Na Bootstrapie byłem

Umówmy się – spotkania typu Boostrap uważałem do tej pory za posiadówki gadających głów. Dla osoby postronnej wyglądało to tak, że zbierają się kolesie, którzy nic wielkiego nie osiągnęli, a próbują ewangelizować innych, tworząc przy okazji jakieś zamknięte, hermetyczne grono cool ludzi. Nic bardziej mylnego!

Powyższa, stereotypowa opinia zapewne nie wykluła się bez podstaw – jest (choć trend ten zanika wraz z coraz mniejszą liczbą polskich blogerów) trochę osób, którym wydaje się po takich spotkaniach, że sięgnęli nieba. Również ton w jakim pisuje się o Aulach, Barcampach itd. nie zachwyca – jest buńczuczny i pełen patosu. Razi to szczególnie, kiedy event poświęcony jest sprawom oczywistym i końcowe wnioski nie zachwycają niczym szczególnym.

Niemniej postanowiłem dać szansę Boostrapowi. Majowa edycja odbyła się, jak zawsze, w klimatycznej kawiarni przy ulicy Chłodnej 25 w Warszawie 9. maja. Miejsce niezwykle urokliwe, choć jak to w stolicy bywa – leżące wręcz na pograniczu PRLowskich kamienic na Woli i wielkiego, biurowcowego biznesu. Bardzo sympatyczna atmosfera wewnątrz była więc dobrym prognostykiem przed właściwym tego dnia głównym punktem programu.

Zaplanowany na 12:00 start odbył się jednak z małym poślizgiem. Przyczyną był, zwyczajowo że tak powiem, sprzęt Apple, a konkretnie niekompatybilny z rzutnikiem laptop ichniej firmy. [Tutaj miejsce na mały flame]. Co jeszcze zaskoczyło to zmiana kolejności prezentacji. Rozumiem, że Bootstrapowi bliżej do spotkań nieformalnych, jednak tego typu zagrywka nie powinna mieć miejsca, tym bardziej zakładając, że ktoś chciał posłuchać tylko pierwszej, planowej prezentacji.

W efekcie, Bootstrap zaczął Artur Kuć z SalesGuru.pl. Było o tym, jak freelancerzy powinni komunikować się z klientami. O ile Artur nie sprzedawał słuchaczom jakichś trudno dostępnych nowinek, tak w mądry sposób zebrał i przedstawił wszelkie wytyczne dot. komunikacji, które, do czego również się przyznaje, czasem bagatelizujemy. Brakowało mi jednak najważniejszego – kim Ty człowieku jesteś i jakie masz osiągnięcia. Kiedy i jak zastosowałeś (bądź Twoi klienci zastosowali) swe porady w praktyce? To w zasadzie małe wady prezentacji, która wypadła bardzo pozytywnie. Zawsze jednak mogło być lepiej.

Po Arturze zaczęła przemawiać Helena Pryłowska z helen.pl. Helen opowiedziała, jak powinniśmy rozmawiać z designerami. Przy okazji dowiedzieliśmy się trochę o jej stylu pracy (zgaduje, że tyczy się on przynajmniej większości profesjonalnych grafików). W zasadzie nie mam do czego się przyczepić – prezentacja była solidna, wnioski również, choć raczej gruntowały wiedzę osób, które wykonały już kilka projektów we współpracy z grafikiem. Dla nowicjuszy mogła być to cenna lekcja. Irytowała natomiast rozmowa, która zrodziła się po tej prezentacji. Ktoś z publiczności próbował stanowczo przeintelektualizować podejście do designu, pytając o… sam nie wiem co. W każdym razie padło coś na temat prostota versus złożoność. Pytanie jednak było tak niezgrabnie postawione, że radziłbym autorowi pójście na kurs prostoty. Nie designu, lecz wypowiedzi.

Ostatnim punktem programu była winda na boostrap – czyli dwa, pięciominutowe wystąpienia chętnych osób. I tak, Michał Śliwiński z nozbe.com szuka biura (bądź kawiarni) na Bemowie i okolicach(?), w którym mógłby popracować parę godzin i wrócić szybko do domu. Przy okazji możecie skontaktować się z Michałem, jeśli poszukujecie pracy jako PHPowiec i programista jQuery.

Następnie wystąpił Jacek Szczap z przystanku Praga, stając się, w moim mniemaniu, gwiazdą tej edycji Boostrapa. Wyliczył on, że zarobi 60 milionów złotych na serwisach lokalnych (typu wspomniany przystanek czy też portel.pl) innych miast. Oczywiście, od razu z widowni padły kontrargumenty (obecność i konkurencja wielkich portali, wyliczenia z kosmosu, hurraoptymizm), świadczące o bezsensowności tego pomysłu. Niemniej jednak, to co mnie uderzyło, to nieprawdopodobna pasja i swego rodzaju romantyzm. W zasadzie prezenter (Pan w okolicach 50-tki) zbył wszystkie docinki Pana od trudności z wyrażaniem myśli tym, że to nie pieniądze zdecydują o sukcesie, a klimat wokół serwisu i pewne poczucie własnego miejsca w internecie mieszkańców dzielnic czy osiedli. O ile więc od wszystkiego bił, trzeba przyznać, jakiś wielki, bezzasadny optymizm, tak z mojej perspektywy kibicuję z całego serca tej inicjatywie, ponieważ… ten człowiek był najbardziej wiarygodny z całej czwórki! Oto przyszedł normalny mężczyzna rodem z warszawskiej Pragi, jakby zupełnie oderwany od trendseterskiej kasty Wielkich Twórców Startupów z Macami na Kolanach i 1000 Subskrybowanych Blogów, Wiedzących Wszystko. Nie było tutaj ni krzty cwaniactwa czy owijania w bawełnę. Przyszedł człowiek z marzeniami na ustach. Oczywiście, może się nie udać, lecz zawsze warto próbować, tym bardziej, jeśli nie uzależniamy od projektu swojego być albo nie być. Myślę, że teza ta mogłaby stać się eo ipso mottem sobotniego spotkania. Z ciekawości sprawdziłem, kim dokładnie jest Jacek Szczap i oto, co znalazłem w Google:

W mediach i w marketingu od poczatku lat 90-tych. Specjalista w zakresie marketingu internetowego i promocji sprzedaży. Pracował w największych polskich redakcjach (Gazeta Wyborcza, Prószyński i S-ka, Super Express) – zajmując się grami, konkursami i działaniami promocyjnymi dla gazet, magazynów, radia, audioteksu i stron internetowych. Był m.in.redaktorem naczelnym pisma „Manager” a także dyrektorem marketingu w „Rzeczpospolitej”.

W 1998 – założyciel i prezes Family Games – pierwszej polskiej firmy specjalizującej się wyłącznie w konkursach i grach promocyjnych. Obecnie prowadzi Media Games – firmę zajmującą się marketingiem interaktywnym (gry, konkursy, marketing w Internecie, one-to-one marketing, marketing prasy), promocją sprzedaży i szkoleniami marketingowymi. Ceniony również jako konsultant i szkoleniowiec.

Twórca wielu konkursów i gier. Pracował m.in. dla takich firm i marek jak Tesco, SMG/KRC, Hager, Polar, Heineken, WSIP, Eidipresse, Agora, Kostrzyn Paper i wielu innych.

Autor licznych artykułów o tematyce marketingowej w prasie branżowej (Marketing W praktyce, Impact, Manager i in) a także w prasie codziennej (Gazeta Wyborcza).

Wykładał na wielu seminariach i konferencjach o tematyce marketingowej i przeprowadził wiele szkolen marketingowych współpracjując m.in. z takimi firmami szkoleniwymi jak Midwest, Eskadra, Infor Training

Prywatnie mąż, ojciec dwóch synów, miłośnik łamigłówek, gier, gór, kung-fu i tai-chi.

Jeśli Pan Jacek w marketingu jest tak samo skuteczny, jak w zjednywaniu sobie ludzi, wróżę jego projektowi wiele sukcesów.

Podsumowując, odsunąłem w kąt wszelkie stereotypowe myślenie na temat Boostrapa. Nie zastałem tam żadnego pieniactwa, poczucia wyższości czy czegoś w tym rodzaju (może dlatego, że nie było Artura Kurasińskiego? He he.) Z drugiej strony, czasami zbyt luźna atmosfera nie każdemu może się spodobać, choć jest to, zważywszy na całokształt imprezy, pigułka całkowicie do przełknięcia.

Komentarze

1

Bardzo fajne ‘cięte’ sprawozdanie i trafne opinie imho..

2

Czy prezentacje ze spotkania są/będą dostępne?

meff
3

Pewnie to kwestia godzin/dni.

4

[...] Twórców Startupów z Macami na Kolanach i 1000 Subsrybowanych Blogów, Wiedzących Wszystko” ferrante.pl/…09/05/10/na-bootstrapie-b… wykup reklamę [...]

5

Świetny fragment: „Wielkich Twórców Startupów z Macami na Kolanach i 1000 Subsrybowanych Blogów, Wiedzących Wszystko.”

Nie wiem po co im te laptopy na tego typu spotkaniach (aa.. no tak, trzeba na blipie napisać „teraz mowi X, jest super”), ale wygląda to komicznie.

andy
6

Yummy, na dwóch prezentacjach sam bym posiedział i posłuchał…

Albi
7

@meff: Prezentacje będą na blogu Bootstrapa, prawdopodobnie wraz z nagraniem video. Ze względu na czas potrzebny na przygotowanie tego ostatniego, mogą pojawić się trochę później, może dopiero w przyszłym tygodniu. Chociaż mam nadzieję, że wcześniej.

8

lol no umarłem
fragment o macach na kolanach 10/10

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>