tego bloga – mimo braku nowych wpisów zaglądałem tu szukając pewnych informacji o jQuery które od czasu do czasu były mi potrzebne.
Ja też będę musiał ‘ożywić’ swojego bloga bo już zapomniałem jak to jest być blogerem :)

5

Zapowiada się ciekawie, czekam na ambitne notki(artykuły), i absolutnie zgadzam się z tym, że..

Ferrante.pl nie będzie już skupiać się na absolutnych podstawach programowania w JS. Uznaje, że obecny materiał porusza większość podstawowych zagadnień.

A racje masz pisząc, że ciężko o dobry IT web blog po polsku, mój czytnik rss niestety ma coraz mniej blogów polskich a coraz więcej zagranicznych

psoders
6

Dzieki za odzew! Na szczescie mam juz w zanadrzu kilka tematow, ktore porusze tu i owdzie, takze restart wyglada obiecujaco ;-)

7

Noooo, nareszcie powrót. Życzę powodzenia, a i o Javie to z chęcią poczytam.

8

czekalem i nie wyrzucilem z rss ;-)

// taki troche spamik zeby wieksza iloscia komentow jeszcze bardziej zmotywowac cie do pisania ;-P

mzah
9

Sto lat na urodziny bloga. ;)

RAFi
10

No to spamuje: moj blog.. Nie no, zart oczywiscie:) generalnie masz racje… Dziennie przegladam dziesiatki a czasem nawet setki serwisow typowo frontendowych i rzeczywiscie trudno trafic chocby na jeden wartosciowy, nie wspominajac juz o jakims polskim.
Btw. Cieszy mnie Twoj powrot czy jak to tam nazwiesz :)

11

Gratuluję powrotu i też przyłączam się do grona kibiców :).

12

Może reaktywacja Twojego bloga zmobilizuje innych (w tym mnie oczywiście :)

Wszelka prywata i offtopic na pewno pozwolą na częstsze wpisy, bo prowadzenie takiego strict-technicznego bloga to raczej… mało blogowe. W każdym razie jeszcze raz powodzenia :)

wzs
13

No cóż, zmiany to zmiany :) Zapewne na lepsze. W każdym razie, miło widzieć że nie porzucasz swojego bloga mimo trudności (czasowo-sytuacjowych). Praktyczne wprowadzenie do JS co prawda mnie tutaj przyciągnęło, aczkolwiek w między czasie skubnąłem tu i tam, dlatego to samo mi nie wystarczy… Miła niespodzianka :] Co do CSS, to baardzo fajnie, bo wbrew pozorom ta „podstawowa” umiejętność sprawia problemy. Pozdrawiam

14

Jako wierny krypto-czytelnik wpiszę się, cobyś wiedział, że nie tylko te 10 osób czyta Twojego bloga ;)
I podobnie jak poprzedni aż mi się mordka uśmiechnęła gdy zobaczyłem pogrubienie i nieśmiałe „(1)” w czytniku :-)

Pozdrawiam i życzę udanego powrotu :-)

15

Ciekawi mnie klasa formularzy. Jakie ma możliwości i w jakim stopniu ułatwia tworzenie i obsługę formularzy. Czekam także na wpisy o zaawansowanym CSS i JS.

Jeśli chodzi o problemy blogosfery, brak ludzi piszących poważnie na tematy techniczne to kwestia ta raczej nie ulegnie zmianie. Szkoda, że Riddle porzucił Perfection or Vanity, bo jego wpisy dawały do myślenia.

Zastanawiam się czy Riddle nie mierzy w W3C. Teza odważna, ale prawdopodobna.

16

Milo, ze wracasz do ‘swiata zywych’ :) Zgadzam sie z przedmowcami, ze modyfikacja formuly wyjdzie temu blogowi na dobre :) Jestem mega-ciekawy tego tajnego projektu o CSS :P

17

Kminek – jedna sprawa – mysle, ze wszyscy nie lubimy spamu, dlatego sugerowalbym wybor jakiegos innego nicka ;-)

18

<script>
var stary_nick;
alert(‘Moj nowy nick: ‘ + stary_nick.substr(0,6));
// zadowolony? :)
</script>

19

Brawo! ;-)

20

No tak … spóźniłem się … to już dzisiaj drugi polski blog znajduję w którym autor pisze, że kończy …

21

que?

22

Wspaniale, że blog ożył na nowo. Odkryłem go w chwili gdy z nim kończyłeś. Siedział u mnie w zakładkach FF aż dzisiaj wchodzę z ciekawości i tu powrót :) Powodzenia.

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>