Kilka porad dla Grono.net

Lubię grono.net. Jest to bodaj pierwszy serwis społecznościowy, z którego zacząłem korzystać „pełną gębą”, na serio, prawie codziennie. Ciężko jest mi jednak, jako osobie, która zajmuje się tworzeniem stron internetowych i ich zarządzaniem, przejść obojętnie obok polityki rozwoju tego serwisu. Biorąc pod uwagę wiele krytycznych opinii polskiej blogosfery, nie będę chyba rodzynkiem, jeśli powiem, że Grono wręcz zaprzepaszcza swój, mimo wszystko, okazały dorobek.

Na początek przesuńmy jednak dyskusję na właściwe tory – Grono odwiedzam na prywatnej stopie i nie przeszkadza mi to, że jest to miejsce nadające się tak naprawdę do dwóch rzeczy – oglądania zdjęć znajomych i dyskutowania z nimi na forum. Głęboko w poważaniu mam to, że serwis nie umożliwia lansowania się kolejną zmianą pracy w ciągu pół roku, poznania polskich geeków i innych guru blogosfery. Zarzuty o syndrom fotka.pl (czyli o niski poziom inteligencji użytkowników, nastawieniu się na wrzucanie fotografii) także odpieram na samym wstępie, bo zakładam, że korzystając z Grona mamy zamiar kontaktować się wyłącznie ze znanymi nam osobami. Wielu krytyków, zupełnie bezpodstawnie, ocenia serwis po postach z ogólnodostępnego forum Grona. Taki tok opiniotwórczy można przecież przyjąć dla każdego serwisu społecznościowego. Dlatego niedzielnym krytykom zalecam najpierw poznanie kilku osób, dla dobra psychicznego, gdzieś na mieście, w szkole, na ulicy, gdziekolwiek.

I tak, Grono, mówiąc kolokwialnie, jest fajne, jeśli chodzi o typową rozrywkę wśród grupy znajomych – wejdę, zobaczę fotki Jana Kowalskiego z ostatniego wypadu za granicę, kliknę dalej, dowiem się, co robiła wczoraj moja koleżanka ze szkoły. Szpiegostwo pełną gębą. Ale to jest właśnie motorem napędowym takich serwisów – przecież to samo robią codziennie miliony Polaków, zaglądających na naszą-klasę: patrzą, szperają, komentują – wprowadzenie obserwowania zdarzeń wśród naszych znajomych na NK (możemy zobaczyć, kogo zdjęcie skomentowała Jadwiga, czy też z kim znajomość zawarł Marian) tylko wpisuje się w trend bezproduktywnego social-klikania. Na tej podstawie można by nawet wyprowadzić śmiałą tezę, że nawiązywanie nowych znajomości via serwis społecznościowy w polskich realiach jest pustym sloganem. Polacy chcą wiedzieć, co robił wczoraj ich przyjaciel/koleżanka/sąsiad/ksiądz/ktokolwiek znajomy, pałają pychą z tego, że Janek z ławki zobaczy, jak dobrze się żyje na Majorce po ukończonym SGH. Mamy więc Janka i Małgosię, którzy są przyzwyczajeni do tego, że codziennie znajdzie się wśród ich znajomych ktoś, kto wrzuci coś nowego. Wejdą, popatrzą, pozazdroszczą bądź umocnią nić wzajemnej przyjaźni pozytywnym komentarzem. Nikt nie zaprzeczy, że cieszymy się z komentarzy naszych fotografii, profili i czegokolwiek innego.

Takich przykładów można by znaleźć wiele, lecz wszystkie zmierzają w kierunku pewnego światełka w tunelu, które nazywa się codzienna rozrywka. O ile normalnie idziemy do pubu, teatru, kina czy na spacer, tak siadając przy komputerze spełniamy się w inny sposób, choć w gruncie rzeczy chodzi nam o to samo. Internet, czemu dobitny dowód dała nasza-klasa, jest przedłużeniem naszego prywatnego piekiełka. Umacnia więzi (znając polską mentalność, wcale nie pomaga w nawiązywaniu nowych znajomości – a może gwałciciel jakiś?!), daje temat do plotkarskich dyskusji przy jutrzejszej kawie w pracy, łechta nasze ego i poczucie wszechwiedzy.

Natomiast obserwując zmiany w Gronie mam wrażenie, że za rozwój serwisu odpowiedzialni są zwolennicy półśrodków i jakichś trudnodostępnych książek pt. „Ja wiem lepiej, choć nie muszę mieć wcale racji.„. Z wielkim zdumieniem patrzę na nowowprowadzone zmiany w serwisie:

Jeśli ktoś chce wmówić mi, że zmiany te pchną Grono w zupełnie nowym kierunku, to moim zdaniem są to jakieś kpiny z definicji rozwoju i sukcesu. Przez pół roku w Gronie pracuje się nad zmianami kosmetycznymi (wyjątkiem jest możliwość dodawania własnej muzyki), które w żaden sposób nie zachęcą nowych użytkowników do korzystania z serwisu, a starych do odwleczenia decyzji o usunięciu swojego konta. Co zwykłemu nastolatkowi po sortowaniu jego fotografii Drag&Drop? Może to takie wysublimowane „Gołe baby? Pff, stary, zapomnij! My mamy sortowanie fotek metodą przeciągnij i upuść! Fajnie, nie?”? Nie wiem jak inni, ale ja nie zwijam się w ekstatycznych ruchach, oglądając koderskie umiejętności programistów Grona (bo „rozwojowymi zmianami” tego nazwać nie można).

Popowicz ma jednak łeb do interesów i wyprzedza Grono wręcz debiutując na dużej scenie, mimo że specjalistą od serwerów i PHP jest takim sobie. Obserwowane zdarzenia na naszej-klasie to strzał w dziesiątkę, choć minimalizujący nieco liczbę kliknięć w serwisie (skoro mam wszystko na tacy, to co będę chodził po profilach). Komentarze do fotek są od samego początku. Użytkownika można wręcz prześwietlić – obejrzeć jego karierę naukową, podejrzeć dyskusje na klasowym forum i zobaczyć, w kim kochał się w podstawówce. James Bond by się nie powstydził, a Polacy w Bonda bawić się lubią.

Nie wiem, czy można z Grona zrobić jeszcze coś interesującego, ale widząc, jakimi zasobami dysponują programiści tego serwisu (IT blog to jakaś perełka i zupełna autonomia w porównaniu do nowinek, jakimi zasypuje nas serwis jako całość) myślę, że jest to całkiem możliwe. Nie wiem czemu, biorąc pod uwagę dużą liczbę dodawanych zdjęć, nie wprowadzono do nich komentarzy. Z chęcią obejrzałbym też nicki osób, które oglądały mój profil (może być za $, a co!). O wirtualnych prezentach Popowicza nie wspomnę. Zmodernizowałbym słynnego Gloga (bardziej na kształt bloga), bo teraz mamy przed sobą niewiadomoco, dodał możliwość umieszczania sond w tematach. I jeszcze „100″ innych rzeczy, o których wiem ja albo fotka, nasza-klasa, facebook, czy myspace. Z Grona mogłaby powstać dobra platforma social-rozrywkowa. Mogłaby.

Komentarze

1

Trafne spostrzeżenie – także korzystam z grona w sposób taki jak Ty. I również zadziwia mnie kierunek w jakim ten serwis zmierza… a raczej brak kierunku. Tak rozmytego serwisu społecznościowego w polskiej sieci nie ma, a i za granicą pewnie byłby w czołówce. Mydło i powidło, które raz na jakiś czas ktoś kliknie z ciekawości.

Nie wydaje mi się, aby te wszystkie nowe dodatki specjalnie interesowały użytkowników. OK raz kliknę z ciekawości zobaczę jak to działa… Ale na codzień korzystam z grona w innym celu.

Jedyne co mnie tam trzyma to oczywiscie masa znajomości, której NIE MOŻNA przenieść w inne miejsce… I w tym momencie widać potencjał pomysłów pokroju OpenSocial..

Jednak nie łudzę się już od dawna większymi nadziejami względem grona – liczę tylko, że lista moich znajomych nie utonie w ajaxowej głębinie niepotrebnych dodatków..

wzs
2

A ja się wypisałem, dlaczego? Bo współwłaściciel chce wydymać na kasie człowieka, który ten portal stworzył.

Ris
3

Co ciekawe grono.net ma nawet nieźle rozbudowany cały system szkół i klas – normalnie coś jak z n-k :)
Po przeczytaniu tutaj tego wpisu wskoczyłem na mój staaaaaary login w Grono i trochę pośmigałem – no i nagle odkrywał tam coś takiego :):)
Zaskoczyło mnie to ….

pauluZ
4
5

Ale widzicie… porachunki osobiste „gdzieś na górze” serwisu, czy afery w polskim, internetowym piekiełku absolutnie mnie, jako użytkownika nie obchodzą. Denerwuje mnie to co się robi z całkiem niezłego serwisu, którego na codzien używam.

wzs
6

Ja również nie rozumiem w jakim kierunku zmierza grono… serwis jako taki mi się podoba, a raczej podobał. I jest jedynym, obok goldenline, z którego czasem korzystam.
Do wymienionych powyżej przez Was czynników, mógłbym jeszcze dorzucić jak dla mnie zbyt dużą ‘ciężkość’ serwisu. Mam na myśli dużą liczbę reklam, z których i tak na firefoxie z adblockiem nie widzę wszystkich, a te co widzę, mnie irytują. Dodatkowo, na niektórych ekranach, odnoszę wrażenie natłoku niepotrzebnych kolorowych przycisków, których mogłoby być trochę mniej.
I jeszcze na koniec ponarzekam na szybkość działania serwisu (kodu JS) – jakiś czas temu na firefoksie grono działało mi nadzwyczajnie wolno, co często mnie wkurzało i prowadziło do zamknięcia okna ze stroną. Ostatnio jest już na szczęście lepiej.
Dziwi to wszystko tym bardziej, że zespół programistów grono ma naprawdę dobry, biorąc pod uwagę m.in. wspomniany już IT blog grona. Jeśli wina nie leży w braku umiejętności kodujących, to może menedżerowie / szefostwo / ogólnie pojęty biznes patrzący nie w tym kierunku… ? ;)

fou
7

fou: no cos ewidentnie jest na rzeczy z tymi slabymi managerami, imo.

8

ja się wyjątkowo zraziłam do grono. Ponieważ mam problem w odzyskaniu konta iganeczka@wp.pl a nikt nie potrafi mi pomoc!!!!!nawet nie mogę się skontaktować z kimś kto jest pomógł by mi.

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>