Ludzie, których spotykamy

Myślałeś o tym przynajmniej raz w trakcie swojego życia, choć bardzo prawdopodobne, że był to luźny i bardzo krótki przebłysk. Nie znam jednak nikogo, kto by się nad tym nigdy nie zastanawiał.

Pytania z tej jednej kategorii. Dla jednych nieco śmieszne, dla drugich składające się prawie na sens życia. Co by było, gdyby…? Gdybyś nie wsiadł do tamtego pociągu. Gdybyś w pewnym momencie zgodził się na coś, co było równie interesujące jak to, co ostatecznie wybrałeś. Gdybyś wybrał tę firmę. I tak dalej. O ile odpowiedzi na nie są, w gruncie rzeczy, trudne do uzyskania i w ogóle cały ten temat trąci przykrym filozofowaniem, to – uważam – zawsze można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków. Dla mnie najbardziej fascynujące w tym wszystkim było jedno pytanie: jak potoczyłoby się Twoje życie, gdybyś na swojej drodze nie poznał pewnych osób.

Jesteśmy egoistami. Mniej lub bardziej. Mimo że żyjemy w społeczeństwie, tworzymy grupy, kółka, koleżeńskie znajomości, to tak naprawdę dla większości najważniejsi jesteśmy sobie sami, a w modzie jest rywalizacja. Swoje sukcesy kojarzymy z własnymi zasługami. Oczywiście – to, co nam się przydarza to głównie miks naszych umiejętności, pracowitości i szczęścia. Co prawda ze szczyptą losu, ale tak, pierwszoplanową rolę odgrywa to, co nasze, własne. I jest to z reguły sprawiedliwy tok rozumowania. Rzadko jednak zdajemy sobie sprawę, że do tego wszystkiego dochodzą jeszcze miejsca, w których byliśmy i okoliczności, w jakich do czegoś doszło. Czy kiedykolwiek nad tym myślałeś? Jesteś w stanie powiedzieć, ok, ten człowiek wpłynął na moje losy?

Nie ukrywam, wiele razy łapałem się na zbyt dużej pewności siebie flirtującej z brakiem pokory. I pewnie czasem dalej tak mam. Jest to jedna z najbardziej popychających do działania i motywujących cech, choć z drugiej strony – często straszna klapka na oczy, nie pozwalająca dostrzec błędów i czynników, których być może dało się uniknąć. Szybko też przekonałem się, że nie wszystko zależy ode mnie. Choćbym był alfą i omegą. Że warto docenić ludzi, którzy – czasem mimowolnie – pomogli mi lub sprawili, że coś stało się łatwiejsze.

Działamy w branży programistycznej. Piszemy na forach, dyskutujemy. Niektórzy tworzą jeszcze blogi, inni tweetują. Wiecie, jakie mam czasami wrażenie? Że to często zerojedynkowe, pozbawione szacunku do innych dyskusje. Brak dystansu. Programiści to jedni z największych egotyków, nieskorych do przyznawania się do błędów i wyrażania podziękowań. Nie wszyscy, ale trend ten jest na tyle wyraźny, by o tym powiedzieć. No bo co? Każdy musi udowodnić, że jest najmądrzejszy, że potrafi rozwiązać problem lepiej, że zna się lepiej i tak naprawdę to Zuckerberg dzwoni na komórkę już od dwóch tygodni, ale on nie odbiera, bo zepsuł się głośnik. Te cechy bardzo dotykają też zwykłej wdzięczności.

Ten blog czytają – zaglądając w statystyki – tysiące ludzi. Biorąc pod uwagę niektóre maile i spoglądając na Twittera – są wśród nich ludzie młodzi, licealiści i tak dalej. Czuję się w obowiązku o tym napisać (wybaczcie, jeśli zapachnie moralizowaniem), tym bardziej, że sam jestem szczęściarzem, który być może w ogóle by tego bloga już nie pisał, zajmując się back-endem w jakimś startupie na Wybrzeżu (moja pierwsza poważna rozmowa rekrutacyjna, miałem iść na okres próbny), gdyby nie Krzysztof z firmy Roche, który do mnie napisał. Nie wiem, czy zorganizowałbym konferencje, gdyby nie to, że w tej firmie spotkałem Pawła oraz potem, już w Nokii, Piotra. Gdybym nie spotkał Kamila czy Rafała nie byłoby JSNews. Nie wiem, czy w ogóle umiałbym programować i pisać, gdyby nie Damian, Łukasz czy Zbyszek z Załogi G. I tak dalej.

Dobrze jest czasem o tym pomyśleć. Nie, nie stawiajcie przesadnych ołtarzyków, być może w pewnych wypadkach wyszłoby na to samo. Miejcie jednak na tyle dystansu i pewności siebie, by uszanować i docenić ludzi, których spotykacie.

Komentarze

1

True, true.

Swoją drogą, takie tworzenie historii alternatywnych to fajna zabawa, zwłaszcza w gronie osób, które dobrze się znają nawzajem.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_alternatywna – nie musi dotyczyć tylko literatury. Pozdro.

2

Oj przecież ja Ci zawsze i to całkiem serio mówię że nie wiem gdzie bym był gdyby nie Ty i otwarcie zawsze to przyznaję przed ludźmi więc chyba się nie napiąłeś za głupie weekendowe żarty? Jesteś chyba świadomy swojej wartości, doświadczenia, wiedzy i umiejętności i żadne przeszkody czy niby-porażki nie powinny na to wpływać.

3

jkulak: ano, fajne, fajne ;-)
Michal: Come on, nie pije do tego, co juz Ci wyjasnilem na privie. Mowie o zjawisku generalnie :-) A zarty weekendowe niezle, przynajmniej szydera na poziomie…

4

no to był seksi rok dla polskiej szydery, nie da sie ukryć:)

5

Pewnie teraz wielu z nas sobie myśli – czy on przez przypadek nie pisze o mnie? :D

Swoją drogą ciekaw pytanie – co by było gdybym nie przyszedł na Twoje szkolenie z zaawansowanego JavaScriptu? Bo mocno się bałem zapisując się na nie. A byłem w takim momencie, że niewykluczone było, że odpuściłbym sobie frontend, który zaczął mnie nudzić. Dzięki szkoleniu wkręciłem się w JS i efekty tego widać dzisiaj. Już wiele razy mówiłem Piotrkowi i Tobie mam nadzieję też, że byliście momentem zwrotnym w moim życiu :) Aż się łezka w oku kręci :D

W ogóle jestem wdzięczny wszystkim, którzy pozwalają mi być na serio z JS-em, mimo tego, że nie mam z nim dużo wspólnego w pracy na co dzień. Dzięki szkoleniom, konferencjom i twitterowi udało mi się wkręcić w tę społeczność i chyba już z niej nie wypadnę :P

6

Gdybym nie poznał Ciebie, prawdopodobnie nigdy nie zainteresowałbym sie poważniej JSem. Dzięki ;)

7

Powinienem zamknąć komentarze, to jest ogólny felieton o tej branży. Zawstydzacie mnie, a to nie o to chodziło :)

8

:P Zrobi się wpis z podziękowaniami :) To ładnie ;)

9

Jest spox, przyjmuje podziękowania! :-)

10

To prawda, Advanced JS z Damianem to był bardzo ważny moment. Thx Damian :)

11

Również chciałbym Ci podziękować, bo gdyby nie Ty, zapewne nie poświeciłbym się front-endowi oraz nie poznał wielu wspaniałych ludzi. Dzięki!

Mimo tego, że jak pisałeś, zwykle najważniejsi jesteśmy dla siebie sami, to w tej branży jest duża grupa, która robi wiele dobrego dla innych, nie oczekując niczego w zamian (a przynajmniej ja wiele takich osób poznałem). I to jest bardzo budujące.

12

„oraz nie poznał wielu wspaniałych ludzi. ”

dzieki, nie trzeba bylo.

13

Panowie, jeszcze raz dziękuję, ale moim celem nie było zbieranie podziękowań i łechtanie ego, co jest bardzo miłe, tylko podziękowanie kilku osobom i wskazanie na pewien problem… Doceniajcie po prostu innych, przydaje się. :)