Produkujecie ludzi od parallaxów i kradzieży scrolla

Bycie najlepszym ma to do siebie, że będą Cię podziwiać i kopiować. W przeciwieństwie do tych bez wyobraźni, najlepsi robią zawsze po swojemu i co najwyżej inspirują się mistrzami, by ich przeskoczyć. Kiedy więc pytasz jak mi się podoba Twoje portfolio zrobione na tym samym od lat parallaxie, tak, że na scrolla sekcje wyłaniają się jak z otchłani, czuję się jakby ten wstęp nie był o Tobie.

Bardzo trzymam kciuki za wszystkich młodych developerów i uwielbiam z nimi pracować. Chciałbym, żeby byli najlepsi w Europie, by prezydent Stanów Zjednoczonych wysyłał po nich samoloty i statki, a w ich toaletach z poziomu rolki papieru spoglądał zielony Benjamin Franklin. By setki młodych programistów, a może i jednocześnie biznesmanów, opowiadały sobie żarty o prezesie Filipiaku i jego firemce na swoich prywatnych polach golfowych. No, może chociaż w apartamentach przy Tamce. I żeby z Siemensa przyjeżdżali do nas na praktyki w koszulce Roberta Lewandowskiego i cieszyli się jak głupi do sera, gdy ktoś powie coś do nich po polsku.

Ale jak mamy budować lepszą przyszłość, skoro jak ślepe owce bierzecie ciągle ten sam, oklepany motyw, wkładacie tam jakieś wykresy, że znacie HTML-a 8 na 10 i twierdzicie, że wszystko w porządku. To tak, jakbym wziął okładkę płyty Zenka Martyniuka i nakleił w jego miejsce swoją mordę. Na to, że zaśpiewałem o oczach zielonych nabiorą się tylko ci, którzy są głuchoniemi lub ostatnie 2 lata spędzili w jaskini (w naszej wersji: którzy w ogóle na kodowaniu i front-endzie się nie znają).

Dlatego przy okazji śmieszą mnie te bajki wokół szkół kodowania i innych spółek dotowanych przez Unię Europejską. Produkujecie ludzi od parallaxów. Powinniście im wszystkim dawać koszulki z napisem: “według szacunków Unii Europejskiej, w 2020 roku będzie brakować 2 milionów programistów”. Aż sobie wyobraziłem 200 absolwentów ubranych w ten sposób. Kiedyś na to hasło reklamowałem swoje dwa szkolenia, po czym spojrzałem sobie w lustro. Lepiej późno niż wcale.

Bo najlepsi nie kopiują kolejnego portfolio. Oni wchodzą na przysłowiowy codepen i już wiedzą, co ich inspiruje, i co chcieliby zakodować. Dążą do tego. Denerwuje ich kopiowanie. Oni zawsze chcą zrobić coś, co może już w jakieś formie było, jednak nieco inaczej, by było ich, własne, inne, lepsze. Mają marzenia. Dlatego najlepszych jest tak niewielu, a wysyp szkół programowania i moda niczego nie zagwarantują. Zwiększą się jedynie wskaźniki P(A). Bo większość zadowala się gotowcami i lubi naklejać sobie na twarze to, co już było.

Cieszcie się więc każdym dodatkowym tysiącem złotych zarobionym na współczesnej górce we front-endzie. Przyda się do majowego grilla. Tam każdy powie wow na Twoje portfolio.

Komentarze

1

Genialnie podsumowuje dzisiejsze portfolia junior front-endów ;)

Nivelis
2

Tyle lat w branży, a ja wciąż nie zrobiłem sobie portfolio :-(

3

A ja mam wrażenie, że ten wpis to gównowpis jakie kiedyś dawało się na tzw. Precle aby pozycjonować wybrane słowa klucze/strony (w tym wypadku autorski pomysł czyli “koduje”). Człowieku nie każdy może i nie każdy chce pisać systemów operacyjnych w JSie. Większość chce mieć po prostu pracę która nie wejdzie im z butami do życia i która nie przekreśli ich popołudniowych planów. Wpis podobny do jęczenia wszystkich “kołczów”.

Tester
4

Nareszcie ktoś ładnie to opisał. Ten owczy pęd ku “bezstresowej pracy” :D odbije się wszystkim czkawką. Będzie taki burdelkod, że będzie jeszcze większe zapotrzebowanie na specjalistów, którzy to naprawią po tych wszystkich bootcampach i ludkach marzących o 15k :D

Astronauta
5

Takie narzekanie na przeciętność, że jest. Zdecydowana większość widzów kodu.je to zapewne osoby co najwyżej przeciętne.

Hightower
6

Zgadzam się z tym wpisem w 100%. Dorzuciłbym tutaj jeszcze stwierdzenie, że obecni juniorzy, którzy dopiero wchodzą w ten świat są często “koderami Bootstrapa”. Notorycznie napotykam ludzi, którzy mają się za deweloperów bo potrafią postawić stronę korzystając z gotowych klas. Smuci mnie to niesamowicie, gdyż gdy rozpoczynałem naukę frontu z 8 lat temu nie było takich udogodnień i człowiek studiował atrybut po atrybucie aby zrozumieć co faktycznie robi. Tu akurat podałem przykład CSS’ów, ale z JS’ami bywa prawie identycznie. Gotowe pluginy i klepiemy. Szkoda.

RWojtysiak
7

Podoba mi się ironiczny ton i konkretne artykułowanie co autora boli, ale …
Ktoś wchodzi na rynek pracy, chce być średnim webdeveloperem, chce się wstrzelić w branże, lubi programować, może nie ma jakiejś mega pasji i artystycznego zacięcia, ale na pewno nie idzie w branże tylko dlatego, że słyszał że teraz to modne i są wysokie zarobki. Czego potrzebuje?
Jakiejś wiedzy teoretycznej, to patrzy na aktualne ogłoszenia czego wymagają, przegląda wikipedie, tutoriale, książki, ugruntowuje wiedzę akademicką. Wymagane jakieś portfolio, to jedzie wordpressem, szablonami, gotowymi pluginami, wyszywa z tego coś na swoją miarę, wciska swoje treści, chodzi o to by przejść rekrutacje i mieć co pokazać, a potem to wybronić ewentualnie na rozmowie. Kilka typowych stronek produktowych i wizytówka może zrobić na pracodawcy niestety lepsze wrażenie jak jakaś codepenowa rozbudowana 3d animacja pisana od początku i z zachowaniem wszystkim praktyk pisania dobrego kodu.

Daniel Goldbaum
8

Programista to praca jak każda inna, rzemieślnik robi to czego oczekuje pracodawca, a ten oczekuje tego co będzie mógł sprzedać i przyniesie zysk. Często firmie bardziej zależy na kimś kto od początku będzie śmigał w bootstrapie i foundation z palca jak jakimś rocket ninja junior artist, który dopiero w pracy zacząłby się uczyć stosowanych rozwiązań.

Daniel Goldbaum
9

Jeśli wątpicie, że nie mam świadomości o tym, że większość jest przeciętna albo dopiero to sobie uświadomiłem to chyba nie kumacie istoty felietonu.

10

zgadzam się z przedmówcą. Amen.

11

Daniel: przecież to jasne, że jakiejś firmie się przyda Bootstrapowiec. Nie o tym był artykuł, ale o byciu jeszcze lepszym developerem.

12

@ferrante, ok rozumiem, tylko, może błędnie, wyczułem jakąś taką niechęć dla ścieżki juniora, który po zdobyciu podstaw podstaw chce słusznie znaleźć jak najszybciej pierwszą pracę, to właśnie uczy się na ogół wordpressa, bootstrapa, jquery na pamięć chociaż nie zna dobrze js – może to irytować, ale jednak z punktu widzenia człowieka chcącego – słusznie – szybko zaczać to jest bardzo racjonalne podejście. Jasne, że potem będzie mało kreatywności, ale intern level nie może brać się za zbawianie świata, musi myśleć o sobie.

Daniel Goldbaum
13

Święta racja :-)

14

Daniel: zgodzę się, że czasem trzeba się przemęczyć na słabych/mało wymagających projektach.

Ale w rekrutacji ciężko zabłysnąć, skoro firma dostaje 100 podobnych portfolio (tyle dostaliśmy w Functionite) i to jest problem. Stąd też moja dobra rada w tym felietonie, przez niektórych zrozumiana na opak.

15

Jakie jest przysłowie z codepen bo nie znam?

ja
16
17

Tytuł tego wpisu jest piękny, brakuje chyba tylko zdjęć w PNG.

Nie ma co się za przeproszeniem pier#lić. Tak jak ktoś wcześniej pisał, kiedy zaczynałem, nie było Bootstrapów, frameworków dla Front-endowców. Ludzie uczyli się z zajawki. Swoją pierwszą stronę tworzyłem w notatniku i paint, nie myślałem o tym, czy to zawód przyszłości, jakie są i będą zarobki. To była 6sta klasa podstawówki, internet w ogóle był czymś nowym.

Sam mam prosty filtr, który polecam wszystkim pracodawcom z zakresu front-end — Czy kandydat posiada własne strony internetowe/aplikacje? Nie portfolio. Choćby jedną stronę, na którą miał pomysł, zaprojektował/użył gotowego szablonu, zajął się promocją, liznął pozycjonowania.

Po pierwsze taka osoba prawdopodobnie chce to robić w życiu. Nie przyszła po 2-miesięcznym kursie z zerżniętym portfolio.

Po drugie taka osoba nabyła pewną wiedzę i rozumie, że tworzenie witryn i aplikacji nie ogranicza się do projektu i wyklepania kodu.

Po trzecie będzie bardziej szanować pracę drużyny — wie dlaczego ważne jest bezpieczeństwo, jak trudno o dobre projekty graficzne, bogatą interesującą treść, pozycję w google i jak trudno osiągnąć sukces w tej branży.

Z miejsca wypada 90% osób.

Każdego zawodu trzeba się nauczyć i nikt nie zostaje zawodowym piłkarzem w 2 miesiące po jednym kursie. Niestety w IT jest inaczej, ale to już raczej problem wielkich firm, które takie właśnie osoby zatrudniają.

Wesołych.

code
18

“zajął się promocją, liznął pozycjonowania”

Cała twoja wypowiedź tyczy się typowego web developera, czyli pana od praktycznie wszystkiego, a nie frontendowca. Jeśli takie rzeczy związane z marketingiem internetowym (który mnie na przykład nie interesuje i pewnie mało kogo, kto naprawdę pasjonuje się frontendem) wymagane są przez pracodawcę od frontendowca, to fatalnie to świadczy o takiej firmie.

Normalne firmy zatrudniają specjalistów od takich kwestii, a nie przerzucają tego typu obowiązki na osoby zajmujące się frontem. Bądźmy poważni.

frontonto
19

Zaraz, zaraz. Piszesz o kopiowaniu gotowych rozwiązań, podczas gdy sam prowadzisz webinary/kursy video/nagrania pod tytułem “patrzcie jak ja koduję i powtarzajcie”?

Parę twoich nagrań widziałam i tam nie bylo wyjaśnionych podstaw jak i dlaczego to działa, wszystkie były na zasadzie pokazywania co robisz konkretnym przypadku, żeby można było sobie skopiować rozwiązanie.

Wyczuwam pewien dysonans.

PS na iPhonie strona przewija się w poziomie i nie widać całego pola komentarza.

Anna
20

Typowa gównoburza. Sam w swoich filmikach opisujesz i tłumaczysz działanie kodu innych ludzi. (czemu nie napiszesz czegoś swojego i nie pochwalisz się tym przy okazji opisując i prezentując działanie SWOJEGO KODU) ?
Jak jest popyt to rośnie i podaż – to normalne na rynku a że przy okazji wiąże się z obniżeniem jakości to też naturalny skutek uboczny.
Przyczepiasz się do ludzi po bootcampach oceniając pochodzenie ich wiedzy a nie ją samą. To że ktoś idzie na skróty i korzysta z gotowego otwartego kodu jest złe? Odinstaluj Linuxa i napisz swojego skoro to potępiasz. Nie zdajesz sobie sprawy ale sam sobie zaprzeczasz bo z jednej strony kodując chciałbyś być coraz bardziej wydajny a co za tym idzie wykorzystujesz coś co już powstało (nie wymyślając koła od nowa) a z drugiej potępiasz że ktoś robi to samo.
Rozumiem że pokolenie “dzieci neostrady” nie potrafi myśleć twórczo tylko składa klocki, które ktoś już stworzył ale takich ludzi (rzemieślników) też w branży potrzeba. Nie czarujmy się i nie oszukujmy że żeby zostać devem to trzeba mieć nie wiadomo jaką pasję do programowania.
Skończę już bo podniosło mi się tylko ciśnienie …

21

Coz Anna, nie zrozumialas artykulu.

nu11: i prawidlowo, o to chodzilo by felieton poruszyl, a nie byl stwierdzeniem, ze 2+2 jest cztery.

22

Widzisz. Sam po kilku latach stwierdziłem że wypadałoby wkońcu stworzyć portfolio :) Przeglądałem różne portfolio i templatki żeby znaleźć “coś dla siebie” (bardziej w sensie inspiracji niż copy/paste).
Nie mam zdolności graficznych więc zleciłem grafikowi stworzenie psd’ka :) Zapłacę za to ale będę miał coś “swojego”. Nikt mi później nie powie że “ukradłem” grafikę – pomimo że jest ogrom free grafik w internetach.
A co do samych efektów to jestem zdania że im mniej “wodotrysków” tym lepiej. Portfolio ma przedstawiać Mnie natomiast mój GitHub zdolności.

23

Damian, to wytłumacz mi proszę czym się różni potępiane w felietonie kopiowanie szablonów od kopiowania ikonki hamburgera na podstawie Twojego filmiku.

Anna
24

Jest różnica między kopiowaniem 1 do 1, a inspirowaniem się i nauką. Nikt nie tworzy materiałów, by ludzie je bezmyślnie brali i przedstawiali jako swoje.

Na co dzień jestem twórcą HTML5 Pierwsze Kroki na FB oraz Front-end pierwsza praca i widzę, jak ludzie zatrzymują się na etapie portfolio, które już przed wejściem na linka wiem, że będzie zbudowane w ten sam sposób. Bardzo często jest też tak, że to mało oryginalne folio jest jedyną rzeczą, którą mogą się pochwalić. Po tym najlepszych się nie poznaje. A co zrobią z tą radą odbiorcy to już ich sprawa.

25

Nie mam portfolio. Mam sporo linków, pod którymi można zobaczyć moją pracę.
Nie znam wszystkich klas bootstrapowych. Korzystam głównie z grida, jak już jest podpięty to czemu nie.
O zgrozo, używam też jQuery. Też już było podpięte.
Szukam rozwiązań w Internecie, jeśli potrzebuję czegoś przetestowanego, z dużą liczbą warunków brzegowych. Czasem takie biblioteki muszę przerobić bo mają błędy, ale od nowa, zazwyczaj, nie piszę czegoś, co już ktoś napisał. Zazwyczaj.
W CV stawiam często 8-9/10. W końcu 100% nie wiem, a im wiem więcej, tym widzę co jeszcze do poznania przede mną.
Gdy spotykam młodych ludzi, którzy pytają mnie jak zostać frontendowcem, mowię: pisz, twórz, ale też kopiuj i analizuj. Kopiowanie nie jest złe, jeśli idzie za tym nauka i zrozumienie. Jakoś trzeba zacząć, skądś trzeba czerpać wzorce. Odpowiednia osoba nawet po kursie kopiowania parallaxów, wyjdzie na ludzi (czyt. dobrego frontendowca), mam taką nadzieję.
Po przeczytaniu tekstu szkoda mi nie tylko tych młodych, ale i siebie. Czuję jakby to było do mnie. Za mało się przykładam, za słabo wgłębiam. Niby się staram, ale z każdej strony krytyka i bombardowanie nowościami. Można się w tym pogubić.

Ewa
26

frontonto – nie do końca zrozumiałeś moją wypowiedź. Narzucanie komuś dodatkowych obowiązków to spadek wydajności i żaden pracodawca nie powinien tego robić. Tu chodzi o to by spośród 100 osób szybko wybrać 5, które rzeczywiście chcą pracować w IT, interesują się tym i uczą na własną rękę. Moje sito dla mnie działa. Dla większych firm już pewnie niekoniecznie, bo tak jak chyba pisałem, im już bardziej zależy na zielonych i zaczyna się problem.

Dodaj komentarz

Dozwolone tagi: <blockquote>, <code>, <strong>