Mawiał Piotr Skarga, że wraz z tonącym okrętem na dno idzie również jego załoga. Blog ten samotnie dryfował na niespokojnym morzu przez pół roku (nie mam zamiaru liczyć ile dokładnie, głównie dla świętego spokoju) i wydawało się, że jedyne, co po nim pozostało, to niedopite butelki rumu w kajucie kapitana. Długo szukałem przyjaznego kawałka ziemi, przy którym można by odetchnąć i przygotować się do kolejnej wyprawy. Wydaje się jednak, że zacumowałem w odpowiedniej zatoce. więcej…
